**Perspektywa Harry'ego**
Nie spodziewałem się tego, że nie odwzajemni pocałunku.
- Alex... Co się stało ?
- Harry proszę daj mi to przemyśleć. Myślisz, że mi jest łatwo ? Zrozum ja mam dość tej twojej sławy !!
- Odejdę z One Direction jeśli to ma być takie ważne. Zrozum ty jesteś dla mnie najważniejsza.
**Perspektywa Alex**
- Nie odchodź z One Direction. To jest twoje życie.
- Alex, wybaczysz mi ?
- Daj mi to przemyśleć, proszę.
- Dobrze kochanie.- po tych słowach pocałował mnie i wyszedł z mojego pokoju.
Położyłam się na łóżku patrząc w sufit. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Cześć ty jesteś Alex Williams ?
- Tak... A o co chodzi ?
- Mogę wejść ?
- Tak proszę. Więc o co chodzi ?
- Jestem synem organizatorki pokazu mody i nazywam się Michael McCartney. Chciałem Ci powiedzieć, że jutro po południu idziemy z wszystkimi na próbę, a wieczorem mamy zaplanowaną imprezę "zapoznawczą". Znaczy wiadomo, że nie wszyscy przyjdą, bo nie którzy są tak sztywni, że myślą tylko o pracy, ale Ci najfajniejsi zawsze przychodzą. To jak, idziesz?
- Jasne. Czemu nie. Mam tylko jeszcze jedno pytanie.
- O co chodzi?
- Mogłabym zaprosić przyjaciół na pokaz, o ile to nie problem?
- Oczywiście. Jak chcesz mogę Ci załatwić wejściówki dla nich.
- Na prawdę? Bo nie chciałabym sprawiać kłopotu. Bo wiesz, to mój pierwszy tak ważny pokaz i chciałabym, żeby byli przy mnie.
- Nie ma problemu. To ile potrzebujesz?
- Poczekaj. Alice na pewno przyleci, jeśli ona to także Li. Niall nie mógłby mi tego zrobić więc także się pojawi razem z Tori. Lou pewnie razem z El raczej mnie nie zostawią, a Pazz jeśli tylko będzie mogła, także przyjedzie razem z Zayn'em. Do tego jeszcze Hazza. On już co prawda tu jest, ale wejściówka dla niego też by się przydała.
- WoW. Dużo przyjaciół masz. I to same gwiazdy. One Direction? Jak ty to zrobiłaś?
- To moi sąsiedzi. No i dodatkowo najlepsi pod słońcem przyjaciele.
- Czyli razem ile tych wejściówek?
- Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to wyjdzie.. - zaczęłam w myślach jeszcze raz wszystkich przeliczać na palcach - 9 wejściówek. Kurde. Dużo wymagam. Pewnie nie dasz rady tego załatwić...
- Nie no spoko. Dam radę. W końcu Stella to moja mama. - uśmiechnął się do mnie.
- To co, teraz pewnie musisz powiadomić resztę?
- Nie, ty byłaś ostatnią do powiadomienia, bo najpóźniej ze wszystkich przyjechałaś.
- To może zostaniesz chwilę?
- Jak chcesz to mogę cię oprowadzić po mieście.
- Ok tylko się przebiorę i idziemy.
Wysłałam do wszystkich informacje o pokazie, przebrałam się i wyszliśmy z mojego pokoju.
**Perspektywa Alice**
Oglądałam z Liam'em jakiś denny film w ich salonie. Li co chwile mnie całował w policzek, w usta lub szyje.
Najpierw robił to lekko, ale słodko. Z czasem jednak nasze pocałunki stały się dłuższe i bardziej namiętne. Na chwile sie oderwalismy od siebie i Li zaczął mnie całować w szyje. Odchyliłam głowę na bok żeby miał lepszy dostęp. Poczułam, że Li robi mi malinke. Zachichotałam cicho na ten gest.
Po chwili Liam posadził mnie na swoich kolanach i znowu zaczął mnie całować w usta.
Wziął mnie nagle na ręce i zaczął wnosić po schodach.
- Gdzie idziemy, kochanie? - spytałam.
- Do mojego pokoju. - uśmiechnął sie.
- Ale ja już muszę iść do domu. Postaw mnie na ziemi.
- No dobrze, postawie cie - powiedział stawiając mnie na podłodze - ale dziś zostajesz u mnie.
- Ale jutro lecimy do Chin, do Alex.
- Ale samolot mamy dopiero o 15. Przenocujesz u mnie dzisiaj, a rano pójdziemy do Ciebie i sie spakujesz.
- No dobrze. Skoro Ci tak zależy.
- Kocham Cię.
- Też Cię kocham, Li. - powiedziałam po czym kolejny raz dzisiaj zaczęliśmy się namiętnie całować.
Li na chwilę się ode mnie oderwał i popatrzył mi prosto w oczy.
- Myślisz o tym samym co ja? - spytał.
Tak. Myślałam o tym co on. Chciał mnie. Chciał żebyśmy przeżyli dzisiaj tą wspólną chwile.
Nie powiem, bałam się. Mimo to chciałam to zrobić. Dziś, zaraz, teraz.
Kiwnęłam twierdząco głową.
*****************************************************
I'm so sorry. Wiem, że długo nie dodawałyśmy nowego rozdziału, ale pokłóciłyśmy się trochę i tak wyszło.
Ale już jest w porządku i postaramy się następny rozdział dodać jak najszybciej.
Co do komentarzy jednego z anonimów to nikt nie każe wam tego czytać. Jak wam się coś nie podoba to bardzo nam przykro, ale przecież nie będziemy was tu trzymać siłą. Jeśli ktoś uważa, że nasz blog, opowiadanie jest głupie lub uważa, że nie mamy talentu, nie umiemy pisać, to nie musi tego czytać. To nie lektura, którą trzeba czytać żeby nie dostać złej oceny.
A tym którym podoba się nasze opowiadanie ogromnie dziękuje za to, że czytacie i za wsparcie, które dajcie nam każdym komentarzem. I miłym i tym nie za bardzo, ponieważ człowiek się uczy na własnych błędach, tak? A więc proszę bardzo, piszcie co wam się nie podoba, a my postaramy się to naprawić.
Na a już zmieniając temat.... SĄ WAKACJE! Nareszcie. Ufff. Chociaż nie za miły początek, mam nadzieje, że dobrze spędze je ze znajomymi ;*
Soo MIŁYCH WAKACJI, KOCHANI <3 data-blogger-escaped-br="">
Lov U / Alice Xxx
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
sobota, 20 lipca 2013
Ogłoszenie!
Bardzo ważna informacja!
Cześć, tu Alice!
Bardzo przykro mi jest ogłaszać Wam to, ale niestety nasz blog dobiega końca. Przestajemy go prowadzić z naszych prywatnych powodów.
Jednakże, nie zostawiam Was z niczym! Razem z Moją przyjaciółką Wiktorią założyłam bloga z opowiadaniem również o 1D! <NOWY BLOG> Serdecznie zapraszamy! Mamy na razie mało czytelników, a bardzo chciałybyśmy poznać opinię każdej z Was. Rozdział posiada już 7 rozdziałów, także jeśli ktoś się nudzi w te wakacje, tak jak ja, to zapraszam do czytania!
Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że nowy blog Wam się spodoba i tysiąc razy bardziej przypadnie Wam do gustu ;)
środa, 12 czerwca 2013
Informacja!!!
Bardzo mi przykro, że tak długo musicie czekać na nexta, ale niestety mamy kryzys więc póki co nowy rozdział się nie pojawi. /Alice
czwartek, 23 maja 2013
Rozdział 27
- Alice mogę wejść ?
- Za jakąś godzinę mam samolot- pomyślałem. Wsiadłem do samochodu i pojechałem na lotnisko. Nie obyło się bez fanek które spotkałem na lotnisku. Wsiadłem do prywatnego samolotu. Leciałem krótko. Cały czas myśląc o tym co się stało między mną a Alex. Kocham ją i ona mnie też. Znam ją na tyle, żeby wiedzieć, że to nie jest tylko miłość na kilka dni. To jest miłość na zawsze. Kiedy wylądowałem nie wiem jakim cudem było tam wiele piszczących fanek. Założyłem kapelusz i okulary próbując je uniknąć. Szofer podwiózł mnie pod hotel. Kiedy wszedłem do środka było tam mnóstwo dziewczyn. Podszedłem do recepcji. - Dzień dobry - powiedziałem po czym zdjąłem kapelusz i okulary - Dzień dobry- odpowiedziała Kobieta. - W czym mogę służyć ? - Chciałbym wiedzieć w jaki pokoju przebywa Alex Wiliams. - Przykro mi, ale nie moge udzielić panu takich informacji. - Dobrze a czy macie wolne pokoje. - Mamy apartament na ostatnim piętrze. Odpowiada panu?
- Tak, chodź- powiedziała a ja wszedłem do środka i usiadłem na kanapie
- To za ile przyjdzie wiesz może?
- Harry...
- Słucham?
- Ale ona jest w Chinach. Wróci za miesiąc. Ty o niczym nie wiedziałeś? Przecież Alex miała Ci powiedzieć.
- Miała, ale nie skończyła, bo zobaczyła tą rudą fankę. Wiesz może w jakim hotelu jest?
- Tak jest w tym hotelu
- Bardzo Ci dziękuje- przytuliłem ją i jak najszybciej poszedłem do siebie.
Szybko się spakowałem zarezerwowałem bilet do Chin. Zostawiłem tylko list w którym napisałem:
Chłopaki jestem w Chinach. Pokłóciłem się z Alex więc chce jej to wynagrodzić. Mam nadzieję że nie będziecie na mnie źli. Wrócę nie długo.
Do zobaczenia
Harry xx
- Za jakąś godzinę mam samolot- pomyślałem. Wsiadłem do samochodu i pojechałem na lotnisko. Nie obyło się bez fanek które spotkałem na lotnisku. Wsiadłem do prywatnego samolotu. Leciałem krótko. Cały czas myśląc o tym co się stało między mną a Alex. Kocham ją i ona mnie też. Znam ją na tyle, żeby wiedzieć, że to nie jest tylko miłość na kilka dni. To jest miłość na zawsze. Kiedy wylądowałem nie wiem jakim cudem było tam wiele piszczących fanek. Założyłem kapelusz i okulary próbując je uniknąć. Szofer podwiózł mnie pod hotel. Kiedy wszedłem do środka było tam mnóstwo dziewczyn. Podszedłem do recepcji. - Dzień dobry - powiedziałem po czym zdjąłem kapelusz i okulary - Dzień dobry- odpowiedziała Kobieta. - W czym mogę służyć ? - Chciałbym wiedzieć w jaki pokoju przebywa Alex Wiliams. - Przykro mi, ale nie moge udzielić panu takich informacji. - Dobrze a czy macie wolne pokoje. - Mamy apartament na ostatnim piętrze. Odpowiada panu?
- Tak, poproszę.
Kiedy już miałem iść do swojego pokoju zapytałem jednej z dziewczyn
- Hej może znasz Alex Wiliams?
- Tak, znam. Czy ty przypadkiem jesteś...
- Tak, jestem, ale nie odchodźmy od tematu wiesz pod jakim numerem ona mieszka ?
- Wiem, ale powiedz mi swój numer.
- Dobrze, ja mieszkam pod 89
- To masz blisko bo ona mieszka pod 90.
- Dziękuję Ci. Bardzo dużo mi pomogłaś.
- Nie ma za co.
Perspektywa Alex
Leżałam na łóżku rozmawiając przez Skype z Alice.
- Alex, muszę Ci coś powiedzieć.
- No mów
- No bo ja powiedziałam Harre'mu w jakim hotelu jesteś.
- Co?! Jak mogłaś. Przecież prosiłam cię żebyś nic nie mówiła.
- Alex, przecież ja wiem że ty go kochasz! Musiałam to zrobić.
- Wiesz, ja już muszę kończyć- po tych słowach zamknęłam laptopa. Nie miałam ochoty nic robić. Spojrzałam na zegarek była 15:45. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam do drzwi zerknęłam przez wizjer a tam stal Harry.
- Alex otwórz wiem, że tam jesteś !
Nie wiedziałam co zrobić postanowiłam otworzyć.
- Co- powiedziałam oschle
- Pozwól mi wejść - powiedział zachrypniętym głosem.
- Nie- powiedziałam próbując zamknąć drzwi, lecz nie udało mi się, bo Harry był silniejszy. Zamknął je za sobą.
- To teraz porozmawiajmy na spokojnie- powiedział siadając na łóżku.
- Nie mamy o czym.
- Mamy! Alex ja cię kocham uwierz mi też nie jest łatwo. Zrozum.
- Ja już z tobą skończyłam Harry. Myślisz, że co przekupisz mnie swoimi zielonymi oczami i pieniędzmi. O nie Harry tak nie będzie.
- Alex...
- Harry proszę wyjdź
- Nie dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnimy.
- Wyjdź bo wezwę ochronę.
- Nie boję się pieprzonej ochrony! Alex do jasnej cholery wybacz mi !
- Wybaczyłam Ci już raz dobrze pamiętasz o co poszło.
- Do trzech razy sztuka.
Perspektywa Harr'ego
Po tych słowach wstałem i przyparłem Alex do ściany.
- Harry zostaw mnie.- zacząłem ją namiętnie całować nie spodziewałem się tego, że....
*********************************************************************************
Hej tu Alex!!
Pojawiamy się z nowym rozdziałem. Mamy nadzieje, że wam się spodoba.
Dziękujemy za każde wejście i każdy komentarz.
Niedługo pojawi się następny ( mamy taką nadzieję).
Jak myślicie czego nie spodziewał się Harry? Piszcie w komentarzach.
To do następnego rozdziałku :*
Nie rozumiem jak niektórzy tego nie dostrzegają:
niedziela, 19 maja 2013
Rozdział 26
....pojawiła się ona. Ta ruda dziewczyna, która cały czas tak mnie denerwuje. Jak zwykle ze swoją siostrą. Jak ona się nazywała? Chyba coś na "N". J i ta moja pamięć.
- No kogo ja widzę! Niall Horan ze swoją piękną dziewczyną! - zaczęła gadać
- Nie podlizuj się tak. - odpowiedziałam krótko.
- Vicky, najpierw narzekasz, że fanki Cię nie lubią, a teraz co robisz? - odezwał się do mnie Niall - Chcesz może autograf lub coś podobnego?
- Mogę zdjęcie? Autograf już mam. Byłam na podpisywaniu książki. Nie pamiętasz?
- Słoneczko, tam było mnóstwo fanek. Nie potrafię każdej zapamiętać.
-Ohh byłam też na koncercie Little Mix tego samego razu co wy. Nie pamiętasz?
- Przykro mi. To jak chcesz zdjęcie?
- Jasne!
Odsunęłam się od nich żeby w spokoju sobie mogli zrobić zdjęcie.
- Victoria, ty też chodź!- zawołała mnie ruda faneczka.
- Ja? Na prawdę chcesz mieć zdjęcie z taką dziwką jak ja? Nie pamiętasz już jak razem ze swoją siostrą wyzywałaś mnie i Alex?
- Nie mam pojęcie o co Ci chodzi. - udawała
- Nie pieprz. Dobrze wiesz o co mi chodzi.
- No dobrze! Może i Was tak nazwałam! Ale to dlatego, że to prawda! Jesteście z nimi tylko po to żeby się wybić! Niall, one Was wykorzystują! Nie widzisz tego?
Już nie mogłam tego słuchać. Dałam jej z liścia. Widać, że się tego nie spodziewała.
- Zamknij się, słyszysz? Nie wtrącaj się w moje życie!
*Perspektywa Alex*
Nie miałam pojęcia jak to powiedzieć Harry'emu. Myśląc jak to ułożyć w zdanie, spojrzałam w okno. Spoglądając w stronę parku, zobaczyłam Tori, Niall'a i.... Tak, nie myliłam się. Natalie. Wiedziałam, że wyniknie z tego coś złego. Wstałam od stołu i spojrzałam na Harry'ego.
- Później dokończymy tą rozmowę. Coś czuje, że Vicky będzie potrzebowała mojej pomocy.
Harry wstał za mną i wyszliśmy z kawiarni. Zaczęliśmy iść w ich stronę.
Byliśmy już wystarczająco blisko żeby usłyszeć ich rozmowę, po czym zobaczyłam jak Tori uderzyła Natalie. "Dobrze jej tak" - pomyślałam.
- Co ty robisz? - krzyknął Niall
- Ty jeszcez stoisz po jej stronie? Nikomu nie pozwolę siebie obrażać! A już zwłaszcza takiej gówniarze!
- Ale to nie jest powód żeby ją bić!
- Ohh przykro mi, że broniłam swoją godność! - wykrzyczała Vicky
- Zwróć uwagę na to, że to nasza fanka! Wiesz co się teraz będzie działo? - dodał Harry
- Nie wierzę, że trzymasz jego stronę. Z całym szacunkiem do ciebie, Niall, ale ona ją obraziła. Mnie zresztą też obrażała.
- Ale zrozumcie, że to nie jest powód żeby ją bić! Pomyślcie też o nas! Co sobie o nas pomyślą fani? Że nasze dziewczyny biją nasze fanki?
- Ale z Was egoiści. Chodź Victoria, to chyba nie jest miejsce dla nas.
- Co to niby znaczy? - Spytał Harry
- Zrywam z Tobą. Mam już tego dosyć.
Odwróciłyśmy się od nich i poszłyśmy w stronę domu. Gdy weszłyśmy każda poszła do swojego pokoju. Gdy do niego weszłam, było pusto. Alice chyba jest gdzieś z Liam'em. Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać. Chyba podjęłam decyzje. Tak, to chyba będzie najlepsze rozwiązanie.
Perspektywa Harry'ego
*Kolejny dzień*
Przez cały wczorajszy dzień, po powrocie do domu, myślałem o moim zachowaniu. Źle postąpiłem. Skoro tamta fanka obrażała dziewczyny, to powinnyśmy je bronić, a nie trzymać stronę tamtej rudej dziewczyny.
Wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać. Szybko zjadłem tosty na śniadanie i wyszedłem z domu. Zapukałem do domu dziewczyn. Otworzyła mi Alice.
- Hej Alice. Jest Alex?
- Ale jej nie ma....
*********************************************************************************
Hej wszystkim! Tu Alice!
Przepraszamy za to, że tak długo czekałyście, ale nie miałyśmy czasu. Cały tydzień miałyśmy treningi, a w piątek zawody. Zajęłyśmy 2 miejsce i jedziemy na baraże. Nie jest źle, choć mogło być lepiej :/
Co do rozdziału to moim zdaniem chujowo wyszedł. No ale oceńcie sami ;)
I bardzo Was proszę, KOMENTUJCIE! Nawet nie wiecie jakiego to daje nam kopa do pisania.
Czasami miewam wrażenie, że poza naszymi koleżankami nikt tego nie czyta.
No nic. Do następnego rozdziału!
P.S. Spróbujemy dodać jakoś w tygodniu, ale z nami to nigdy nie wiadomo.
/Alice ;*
- No kogo ja widzę! Niall Horan ze swoją piękną dziewczyną! - zaczęła gadać
- Nie podlizuj się tak. - odpowiedziałam krótko.
- Vicky, najpierw narzekasz, że fanki Cię nie lubią, a teraz co robisz? - odezwał się do mnie Niall - Chcesz może autograf lub coś podobnego?
- Mogę zdjęcie? Autograf już mam. Byłam na podpisywaniu książki. Nie pamiętasz?
- Słoneczko, tam było mnóstwo fanek. Nie potrafię każdej zapamiętać.
-Ohh byłam też na koncercie Little Mix tego samego razu co wy. Nie pamiętasz?
- Przykro mi. To jak chcesz zdjęcie?
- Jasne!
Odsunęłam się od nich żeby w spokoju sobie mogli zrobić zdjęcie.
- Victoria, ty też chodź!- zawołała mnie ruda faneczka.
- Ja? Na prawdę chcesz mieć zdjęcie z taką dziwką jak ja? Nie pamiętasz już jak razem ze swoją siostrą wyzywałaś mnie i Alex?
- Nie mam pojęcie o co Ci chodzi. - udawała
- Nie pieprz. Dobrze wiesz o co mi chodzi.
- No dobrze! Może i Was tak nazwałam! Ale to dlatego, że to prawda! Jesteście z nimi tylko po to żeby się wybić! Niall, one Was wykorzystują! Nie widzisz tego?
Już nie mogłam tego słuchać. Dałam jej z liścia. Widać, że się tego nie spodziewała.
- Zamknij się, słyszysz? Nie wtrącaj się w moje życie!
*Perspektywa Alex*
Nie miałam pojęcia jak to powiedzieć Harry'emu. Myśląc jak to ułożyć w zdanie, spojrzałam w okno. Spoglądając w stronę parku, zobaczyłam Tori, Niall'a i.... Tak, nie myliłam się. Natalie. Wiedziałam, że wyniknie z tego coś złego. Wstałam od stołu i spojrzałam na Harry'ego.
- Później dokończymy tą rozmowę. Coś czuje, że Vicky będzie potrzebowała mojej pomocy.
Harry wstał za mną i wyszliśmy z kawiarni. Zaczęliśmy iść w ich stronę.
Byliśmy już wystarczająco blisko żeby usłyszeć ich rozmowę, po czym zobaczyłam jak Tori uderzyła Natalie. "Dobrze jej tak" - pomyślałam.
- Co ty robisz? - krzyknął Niall
- Ty jeszcez stoisz po jej stronie? Nikomu nie pozwolę siebie obrażać! A już zwłaszcza takiej gówniarze!
- Ale to nie jest powód żeby ją bić!
- Ohh przykro mi, że broniłam swoją godność! - wykrzyczała Vicky
- Zwróć uwagę na to, że to nasza fanka! Wiesz co się teraz będzie działo? - dodał Harry
- Nie wierzę, że trzymasz jego stronę. Z całym szacunkiem do ciebie, Niall, ale ona ją obraziła. Mnie zresztą też obrażała.
- Ale zrozumcie, że to nie jest powód żeby ją bić! Pomyślcie też o nas! Co sobie o nas pomyślą fani? Że nasze dziewczyny biją nasze fanki?
- Ale z Was egoiści. Chodź Victoria, to chyba nie jest miejsce dla nas.
- Co to niby znaczy? - Spytał Harry
- Zrywam z Tobą. Mam już tego dosyć.
Odwróciłyśmy się od nich i poszłyśmy w stronę domu. Gdy weszłyśmy każda poszła do swojego pokoju. Gdy do niego weszłam, było pusto. Alice chyba jest gdzieś z Liam'em. Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać. Chyba podjęłam decyzje. Tak, to chyba będzie najlepsze rozwiązanie.
Perspektywa Harry'ego
*Kolejny dzień*
Przez cały wczorajszy dzień, po powrocie do domu, myślałem o moim zachowaniu. Źle postąpiłem. Skoro tamta fanka obrażała dziewczyny, to powinnyśmy je bronić, a nie trzymać stronę tamtej rudej dziewczyny.
Wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać. Szybko zjadłem tosty na śniadanie i wyszedłem z domu. Zapukałem do domu dziewczyn. Otworzyła mi Alice.
- Hej Alice. Jest Alex?
- Ale jej nie ma....
*********************************************************************************
Hej wszystkim! Tu Alice!
Przepraszamy za to, że tak długo czekałyście, ale nie miałyśmy czasu. Cały tydzień miałyśmy treningi, a w piątek zawody. Zajęłyśmy 2 miejsce i jedziemy na baraże. Nie jest źle, choć mogło być lepiej :/
Co do rozdziału to moim zdaniem chujowo wyszedł. No ale oceńcie sami ;)
I bardzo Was proszę, KOMENTUJCIE! Nawet nie wiecie jakiego to daje nam kopa do pisania.
Czasami miewam wrażenie, że poza naszymi koleżankami nikt tego nie czyta.
No nic. Do następnego rozdziału!
P.S. Spróbujemy dodać jakoś w tygodniu, ale z nami to nigdy nie wiadomo.
/Alice ;*
czwartek, 9 maja 2013
Rozdział 25
*Perspektywa Alex*
Nadal wkurwiona na Alice zaczęłam czytać list, który mi podała. Szybko leciałam wzrokiem z linijki na linijkę przy każdym nowym zdaniu coraz szerzej otwierając oczy.
- Aaaaa - krzyknęłam ze szczęścia po przeczytaniu.
Dostałam propozycję o wzięciu udziału w pokazie mody jakiejś znanej projektantki Stelli McCartney.
To dla mnie wielka szansa żeby się wybić. Jest tylko jedno ale. Pokaz jest aż w Japoni! Niby fajnie, ale nie będę się widywać z Harry'm.
Mina od razu mi zrzedła.
- Co się stało? Nie cieszysz się? - spytała siostra
- Cieszę, ale....
- Ale co? Alex, pomyśl chwilę. To dla ciebie wielka szansa! Nie możesz tego zaprzepaścić.
- Tak, ale to jest bardzo daleko. Po za tym miesiąc bez was? Ja nie wytrzymam.
- Alex.... dasz radę
- A jak ja mam to powiedzieć Harre'mu?
- Powiedz, że to jest szansa 1 na 1000. Uwierz mi on zrozumie.
- Mam taką nadzieję. A teraz możesz szanownie wynieść się z tego pomieszczenia?!
- Dobra, dobra już idę, nie bulwersuj się tak.
Kiedy Alice wyszła zdjęłam ręcznik ubrałam piżamkę i poszłam spać. Niestety nie mogłam zasnąć bo sen zakłócała mi kąpiel Alice. Jak już weszła pod kołdrę i była cisza, w końcu zasnęłam.
** Rano**
Obudziłam się wcześnie. Wstałam ogarnęłam włosy i zeszłam w piżamie na dół. Zrobiłam sobie herbatę, włączyłam radio i zaczęłam robić śniadanie dla wszystkich. Kiedy skończyłam była 9:00. Postanowiłam się ubrać i wyjść z Georg'em. Przechadzałam się po parku. Puściłam Georg'a i zaczęłam rzucać mu patyki. Byłam z nim jakieś 30 minut. Kiedy wróciłam wszyscy jeszcze spali. Włączyłam telewizor odsłoniłam rolety. Wyszłam na ogródek. Było strasznie ciepło. Usiadłam na ławce i zastanawiałam się nad listem. Może lepiej żebym nie jechała? A co jeśli nasz związek się przez ten wyjazd rozpadnie? Z jednej strony chcę jechać i to bardzo, ale z drugiej boję się reakcji Harry'ego. Nie długo zaczynają pracować i pewnie będzie chciał ostatnie chwile wakacji spędzić ze mną.
Po chwili dostałam sms'a od Harr'ego.
"Hej kotku śpisz jeszcze?"
"Nie, już od dawna jestem na nogach. Musimy się spotkać. Koniecznie!"
"Ok. Widzę, że to coś ważnego. Wpadnij do mnie o 14:00. Spróbuje coś wykombinować abyśmy byli sami.
"No to jesteśmy umówieni. Do zobaczenia. Kocham Cię."
"Też Cię kocham. Do zobaczenia.
Postanowiłam pójść i obudzić Alice. Kiedy weszłam do pokoju jej nie było.
"Pewnie jest w łazience" pomyślałam i otworzyłam drzwi.
Alice akurat próbowała okiełznać włosy.
- Hej - powiedziała Alice zaspanym głosem
- Hej. Wczoraj nieźle popiliśmy, c'nie?
- Tak i dzisiaj są tego skutki. Zypełnie się nie wyspałam. - powiedziała ziewając
- A ja się bardzo wyspałam i już od godziny jestem na nogach. A teraz rusz cztery litery i idź obudź Vicky.
- A ty co będziesz w tym czasie robić?
- Idę zrobić nam śniadanie.
- Co dokładnie?
- Gofry. Takie jak lubisz.
- Oo fajnie! Mam rozumieć, że ciasto takie jak mama robiła?
- No, a jakie inne? Nie umiem innego. Dobra idź obudź Vicky.
- No dobra, tylko nie mów tak głośno bo mnie głowa boli.
- Ohh biedactwo. Jak zejdziesz na dół dam ci tabletkę.
- Dzięki. Jesteś najlepszą siostrą ever.
- To masz jeszcze jakąś? - Spytałam żartobliwie.
- Nie. Jesteś jedyną siostrą... I dlatego jesteś najlepsza.... I najgorsza. 2 w 1 ;)
Ja zeszłam na dół, a Alice poszła do Vicky. Kiedy skończyłam szykować gofry wyglądały tak. Po chwili zeszły dwie "księżniczki"
- Oooo gofry!!!- powiedziała Vikcy
- Specjalnie dla Was śpiochy.
- Ohh jaka ty miła, a teraz daj mi tą tabletkę bo mi zaraz głowa eksploduję. - powiedziała do mnie Alice.
- Podeszłam do szafki z lekami i wyciągnęłam tabletki przeciw bólowe. Następnie wzięłam szklankę i nalałam do niej wody. Podałam wszystko Alice po czym wszystkie usiadłyśmy do stołu, gdzie stał już talerz z gotowymi goframi.
- Umówiłam się z Harry'm żeby pogadać - odezwałam się w pewnym momencie.
- I co w związku z tym? - spytała zdezoriętowana Tori.
- A no racja! Ty przecież jeszcze o niczym nie wiesz! - powiedziała Alice.
- To może ktoś mi to w reszcie wytłumaczy?
- Alex dostała propozycję wystąpienia w pokazie mody jakiejś znanej projektantki.
- Jak się nazywa?
- Myślisz, że ja wiem?
- No nie ważne. W czym problem?
- Pokaz jest aż w Chinach.
- WoW i to jest niby problem?!
- A co z Harry'm? Wakacje się kończą, oni zaraz zaczynają pracę w studiu i Harry by pewnie chciał spędzić trochę czasu ze mną.
- Ooo No to to rzeczywiście jest problem.
- No właśnie. Nie wiem jak ja mam to powiedzieć Harry'emu.
- Po prostu mu powiedz.
- Ale jak? A co jeśli się wkurzy?
- Jeśli się wkurzy, to znaczy, że nie potrzebnie sobie nim zawracasz głowę. Jeśli Cię naprawdę kocha, zrozumie to.
- Dzięki Vicky. Naprawdę mi pomogło to co powiedziałaś.
Odeszłam do stołu zaniosłam talerz do zmywarki i poszłam przebrać się do pokoju. Postanowiłam, że na spotkanie z Harrym założę to .Miałam jeszcze trochę czasu wiec weszłam na Twittera. Dużo osób do mnie pisze i do naprawdę fajnych treści. Na szczęście tolerują mnie. Długo nie wchodziłam na Facebook'a. Sporo moich starych dobrych przyjaciół było dostępnych. Pisałam z nimi jakąś 1 godzinę. Bardzo się za nimi stęskniłam. Kiedy zamknęłam laptopa nie zorientowałam się, że za 20 minut jestem umówiona z Harrym. Ubrałam się lekko pomalowałam i uczesałam luźnego koka. Zeszłam na dół lecz nikogo nie było. Poszłam do domu chłopców. Otworzył mi Harry bez koszulki.
- Harry mógłbyś się chociaż ubrać skoro wiedziałeś, że przyjdę.
- No wiedziałem, że przyjdziesz wiec nie ubierałem koszulki, a co nie podoba Ci się mój sześciopak
- Nie no podoba...
- No widzisz. Przyznaj podnieca cię jak widzisz mnie bez koszulki.- powiedzial ruszając brawiami
- Pewnie, że nie
- Jesteśmy sami?
- Nie, niestety. Liam'owi nie chce się nigdzie wychodzić
- Dobra możemy pójść do kawiarni.
- Ok- powiedziałam i poszliśmy do pokoju Harr'ego.
- To gdzie dokładnie pójdziemy?- spytałam Harre'go
- Może do łóżka ?
- Harry, ty zboczeńcu. Co Cię dzisiaj opętało?
- No nie wiem... TY!
- Przestań bo to co Ci powiem nie będzie takie przyjemne.
Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do pobliskiej kawiarni po drugiej stronie parku.
Nazywała się "Park Cafe". Zamówiliśmy sobie kawę i usiedliśmy przy stoliku.
- To co takiego chciałaś mi powiedzieć?
*Perspektywa Vicky*
Po śniadaniu poszłam do swojego pokoju.
Po dosłownie chwili dostałam SMS. Niall
"Spotkamy się? xx"
"Jasne. Za 10 min pod domem"
"Ok, do zobaczenia. xx"
Poszłam szybko do łazienki się pomalować i poszłam na dół.
Alice akurat ubierała buty.
- Gdzie idziesz? - spytałam kuzynki
- Do sklepu. Płatki się skończyły. Chcesz coś?
- Możesz mi wziąć żelki.
- Ok. A ty gdzie idziesz? - spytała gdy zakładałam buty
- Umówiłam się z Niall'em. Pewnie już czeka na zewnątrz.
Wyszłyśmy z domu.
- Hej kotek - powiedział do mnie Niall
- Cześć - powiedziałam podbiegając do niego. Pocałowałam go lekko w policzek na przywitanie, na co on się słodko uśmiechnął
- Hej Alice
- Cześć. Idę do sklepu. - powiedziała zanim Niall zdążył o to spytać.
- To my idziemy - powiedziałam łapiąc blondyna za rękę. - Do zobaczenia później Alice.
- To gdzie idziemy?
- Może do parku?
- Ok.
Zaczęliśmy się przechadzać po parku gdy nagle...
*********************************************************************************
Hej miśki! Tu Alice ;*
I'm so sorry! Przepraszam, że tak długo!
Cały poprzedni tydzień miałam kare, a Alex nie miała czasu. Podczas majówki Alex wyjechała więc znowu nic nie napisałyśmy. Ustaliłyśmy jednak co się stanie w następnym rozdziale, ale nie umiałyśmy tego zebrać do kupy. Brak weny :/
Dlatego też ten rozdział wyszedł chujowy. Mam nadzieję, że nie jesteście złe (jeśli czytają to jacyś chłopcy to przepraszam).
Cieszę się ogromnie, że wam się spodobał poprzedni rozdział i było 10 komentarzy. Tak by mogło byc co rozdział. Mi by to nie przeszkadzało xd
Dziękujemy także za odwiedziny. Jest już aż prawie 8 tys! Bosz jestem pod wrażeniem! Nie myślałam, że ktoś po za przyjaciółkami będzie czytał nasze wypociny.
Nie wiem kiedy dodamy następny rozdział, bo mamy bardzo ważne zawody. Jeśli uda nam się coś napisać w tygodniu - dodamy.
No to chyba na tyle. MUCH LOVE! KOMENTUJCIE SŁONECZKA!
- Ale jak? A co jeśli się wkurzy?
- Jeśli się wkurzy, to znaczy, że nie potrzebnie sobie nim zawracasz głowę. Jeśli Cię naprawdę kocha, zrozumie to.
- Dzięki Vicky. Naprawdę mi pomogło to co powiedziałaś.
Odeszłam do stołu zaniosłam talerz do zmywarki i poszłam przebrać się do pokoju. Postanowiłam, że na spotkanie z Harrym założę to .Miałam jeszcze trochę czasu wiec weszłam na Twittera. Dużo osób do mnie pisze i do naprawdę fajnych treści. Na szczęście tolerują mnie. Długo nie wchodziłam na Facebook'a. Sporo moich starych dobrych przyjaciół było dostępnych. Pisałam z nimi jakąś 1 godzinę. Bardzo się za nimi stęskniłam. Kiedy zamknęłam laptopa nie zorientowałam się, że za 20 minut jestem umówiona z Harrym. Ubrałam się lekko pomalowałam i uczesałam luźnego koka. Zeszłam na dół lecz nikogo nie było. Poszłam do domu chłopców. Otworzył mi Harry bez koszulki.
- Harry mógłbyś się chociaż ubrać skoro wiedziałeś, że przyjdę.
- No wiedziałem, że przyjdziesz wiec nie ubierałem koszulki, a co nie podoba Ci się mój sześciopak
- Nie no podoba...
- No widzisz. Przyznaj podnieca cię jak widzisz mnie bez koszulki.- powiedzial ruszając brawiami
- Pewnie, że nie
- Jesteśmy sami?
- Nie, niestety. Liam'owi nie chce się nigdzie wychodzić
- Dobra możemy pójść do kawiarni.
- Ok- powiedziałam i poszliśmy do pokoju Harr'ego.
- To gdzie dokładnie pójdziemy?- spytałam Harre'go
- Może do łóżka ?
- Harry, ty zboczeńcu. Co Cię dzisiaj opętało?
- No nie wiem... TY!
- Przestań bo to co Ci powiem nie będzie takie przyjemne.
Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do pobliskiej kawiarni po drugiej stronie parku.
Nazywała się "Park Cafe". Zamówiliśmy sobie kawę i usiedliśmy przy stoliku.
- To co takiego chciałaś mi powiedzieć?
*Perspektywa Vicky*
Po śniadaniu poszłam do swojego pokoju.
Po dosłownie chwili dostałam SMS. Niall
"Spotkamy się? xx"
"Jasne. Za 10 min pod domem"
"Ok, do zobaczenia. xx"
Poszłam szybko do łazienki się pomalować i poszłam na dół.
Alice akurat ubierała buty.
- Gdzie idziesz? - spytałam kuzynki
- Do sklepu. Płatki się skończyły. Chcesz coś?
- Możesz mi wziąć żelki.
- Ok. A ty gdzie idziesz? - spytała gdy zakładałam buty
- Umówiłam się z Niall'em. Pewnie już czeka na zewnątrz.
Wyszłyśmy z domu.
- Hej kotek - powiedział do mnie Niall
- Cześć - powiedziałam podbiegając do niego. Pocałowałam go lekko w policzek na przywitanie, na co on się słodko uśmiechnął
- Hej Alice
- Cześć. Idę do sklepu. - powiedziała zanim Niall zdążył o to spytać.
- To my idziemy - powiedziałam łapiąc blondyna za rękę. - Do zobaczenia później Alice.
- To gdzie idziemy?
- Może do parku?
- Ok.
Zaczęliśmy się przechadzać po parku gdy nagle...
*********************************************************************************
Hej miśki! Tu Alice ;*
I'm so sorry! Przepraszam, że tak długo!
Cały poprzedni tydzień miałam kare, a Alex nie miała czasu. Podczas majówki Alex wyjechała więc znowu nic nie napisałyśmy. Ustaliłyśmy jednak co się stanie w następnym rozdziale, ale nie umiałyśmy tego zebrać do kupy. Brak weny :/
Dlatego też ten rozdział wyszedł chujowy. Mam nadzieję, że nie jesteście złe (jeśli czytają to jacyś chłopcy to przepraszam).
Cieszę się ogromnie, że wam się spodobał poprzedni rozdział i było 10 komentarzy. Tak by mogło byc co rozdział. Mi by to nie przeszkadzało xd
Dziękujemy także za odwiedziny. Jest już aż prawie 8 tys! Bosz jestem pod wrażeniem! Nie myślałam, że ktoś po za przyjaciółkami będzie czytał nasze wypociny.
Nie wiem kiedy dodamy następny rozdział, bo mamy bardzo ważne zawody. Jeśli uda nam się coś napisać w tygodniu - dodamy.
No to chyba na tyle. MUCH LOVE! KOMENTUJCIE SŁONECZKA!
wtorek, 23 kwietnia 2013
Rozdział 24
Perspektywa Victorii
-Ty Walker! [Od autorek: Ty Walker to koszykarz naszego miasta, pochodzi jednak z USA]
- Kto? - spytali chłopcy
- Ty to koszykarz drużyny koszykarskiej z mojego i Alice miasta. Raz jak Tori do nas przyjechała to poszłyśmy na mecz i się nim jarała.
- Aha ok.
- Nie wiem jak wy, ale ja biegnę po autograf. Ma ktoś jakąś kartkę?
- Ja mam notes. Trzymaj - powiedziała Alex podając mi zeszyt.
- Niall, chodź ze mną, zrobisz mi zdjęcie. - powiedziałam ciągnąc go za rękę w stronę Ty'a
- Hej Ty! - powiedziałam do niego. Odwrócił się w moją stronę
- Znamy się?
- Jestem twoją fanką. Grasz w Kotwicy Kołobrzeg, prawda?
- Tak, prawda. Ale ja jestem tylko blokującym.
- Ale świetnym blokującym.
- No dobrze, a więc co byś chciała? Autograf czy zdjęcie?
- To i to.
Najpierw dałam mu do podpisania notes, a później ustawiliśmy się do zdjęcia. Gdy Niall zaczął robić zdjęcie, Ty pocałował mnie w policzek i w tym samym momencie mina na twarzy Niall'a zrzedła. Gdy Niall skończył odeszliśmy od Ty'a. Ja z wielkim uśmiechem, Niall.... Z trochę innym wyrazem twarzy. Zatrzymałam się w połowie drogi do naszego miejsca, pociągając przy tym jego nadgarstek, aby także się zatrzymał.
- Co Ci się stało? - spytałam nie przeciągając
- O co Ci chodzi? - spytał tempo. - Nic mi się nie stało.
- Niall, widzę przecież. Jesteś zazdrosny bo mnie pocałował w policzek przy robieniu zdjęcia?
Niall spuścił głowę w dół i nieśmiało kiwnął głową.
- Ehh posłuchaj mnie. Ty też bardzo często robiąc sobie zdjęcia z fankami albo je przytulasz, albo całujesz w policzek. Ja nic nie mówię, bo wiem, że to twoja praca więc i ty powinieneś to zrozumieć.
- Przepraszam. To przez tą moją zazdrość.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się do niego, złapałam za rękę i poszliśmy na nasze miejsca, gdzie była reszta naszej ekipy.
- I co? Masz autograf? - spytała Alex
- Mam, a nawet zdjęcie z nim. - powiedziałam uśmiechnięta.
Zaczął się mecz. Gdy Borussia strzeliła gola głośno krzyknęłam ciesząc się, że moja ulubiona drużyna prowadzi.
- Czemu się cieszysz? - naskoczył na mnie Niall - przegrywamy! Lewandowski strzelił nam gola!
- Ale... Jak to? Ja nie głosuję na Arsenal. Słabi są.
- Ale ja głosuję. Wcale nie są słabi.
- A kto się dostał do półfinałów UEFA Champions League?
- No Borussia, ale...
- W sumie to mogłam to przewidzieć. Mieszkacie w Londynie, więc mogłam się domyślić, że będziesz za Arsenalem London.
- No właśnie. A po za tym to Arsenal nie jest słaby. Po prostu jest słabszy od Borussi.
- I to dużo słabszy.
- Dobra nie ważne. Przecież nie będziemy się kłócić dla tego, że wolimy inne drużyny piłkarskie.
- Masz racje. Ale to nie zmienia faktu, że i tak będę głosować na Borussie.
- Ok.
Mecz trwał mniej więcej do 22:45. Skończył się remisem 2:2 dlatego i ja i Niall wyszliśmy zadowoleni.
Wróciliśmy do domów i o 23 zaczęło się świętowanie w domu chłopców. Piliśmy, tańczyliśmy do 3 w nocy. Potem po cichu wróciłyśmy do domu. Już myślałyśmy, że nam się udało, gdy nagle z kuchni wyszła ciocia.
- A wy co? Nie dość, że czuć od was alkohol to jeszcze tak późno wracacie?
- Ale ciociu, okazało się, że my wolimy Borussie, a chłopcy Arsenal więc musieliśmy jakoś świętować to, że mecz się skończył remisem.
- A po za tym... - dodała Alice
- ...Jesteśmy już pełnoletnie - dokończyła Alex
- Uhh no dobrze, tym razem wam się upiecze. Idźcie spać.
- Dobranoc - krzyknęłyśmy, po czym poszłyśmy na górę. Umyłam się i poszłam spać.
Perspektywa Alice
Poszłyśmy na górę. Tori poszła do siebie, a ja i Alex do siebie. Alex udało się tym razem zająć łazienkę przede mną. Czekając aż wyjdzie z łazienki podeszłam do biurka. Otworzyłam laptopa i weszłam na facebook'a. Chwilę popisałam z moją koleżanką z Polski i usłyszałam wchodzenie po schodach. Po chwili do pokoju weszła ciocia.
- Alex jest w łazience? - spytała
- Tak, a co?
- Zapomniałam jej powiedzieć, że przyszedł do niej jakiś list. Trzymaj, daj go jej jak wyjdzie z łazienki. - powiedziała podając mi kopertę.
- Ok. dobranoc
- Dobranoc - powiedziała i wyszła zamykając drzwi.
Położyłam kopertę na biurku i co chwila na nią spoglądając oglądałam wpisy na twiter'ze chłopców. W końcu nie wytrzymałam. Wzięłam kopertę do ręki i zaczęłam ją przewracać w rękach zastanawiając się czy ją otworzyć. Otworzyłam. Wyjęłam kartkę ze środka koperty i zaczęłam czytać tekst listu. Moje oczy poszerzyły się w zdumieniu. Szybko pobiegłam do łazienki i nie pukając weszłam do środka. Alex akurat wychodziła z wanny.
- Zawsze musisz mi wchodzić do łazienki? Wiesz, że się nie zamykam więc za każdym razem musisz mi wejść do środka.
- Oj nie bulwersuj się tak tylko czytaj list!
-Ty Walker! [Od autorek: Ty Walker to koszykarz naszego miasta, pochodzi jednak z USA]
- Kto? - spytali chłopcy
- Ty to koszykarz drużyny koszykarskiej z mojego i Alice miasta. Raz jak Tori do nas przyjechała to poszłyśmy na mecz i się nim jarała.
- Aha ok.
- Nie wiem jak wy, ale ja biegnę po autograf. Ma ktoś jakąś kartkę?
- Ja mam notes. Trzymaj - powiedziała Alex podając mi zeszyt.
- Niall, chodź ze mną, zrobisz mi zdjęcie. - powiedziałam ciągnąc go za rękę w stronę Ty'a
- Hej Ty! - powiedziałam do niego. Odwrócił się w moją stronę
- Znamy się?
- Jestem twoją fanką. Grasz w Kotwicy Kołobrzeg, prawda?
- Tak, prawda. Ale ja jestem tylko blokującym.
- Ale świetnym blokującym.
- No dobrze, a więc co byś chciała? Autograf czy zdjęcie?
- To i to.
Najpierw dałam mu do podpisania notes, a później ustawiliśmy się do zdjęcia. Gdy Niall zaczął robić zdjęcie, Ty pocałował mnie w policzek i w tym samym momencie mina na twarzy Niall'a zrzedła. Gdy Niall skończył odeszliśmy od Ty'a. Ja z wielkim uśmiechem, Niall.... Z trochę innym wyrazem twarzy. Zatrzymałam się w połowie drogi do naszego miejsca, pociągając przy tym jego nadgarstek, aby także się zatrzymał.
- Co Ci się stało? - spytałam nie przeciągając
- O co Ci chodzi? - spytał tempo. - Nic mi się nie stało.
- Niall, widzę przecież. Jesteś zazdrosny bo mnie pocałował w policzek przy robieniu zdjęcia?
Niall spuścił głowę w dół i nieśmiało kiwnął głową.
- Ehh posłuchaj mnie. Ty też bardzo często robiąc sobie zdjęcia z fankami albo je przytulasz, albo całujesz w policzek. Ja nic nie mówię, bo wiem, że to twoja praca więc i ty powinieneś to zrozumieć.
- Przepraszam. To przez tą moją zazdrość.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się do niego, złapałam za rękę i poszliśmy na nasze miejsca, gdzie była reszta naszej ekipy.
- I co? Masz autograf? - spytała Alex
- Mam, a nawet zdjęcie z nim. - powiedziałam uśmiechnięta.
Zaczął się mecz. Gdy Borussia strzeliła gola głośno krzyknęłam ciesząc się, że moja ulubiona drużyna prowadzi.
- Czemu się cieszysz? - naskoczył na mnie Niall - przegrywamy! Lewandowski strzelił nam gola!
- Ale... Jak to? Ja nie głosuję na Arsenal. Słabi są.
- Ale ja głosuję. Wcale nie są słabi.
- A kto się dostał do półfinałów UEFA Champions League?
- No Borussia, ale...
- W sumie to mogłam to przewidzieć. Mieszkacie w Londynie, więc mogłam się domyślić, że będziesz za Arsenalem London.
- No właśnie. A po za tym to Arsenal nie jest słaby. Po prostu jest słabszy od Borussi.
- I to dużo słabszy.
- Dobra nie ważne. Przecież nie będziemy się kłócić dla tego, że wolimy inne drużyny piłkarskie.
- Masz racje. Ale to nie zmienia faktu, że i tak będę głosować na Borussie.
- Ok.
Mecz trwał mniej więcej do 22:45. Skończył się remisem 2:2 dlatego i ja i Niall wyszliśmy zadowoleni.
Wróciliśmy do domów i o 23 zaczęło się świętowanie w domu chłopców. Piliśmy, tańczyliśmy do 3 w nocy. Potem po cichu wróciłyśmy do domu. Już myślałyśmy, że nam się udało, gdy nagle z kuchni wyszła ciocia.
- A wy co? Nie dość, że czuć od was alkohol to jeszcze tak późno wracacie?
- Ale ciociu, okazało się, że my wolimy Borussie, a chłopcy Arsenal więc musieliśmy jakoś świętować to, że mecz się skończył remisem.
- A po za tym... - dodała Alice
- ...Jesteśmy już pełnoletnie - dokończyła Alex
- Uhh no dobrze, tym razem wam się upiecze. Idźcie spać.
- Dobranoc - krzyknęłyśmy, po czym poszłyśmy na górę. Umyłam się i poszłam spać.
Perspektywa Alice
Poszłyśmy na górę. Tori poszła do siebie, a ja i Alex do siebie. Alex udało się tym razem zająć łazienkę przede mną. Czekając aż wyjdzie z łazienki podeszłam do biurka. Otworzyłam laptopa i weszłam na facebook'a. Chwilę popisałam z moją koleżanką z Polski i usłyszałam wchodzenie po schodach. Po chwili do pokoju weszła ciocia.
- Alex jest w łazience? - spytała
- Tak, a co?
- Zapomniałam jej powiedzieć, że przyszedł do niej jakiś list. Trzymaj, daj go jej jak wyjdzie z łazienki. - powiedziała podając mi kopertę.
- Ok. dobranoc
- Dobranoc - powiedziała i wyszła zamykając drzwi.
Położyłam kopertę na biurku i co chwila na nią spoglądając oglądałam wpisy na twiter'ze chłopców. W końcu nie wytrzymałam. Wzięłam kopertę do ręki i zaczęłam ją przewracać w rękach zastanawiając się czy ją otworzyć. Otworzyłam. Wyjęłam kartkę ze środka koperty i zaczęłam czytać tekst listu. Moje oczy poszerzyły się w zdumieniu. Szybko pobiegłam do łazienki i nie pukając weszłam do środka. Alex akurat wychodziła z wanny.
- Zawsze musisz mi wchodzić do łazienki? Wiesz, że się nie zamykam więc za każdym razem musisz mi wejść do środka.
- Oj nie bulwersuj się tak tylko czytaj list!
piątek, 19 kwietnia 2013
Rozdział 23
Perspektywa Vicky
- Mam dla Was wszystkich wiadomość - powiedział Louis.
- Mamy się bać? - spytałam z nutką przerażenia.
- Nie, wręcz odwrotnie. Dostałem kilka wejściówek na dzisiejszy mecz nogi.
- Uuu uwielbiam piłkę nożną! - wykrzyknęłam zadowolona.
- Serio? Myślałem, że dziewczyny się nie interesują sportem. Znaczy może i się interesują , ale raczej nie piłką nożną.
- No własnie z nami jest inaczej. Ja, Alice i Alex bardzo lubimy sport.
- One, gdy jeszcze mieszkały w Polsce, chodziły do klasy sportowej w gimnazjum, a następnie w liceum. Są na prawdę dobre. Zwłaszcza w siatkówkę. Ja też jestem całkiem dobra w siatkę, ale lepiej mi idzie w nogę.
- No to fajnie.
- Wiecie chłopcy, ja już pójdę do domu. Przekażę wiadomość dziewczyną. A w sumię to nawet nie zapytałam kto gra. Louis? - spojrzałam na niego wyczekująco
- Borussia Dortmund i Arsenal London.
- O! Świetnie! Mój ulubiony zespół! No nic ja idę. To do zobaczenia.
- Pa. Bądźcie gotowe o 20:15. Mecz się zaczyna o 20:45, ale lepiej być wcześniej niż za późno.
- Ok.
Wyszłam od chłopców i poszłam do mojego tymczasowego domu.
- Dziewczyny! - zawołałam od progu- chodźcie na chwilę! Mam świetną wiadomość!
Zdjęłam buty i usłyszałam dziewczyny zbiegające po schodach.
- Przestań Alex. - powiedziała Alice
- No nie ważne. Dokończysz później - dodała Alex
- Ok. A węc o co chodzi? - zwróciła się tym razem do mnie.
- Louis załatwił nam bilety na dzisiejszy mecz Borussii i Arsenalu.
- O to świetnie! O której jedziemy?
- Mecz się zaczyna o 20:45, ale Lou mówi, że lepiej byśmy pojechali już o 20:15
- Ok, a teraz która jest?
- Czekaj, już sprawdzam. - Alice wyciągnęła komórkę z tylnej kieszeni spodni. Spojrzała na wyświetlacz - jest 16:24 - powiedziała po czym z powrotem schowała telefon.
- Zawsze musisz być taka dokładna? - spytała Alex
- Ale o co ci chodzi?
- Zawsze musisz mówić np. 19:43? Nie możesz po prostu zaokrąglic i powiedzieć 19:40?
- Nie nie mogę - powiedziała ironicznie.
- No nic. Ja idę poczytać książkę.
Poszłam na górę, a następnie skierowałam się do swojego pokoju. Ułożyłam się wygodnie na łóżku, wzięłam do ręki książkę otwierając ją na stronie zaznaczonej zakładką, po czym pogrążyłam się w lekturze.
Perspektywa Alice
- Chodź na górę, do pokoju. Dokończysz mi to opowiadać. -powiedziała siostra.
Poszlysmy do pokoju usiadlam na łóżku, a Alex na parapecie.
- Wiec o co chodzi?
- No pamiętasz jak wtedy po tej imprezie po koncercie Little Mix prawie każdy był w samej bieliźnie? - siostra kiwnęła głowaą - no wiec gdy się obudziłam nigdzie nie było Niall'a i Vicky. Poszłam ich poszukać. Znalazłam ich w pokoju Horana i oni...,
- Oni co? - spytała ciekawa Alex.
- Byli bez ubrań... Podejrzewam ze oni... No wiesz .
- Myślisz, że uprawiali?
- Tak mi sie wydaje. No wiesz... Byli nago.
- Też Ci cos powiem. Tego dnia, co Niall uczył Tori grać na gitarze, gdy wróciliśmy z Harry'm do nich usłyszeliśmy coś. Oni rozmawiali chyba właśnie o tamtym. Niall pytał sie Vicky czy myśli, że cos podejrzewasz.
- Wiesz, moze po prostu spytamy Tori jak to było na prawde?
- No dobra. Victoria! - krzyknęła Alex. - Chodź na chwile!
Po chwili do pokoju weszła nasza kuzynka.
- O co chodzi?
- Mamy do ciebie sprawę.
Opowiedziałyśmy wszystko o czym wiedziałyśmy.
- No i? - spytałam
- Ale, że co?
- No uprawialiscie czy nie?
- Szczerze to nie wiem jak wam to powiedzieć, ale.... Nie mam pojęcia. Bylismy pijani. Nic nie pamietam. Rozmawiałam o tym z Niall'em. On tez nic nie pamięta. Kompletna pustka. No a ktora jest godzina ??
- Poczekaj... 18:33
- Dobra ja juz ide aie szykować na mecz
- No właśnie zapomniałam, że jest mecz
- Alex.. Jakąś godzine temu się o tym dowiedziałas. Jaka ty masz pamięć? - spytałam z sarkazmem
- Oj tam.
-Dobra dziewczyny ja ide sie szykowac
Ja ubrałam sie w TO, Alex w TO, a Tori w TO.
Była godzina 19:42
Zrobilysmy sobie szybko kanapki, ktore od razu zjadłyśmy i wyszłyśmy na dwór. Chłopcy juz czekali. Mieliśmy jechać 2 samochodami.
- To kto jedzie ze mna, a kto z Harry'm? - spytał Louis.
To moze niech Alice, Alex i Li jadą ze mną, a z tobą pojedzie reszta.
- Ok niech bedzie. Niall, Vicky wsiadajcie. Zayn jest już w samochodzie.
Wszyscy wsiedli do samochodu.
- Harry - powiedziała zaczepnie Alex -
- Słucham kochanie?
- Moge ja prowadzić? - spytała ze slodkimi oczkami.
- A masz prawojazdy? - spytał zdziwiony
- No jasne, że tak. Ali i Tori także mają.
- Naprawde? Nie wiedziałem. No dobrze. Prowadź. Tylko nie porysuj mojego autka
- Dobrze. Nie martw sie.
Alex wsiadła na miejsce kierowcy, a Hazz na miejscu pasażera obok niej. Li i ja usiedlismy z tyłu.
- Lepiej zapnijcie pasy. Alex nie jest dziewczyną, która lubi jeździć powoli.
Chłopcy spojrzeli na nią z lekkim przerażeniem po czym szybko zapięli pasy.
Dojechalismy na stadion Arsenalu, na ktorym odbywał sie mecz. Przed wejściem czekały na nas Perrie i El.
Weszliśmy na arene i zajęliśmy nasze miejsca w sektorze dla VIP-ów.
Siedzielismy chwile w ciszy póki Vicky sie nie krzyknela.
*****************************************************
Hej wszystkim! Dodajemy z podróży, ponieważ wlasnie jedziemy na zawody do Legionowa. Moze ktos z Was tam bedzie ;)
W kazdym razie jeszcze raz dziękujemy za odwiedziny oraz za każdy komentarz, nawet zły.
To do następnego ;D /A & A
- Mam dla Was wszystkich wiadomość - powiedział Louis.
- Mamy się bać? - spytałam z nutką przerażenia.
- Nie, wręcz odwrotnie. Dostałem kilka wejściówek na dzisiejszy mecz nogi.
- Uuu uwielbiam piłkę nożną! - wykrzyknęłam zadowolona.
- Serio? Myślałem, że dziewczyny się nie interesują sportem. Znaczy może i się interesują , ale raczej nie piłką nożną.
- No własnie z nami jest inaczej. Ja, Alice i Alex bardzo lubimy sport.
- One, gdy jeszcze mieszkały w Polsce, chodziły do klasy sportowej w gimnazjum, a następnie w liceum. Są na prawdę dobre. Zwłaszcza w siatkówkę. Ja też jestem całkiem dobra w siatkę, ale lepiej mi idzie w nogę.
- No to fajnie.
- Wiecie chłopcy, ja już pójdę do domu. Przekażę wiadomość dziewczyną. A w sumię to nawet nie zapytałam kto gra. Louis? - spojrzałam na niego wyczekująco
- Borussia Dortmund i Arsenal London.
- O! Świetnie! Mój ulubiony zespół! No nic ja idę. To do zobaczenia.
- Pa. Bądźcie gotowe o 20:15. Mecz się zaczyna o 20:45, ale lepiej być wcześniej niż za późno.
- Ok.
Wyszłam od chłopców i poszłam do mojego tymczasowego domu.
- Dziewczyny! - zawołałam od progu- chodźcie na chwilę! Mam świetną wiadomość!
Zdjęłam buty i usłyszałam dziewczyny zbiegające po schodach.
- Przestań Alex. - powiedziała Alice
- No nie ważne. Dokończysz później - dodała Alex
- Ok. A węc o co chodzi? - zwróciła się tym razem do mnie.
- Louis załatwił nam bilety na dzisiejszy mecz Borussii i Arsenalu.
- O to świetnie! O której jedziemy?
- Mecz się zaczyna o 20:45, ale Lou mówi, że lepiej byśmy pojechali już o 20:15
- Ok, a teraz która jest?
- Czekaj, już sprawdzam. - Alice wyciągnęła komórkę z tylnej kieszeni spodni. Spojrzała na wyświetlacz - jest 16:24 - powiedziała po czym z powrotem schowała telefon.
- Zawsze musisz być taka dokładna? - spytała Alex
- Ale o co ci chodzi?
- Zawsze musisz mówić np. 19:43? Nie możesz po prostu zaokrąglic i powiedzieć 19:40?
- Nie nie mogę - powiedziała ironicznie.
- No nic. Ja idę poczytać książkę.
Poszłam na górę, a następnie skierowałam się do swojego pokoju. Ułożyłam się wygodnie na łóżku, wzięłam do ręki książkę otwierając ją na stronie zaznaczonej zakładką, po czym pogrążyłam się w lekturze.
Perspektywa Alice
- Chodź na górę, do pokoju. Dokończysz mi to opowiadać. -powiedziała siostra.
Poszlysmy do pokoju usiadlam na łóżku, a Alex na parapecie.
- Wiec o co chodzi?
- No pamiętasz jak wtedy po tej imprezie po koncercie Little Mix prawie każdy był w samej bieliźnie? - siostra kiwnęła głowaą - no wiec gdy się obudziłam nigdzie nie było Niall'a i Vicky. Poszłam ich poszukać. Znalazłam ich w pokoju Horana i oni...,
- Oni co? - spytała ciekawa Alex.
- Byli bez ubrań... Podejrzewam ze oni... No wiesz .
- Myślisz, że uprawiali?
- Tak mi sie wydaje. No wiesz... Byli nago.
- Też Ci cos powiem. Tego dnia, co Niall uczył Tori grać na gitarze, gdy wróciliśmy z Harry'm do nich usłyszeliśmy coś. Oni rozmawiali chyba właśnie o tamtym. Niall pytał sie Vicky czy myśli, że cos podejrzewasz.
- Wiesz, moze po prostu spytamy Tori jak to było na prawde?
- No dobra. Victoria! - krzyknęła Alex. - Chodź na chwile!
Po chwili do pokoju weszła nasza kuzynka.
- O co chodzi?
- Mamy do ciebie sprawę.
Opowiedziałyśmy wszystko o czym wiedziałyśmy.
- No i? - spytałam
- Ale, że co?
- No uprawialiscie czy nie?
- Szczerze to nie wiem jak wam to powiedzieć, ale.... Nie mam pojęcia. Bylismy pijani. Nic nie pamietam. Rozmawiałam o tym z Niall'em. On tez nic nie pamięta. Kompletna pustka. No a ktora jest godzina ??
- Poczekaj... 18:33
- Dobra ja juz ide aie szykować na mecz
- No właśnie zapomniałam, że jest mecz
- Alex.. Jakąś godzine temu się o tym dowiedziałas. Jaka ty masz pamięć? - spytałam z sarkazmem
- Oj tam.
-Dobra dziewczyny ja ide sie szykowac
Ja ubrałam sie w TO, Alex w TO, a Tori w TO.
Była godzina 19:42
Zrobilysmy sobie szybko kanapki, ktore od razu zjadłyśmy i wyszłyśmy na dwór. Chłopcy juz czekali. Mieliśmy jechać 2 samochodami.
- To kto jedzie ze mna, a kto z Harry'm? - spytał Louis.
To moze niech Alice, Alex i Li jadą ze mną, a z tobą pojedzie reszta.
- Ok niech bedzie. Niall, Vicky wsiadajcie. Zayn jest już w samochodzie.
Wszyscy wsiedli do samochodu.
- Harry - powiedziała zaczepnie Alex -
- Słucham kochanie?
- Moge ja prowadzić? - spytała ze slodkimi oczkami.
- A masz prawojazdy? - spytał zdziwiony
- No jasne, że tak. Ali i Tori także mają.
- Naprawde? Nie wiedziałem. No dobrze. Prowadź. Tylko nie porysuj mojego autka
- Dobrze. Nie martw sie.
Alex wsiadła na miejsce kierowcy, a Hazz na miejscu pasażera obok niej. Li i ja usiedlismy z tyłu.
- Lepiej zapnijcie pasy. Alex nie jest dziewczyną, która lubi jeździć powoli.
Chłopcy spojrzeli na nią z lekkim przerażeniem po czym szybko zapięli pasy.
Dojechalismy na stadion Arsenalu, na ktorym odbywał sie mecz. Przed wejściem czekały na nas Perrie i El.
Weszliśmy na arene i zajęliśmy nasze miejsca w sektorze dla VIP-ów.
Siedzielismy chwile w ciszy póki Vicky sie nie krzyknela.
*****************************************************
Hej wszystkim! Dodajemy z podróży, ponieważ wlasnie jedziemy na zawody do Legionowa. Moze ktos z Was tam bedzie ;)
W kazdym razie jeszcze raz dziękujemy za odwiedziny oraz za każdy komentarz, nawet zły.
To do następnego ;D /A & A
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział 22
Perspektywa Vicky
- Zwariowałaś? - wykrzyknęła Alex
- O co Ci chodzi?- zapytałam odkładając książkę na stoik nocny.
- Jak to o co mi chodzi? To nie masz internetu?! Dlaczego zdradziłaś Niall'a?Wiedziałam, że tak będzie, a jednak ci zaufałam. Idiotka ze mnie. No tak blondynka.- powiedziała Alex. Wychodząc trzasnęła drzwiami.
Natychmiast włączyłam laptopa.
- No tak.- przypomniało mi sie. - Przecież paparazzi zrobił mi zdjęcie jak byłam z Jackobem.
Zbiegłam na dół. Alex nie było. Zapewne wyszła.
Wybiegłam z domu i poszłam do domu chłopaków. Zadzwoniłam dzwonikiem do drzwi. Tu również nikogo nie było. Spojrzałam na zegarek.
- Dopiero 12:49- pomyślałam po czym zadzwoniłam do Alex.
- Hallo - usłyszałam nadal wściekły głos Alex w słuchawce.
- Alex proszę wysłuchaj mnie.
- Nie!
- Prosze, spotkamy sie. Chce Ci to wszystko wyjaśnić. To tylko nie porozumienie.
- Dobrze, za 10 minut w kawiarni za rogiem domu. - powiedziała i rozłączyła się.
Poszłam z powrotem do domu przebrałam się w to.
Następnie skierowałam się do kawiarni wskazanej przez Alex. Gdy tam doszłam, ona juz siedziała przy jednym ze stolików. Weszłam do środka i usiadłam koło niej.
- Więc co to za nie porozumienie?- spytała upijając kawę.
- Alex, pamiętasz jak wyszłam na spacer z Georg'em? Więc wypuściłam go potem żeby sobie pobiegał. W pewnym momencie podszedł do mnie Jacob. Przytulił mnie, ponieważ dawno się nie widzieliśmy, a paparazzi zrobił nam zdjęcie. To wszystko co miałam do powiedzenia.
- A kto to jest Jacob?
- To mój były.
- Aha, wiec między wami nic nie ma, tak?
- Tak. Na pewno. No chyba, że on nadal coś do mnie czuje. Ale ja do niego nic.
- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam- powiedziała Alex przytulając mnie.
- Nic nie szkodzi- powiedziałam uśmiechając się.
- A co będzie z Niall'em?
- Nie rozumiem, a co ma być?
- Co będzie jak on się dowie?
- Ja nie mam nic do ukrycia. Ta spraw to tylko nie porozumienie, więc wytłumaczę mu to na spokojnie. Poszłam do niego po rozmowie z tobą, ale nikogo nie było w domu.
- Nie mam pojęcia gdzie mogą być.
W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Była to Alice.
- Hallo - powiedziałam
- Gdzie jesteś? Alex jak zwykle nie odbiera telefonu. Po co jej ten telefon skoro do nie odbiera? Jest może z tobą?
- Jest. Jesteśmy w kawiarni za rogiem.
- No dobrze. Wracacie już?
- A co? Ciocia coś chce?
- Nie. Poszła do koleżanki. Po prostu mi się samej nudzi. Możemy sobie robić babski wieczorek. Co ty na to?
- No ok. Zaraz wracamy. Muszę tylko po drodze coś załatwić.
- Ok. Do zobaczenia. - powiedziała po czym się rozłączyła.
- Wracamy do domu? - spytałam kuzynki kończącą swoją kawę.
- Jasne, idziemy.
Wyszłyśmy z lokalu. Pogoda była piękna. Nagle podbiegła do nas jakaś dziewczynka mająca mniej więcej 11 lat.
- Ty suko! - Wykrzyknęła do mnie
- O co Ci chodzi?
- O to, że zdradzasz Niall'a ty dziwko!
- Po pierwsze. Ja nie zdradzam Niall'a. Jacob to tylko mój kolega. Po drugie. Nie nazywaj mnie suką bo się wkurzę, a wtedy nie będzie ciekawie. Po trzecie. Kto Cię nauczył takich słów, co?
- Nie twój interes kto mnie tego nauczył. Ważne, że nią jesteś. Dziwka!
- Kurwa słuchaj małolato! Jeszcze raz mnie tak nazwiesz to tak Ci wpierdolę, że nie wstaniesz!
- Jak mi coś zrobisz to powiem o tym Niall'owi.
- Jebie mnie to czy mu powiesz czy nie. Nikomu nie pozwolę siebie obrażać, a już na pewno nie takiej smarkuli jak ty.
- Natalie! - zawołała młoda
Po chwili podeszła do nas ruda dziewczyna w wieku około 18 lat.
- Co jest mała? - spytała podajże swojej siostry
- Ta tutaj - wskazała na mnie - nazwała mnie dziwką.
- No ty sobie chyba jaja robisz!
- Ejj, chwila - wtrąciła Alex - czy ja Cię skądś nie kojarzę? - zwróciła się do Natalie
- Może z koncertu Little Mix?
- A to ty byłaś tą dziewczyną, która kazała mi się odpierdolić od Harr'ego? Widzę, że siostra się od Ciebie uczy. Nie dość, że wyzywa moją kuzynkę od suk i dziwek to w dodatku tak kłamie.
- Ale to prawda. Obie jesteście dziwkami. Myślicie, że będziecie sławne dzięki chłopakom? Alex będzie znaną modelką, a Victoria piosenkarką. Myślicie, że się wybijecie. Ale z Was suki.
Nie wytrzymałam. Uderzyłam ją. Ale nie z pięści tylko z lepa. Mocnego lepa. Spojrzałam jej prostu w oczy.
- Chciałabym Cię ostrzec na przyszłość. I ciebie też młoda. - spojrzałam na siostrę rudej.
Odeszłyśmy od nich i poszłyśmy dalej w stronę domu.
- Ja idę na chwilę do Niall'a - powiedziałam do Alex pod domem chłopców.
- Ok do zobaczenia później
Podeszłam do drzwi domu 1D. Zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzył mi Niall.
- Zanim coś powiesz to tylko nieporozumienie.
- Ale o co chodzi? - spytał zdezorientowany Niall
- Czyli, że tego nie widziałeś?
- Ale czego? Wejdź i wszystko mi wytłumaczysz.
Usiedliśmy na kanapie.
- No więc..?
- Zanim Ci wszystko wyjaśnię, to nie jest prawdą. Gdy rano byłam na spacerze spotkałam mojego byłego Jacob'a. Dawno sie nie widzieliśmy więc przywitaliśmy się przytulając. Jakiś paparazzi zrobił nam wtedy zdjęcie i w necie napisali na portalu plotkarskim, że niby Cię zdradzam.
- Ale to nie prawda?
- Nie, ani trochę.
- No to nie wiem w czym problem.
- Czyli wierzysz mi?
- No jasne, że tak. Kocham Cię i wierzę Ci.
- Cieszę się Niall - powiedziałam przytulając go.
Na dół zbiegła reszta chłopców.
- No cześć.
- Hej.
- Mam dla Was wszystkich wiadomość - powiedział Louis.
- Zwariowałaś? - wykrzyknęła Alex
- O co Ci chodzi?- zapytałam odkładając książkę na stoik nocny.
- Jak to o co mi chodzi? To nie masz internetu?! Dlaczego zdradziłaś Niall'a?Wiedziałam, że tak będzie, a jednak ci zaufałam. Idiotka ze mnie. No tak blondynka.- powiedziała Alex. Wychodząc trzasnęła drzwiami.
Natychmiast włączyłam laptopa.
- No tak.- przypomniało mi sie. - Przecież paparazzi zrobił mi zdjęcie jak byłam z Jackobem.
Zbiegłam na dół. Alex nie było. Zapewne wyszła.
Wybiegłam z domu i poszłam do domu chłopaków. Zadzwoniłam dzwonikiem do drzwi. Tu również nikogo nie było. Spojrzałam na zegarek.
- Dopiero 12:49- pomyślałam po czym zadzwoniłam do Alex.
- Hallo - usłyszałam nadal wściekły głos Alex w słuchawce.
- Alex proszę wysłuchaj mnie.
- Nie!
- Prosze, spotkamy sie. Chce Ci to wszystko wyjaśnić. To tylko nie porozumienie.
- Dobrze, za 10 minut w kawiarni za rogiem domu. - powiedziała i rozłączyła się.
Poszłam z powrotem do domu przebrałam się w to.
Następnie skierowałam się do kawiarni wskazanej przez Alex. Gdy tam doszłam, ona juz siedziała przy jednym ze stolików. Weszłam do środka i usiadłam koło niej.
- Więc co to za nie porozumienie?- spytała upijając kawę.
- Alex, pamiętasz jak wyszłam na spacer z Georg'em? Więc wypuściłam go potem żeby sobie pobiegał. W pewnym momencie podszedł do mnie Jacob. Przytulił mnie, ponieważ dawno się nie widzieliśmy, a paparazzi zrobił nam zdjęcie. To wszystko co miałam do powiedzenia.
- A kto to jest Jacob?
- To mój były.
- Aha, wiec między wami nic nie ma, tak?
- Tak. Na pewno. No chyba, że on nadal coś do mnie czuje. Ale ja do niego nic.
- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam- powiedziała Alex przytulając mnie.
- Nic nie szkodzi- powiedziałam uśmiechając się.
- A co będzie z Niall'em?
- Nie rozumiem, a co ma być?
- Co będzie jak on się dowie?
- Ja nie mam nic do ukrycia. Ta spraw to tylko nie porozumienie, więc wytłumaczę mu to na spokojnie. Poszłam do niego po rozmowie z tobą, ale nikogo nie było w domu.
- Nie mam pojęcia gdzie mogą być.
W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Była to Alice.
- Hallo - powiedziałam
- Gdzie jesteś? Alex jak zwykle nie odbiera telefonu. Po co jej ten telefon skoro do nie odbiera? Jest może z tobą?
- Jest. Jesteśmy w kawiarni za rogiem.
- No dobrze. Wracacie już?
- A co? Ciocia coś chce?
- Nie. Poszła do koleżanki. Po prostu mi się samej nudzi. Możemy sobie robić babski wieczorek. Co ty na to?
- No ok. Zaraz wracamy. Muszę tylko po drodze coś załatwić.
- Ok. Do zobaczenia. - powiedziała po czym się rozłączyła.
- Wracamy do domu? - spytałam kuzynki kończącą swoją kawę.
- Jasne, idziemy.
Wyszłyśmy z lokalu. Pogoda była piękna. Nagle podbiegła do nas jakaś dziewczynka mająca mniej więcej 11 lat.
- Ty suko! - Wykrzyknęła do mnie
- O co Ci chodzi?
- O to, że zdradzasz Niall'a ty dziwko!
- Po pierwsze. Ja nie zdradzam Niall'a. Jacob to tylko mój kolega. Po drugie. Nie nazywaj mnie suką bo się wkurzę, a wtedy nie będzie ciekawie. Po trzecie. Kto Cię nauczył takich słów, co?
- Nie twój interes kto mnie tego nauczył. Ważne, że nią jesteś. Dziwka!
- Kurwa słuchaj małolato! Jeszcze raz mnie tak nazwiesz to tak Ci wpierdolę, że nie wstaniesz!
- Jak mi coś zrobisz to powiem o tym Niall'owi.
- Jebie mnie to czy mu powiesz czy nie. Nikomu nie pozwolę siebie obrażać, a już na pewno nie takiej smarkuli jak ty.
- Natalie! - zawołała młoda
Po chwili podeszła do nas ruda dziewczyna w wieku około 18 lat.
- Co jest mała? - spytała podajże swojej siostry
- Ta tutaj - wskazała na mnie - nazwała mnie dziwką.
- No ty sobie chyba jaja robisz!
- Ejj, chwila - wtrąciła Alex - czy ja Cię skądś nie kojarzę? - zwróciła się do Natalie
- Może z koncertu Little Mix?
- A to ty byłaś tą dziewczyną, która kazała mi się odpierdolić od Harr'ego? Widzę, że siostra się od Ciebie uczy. Nie dość, że wyzywa moją kuzynkę od suk i dziwek to w dodatku tak kłamie.
- Ale to prawda. Obie jesteście dziwkami. Myślicie, że będziecie sławne dzięki chłopakom? Alex będzie znaną modelką, a Victoria piosenkarką. Myślicie, że się wybijecie. Ale z Was suki.
Nie wytrzymałam. Uderzyłam ją. Ale nie z pięści tylko z lepa. Mocnego lepa. Spojrzałam jej prostu w oczy.
- Chciałabym Cię ostrzec na przyszłość. I ciebie też młoda. - spojrzałam na siostrę rudej.
Odeszłyśmy od nich i poszłyśmy dalej w stronę domu.
- Ja idę na chwilę do Niall'a - powiedziałam do Alex pod domem chłopców.
- Ok do zobaczenia później
Podeszłam do drzwi domu 1D. Zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzył mi Niall.
- Zanim coś powiesz to tylko nieporozumienie.
- Ale o co chodzi? - spytał zdezorientowany Niall
- Czyli, że tego nie widziałeś?
- Ale czego? Wejdź i wszystko mi wytłumaczysz.
Usiedliśmy na kanapie.
- No więc..?
- Zanim Ci wszystko wyjaśnię, to nie jest prawdą. Gdy rano byłam na spacerze spotkałam mojego byłego Jacob'a. Dawno sie nie widzieliśmy więc przywitaliśmy się przytulając. Jakiś paparazzi zrobił nam wtedy zdjęcie i w necie napisali na portalu plotkarskim, że niby Cię zdradzam.
- Ale to nie prawda?
- Nie, ani trochę.
- No to nie wiem w czym problem.
- Czyli wierzysz mi?
- No jasne, że tak. Kocham Cię i wierzę Ci.
- Cieszę się Niall - powiedziałam przytulając go.
Na dół zbiegła reszta chłopców.
- No cześć.
- Hej.
- Mam dla Was wszystkich wiadomość - powiedział Louis.
czwartek, 11 kwietnia 2013
Rozdział 21
*Perspektywa Vicky*
*Następny dzień*
Wczoraj Niall dał mi kilka lekcji gry na gitarze. Powiedział, że szybko się uczę. Dzisiaj nie jestem z nim umówiona.
Spojrzałam na wyświetlacz komórki. 12.00. Ciekawe gdzie dziewczyny? - spytałam sama siebie.
Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i lekko umalowałam. Byłam ubrana w TO. Zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. Zrobiłam sobie tosty. W między czasie na dół przyszły dziewczyny.
- Hej, co u Was?
- Hej. Widzę, że robisz sobie śniadanie. Tosty? - spytała Alice
- Tak.
- Mniamm. Zrobisz nam też od razu? - spytała Alex.
- A co, sama nie umiesz?
- Nie, nie umiem. Jestem taka głupia, że nawet chleba nie potrafię ukroić.
- Mówi się przykro....
- Ojj no weź Vicky... Proszę?
- Nie, dziękuję.
- No patrz, co za menda.
- Taa menda społeczna. (tekst zapożyczony od naszego kolegi. Pozdrowienia Miłoszku ;D)
Podeszłam do stołu i położyłam tależ z gotowymi już tostami. Gdy zjadłam postanowiłam wybrać się do parku na spacer.Poszłam w stronę przedpokoju i zaczęłam zakładać buty.
- A ty gdzie się wybierasz? - Spytała Alice
- Do parku.hwila,
- Po co?
- A tak się przejść.
- No ok. W takim razie mam do Ciebie prośbę. Skoro już wychodzisz to masz dwie rzeczy do wyboru. Albo zrobisz przy okazji zakupy z listy, którą zostawiła ciocia albo weźmiesz George'a.
- George! - Zawołałam nie odpowiadając kuzynce. Po chwili przybiegł pies rasy Labrador Retriever.
Przypięłam mu smycz do obroży i wyszłam z domu.
Od razu skierowałam się w stronę pobliskiego parku. Gdy byłam wśród drzew usiadłam na ławeczce i wypuściłam Labradora aby sobie pobiegał.
Dzisiejszy dzień był bardzo ciepły chodź nie powiedziałabym, że gorący. No tak. Wakacje się powoli kończą i zacznie się ponura, Londyńska jesień. W sumie ja wrócę do domu, do Nowego Yorku. Tam lato trwa nawet do końca września.
Z jednej strony stęskniłam się już za domem, ale z drugiej.... Co będzie ze mną i Niall'em? Nie myślałam, że to się tak potoczy, że znajdę chłopaka podczas wakacji. Podobno miłość na odległość nie istnieje. Boję się tego, że nasza także nie przetrwa zbyt długo.
- Victoria? - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam głowę.
- Jacob? Jacob Black? - spytałam zszokowana
- Nie poznałem Cię na początku. Myślałem, że to nie ty, ale Ciebie się nie da pomylić. Trochę się zmieniłaś od kiedy z Tobą zerwałem.
- Chwila, chwila. To ja zerwałam z Tobą.
- No nie ważne. W każdym razie stęskniłem się. - powiedział i się przytuliliśmy. W tym momencie zauważyłam blask fleszy. Szybko się odsunęłam od Jacoba.
- O nie. - powiedziałam. - tylko nie to.
- Co się stało?
- Paparazzi.
- A no tak. Słyszałem, że chodzisz z tym gejem z "Łan Dajerekszoin"
- On nie jest gejem. Pomyśl, gdyby był gejem to ja bym musiała być chłopakiem. Wyglądam na chłopaka?
- No w sumie... Masz cycki, chłopakiem na pewno nie jesteś.
- No więc właśnie, a teraz przepraszam Cię na chwilę - powiedziałam odchodząc od Jacob'a.
Podeszłam do paparazziego.
- Kim pan jest? - spytałam
- Andrew Collins. Przepraszam bardzo. Ja nie chciałem pani urazić ani nic. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Nie o to chodzi. Po prostu zgaduję, że użyje pan tego zdjęcia do np. stworzenia jakichś plotek na temat tego, że niby zdradzam Niall'a. A więc od razu wytłumaczę panu, że to nie tak. Jacob to tylko mój kolega. Dawno się nie widzieliśmy i tyle.
- Dobrze, rozumiem. Tylko, że....
- Tylko, że co?
- Przykro mi, ale ja tak zarabiam na życie, a pani dała mi właśnie pomysł na to jak mogę wykorzystać to zdjęcie.
- Jeśli pan to zrobi, pozwę pana.
- Ale pani...
- Ale co? Tak się składa, że pan podał mi swoje imię i nazwisko. To chyba powinno wystarczyć. Żegnam pana. - powiedziałam i się oddaliłam.
- Co się stało? - spytał Jake gdy do niego podeszłam.
- Durny paparazzi. Zrobił nam zdjęcie. - pogłaskałam psa, który akurat podbiegł do nas. - Wiesz, muszę już wracać. - przypięłam Georga z powrotem do smyczy.
- To ja Cię odprowadzę. - powiedział
- Nie trzeba. To nie daleko.
- No to chociaż daj mi swój numer
- Ehh - westchnęłam. Podałam mu numer i skierowałam się w stronę domu.
Gdy tylko weszłam poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam do ręki książkę, której nawet nie otworzyłam od kiedy tu przyjechałam i otworzyłam na stronie zaznaczonej zakładką w serca. Nie zdążyłam nawet do końca jednego rozdziału przeczytać bo do pokoju wpadła Alex.
- Zwariowałaś? - wykrzyknęła.
*********************************************************************************
Iiii.....koniec.
Rozdział wydaję mi sie, że dosyć kiepski wyszedł, ale czekamy na waszą opinie w komentarzach ;)
Pisałam sama bo Alex nie mogła wejść na komputer. Mam nadzieję, że nie spieprzyłam rozdziału.
Następny rozdział spróbujemy dodać jutro lub w niedzielę. W sobotę mamy zawody jak już pisałyśmy pod poprzednim rozdziałem. Trzymajcie kciuki ;D
Jak zwykle chciałyśmy podziękować za to, że czytacie naszego bloga.
No to chyba tyle. Do następnego miśki ;* /Alice
*Następny dzień*
Wczoraj Niall dał mi kilka lekcji gry na gitarze. Powiedział, że szybko się uczę. Dzisiaj nie jestem z nim umówiona.
Spojrzałam na wyświetlacz komórki. 12.00. Ciekawe gdzie dziewczyny? - spytałam sama siebie.
Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i lekko umalowałam. Byłam ubrana w TO. Zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. Zrobiłam sobie tosty. W między czasie na dół przyszły dziewczyny.
- Hej, co u Was?
- Hej. Widzę, że robisz sobie śniadanie. Tosty? - spytała Alice
- Tak.
- Mniamm. Zrobisz nam też od razu? - spytała Alex.
- A co, sama nie umiesz?
- Nie, nie umiem. Jestem taka głupia, że nawet chleba nie potrafię ukroić.
- Mówi się przykro....
- Ojj no weź Vicky... Proszę?
- Nie, dziękuję.
- No patrz, co za menda.
- Taa menda społeczna. (tekst zapożyczony od naszego kolegi. Pozdrowienia Miłoszku ;D)
Podeszłam do stołu i położyłam tależ z gotowymi już tostami. Gdy zjadłam postanowiłam wybrać się do parku na spacer.Poszłam w stronę przedpokoju i zaczęłam zakładać buty.
- A ty gdzie się wybierasz? - Spytała Alice
- Do parku.hwila,
- Po co?
- A tak się przejść.
- No ok. W takim razie mam do Ciebie prośbę. Skoro już wychodzisz to masz dwie rzeczy do wyboru. Albo zrobisz przy okazji zakupy z listy, którą zostawiła ciocia albo weźmiesz George'a.
- George! - Zawołałam nie odpowiadając kuzynce. Po chwili przybiegł pies rasy Labrador Retriever.
Przypięłam mu smycz do obroży i wyszłam z domu.
Od razu skierowałam się w stronę pobliskiego parku. Gdy byłam wśród drzew usiadłam na ławeczce i wypuściłam Labradora aby sobie pobiegał.
Dzisiejszy dzień był bardzo ciepły chodź nie powiedziałabym, że gorący. No tak. Wakacje się powoli kończą i zacznie się ponura, Londyńska jesień. W sumie ja wrócę do domu, do Nowego Yorku. Tam lato trwa nawet do końca września.
Z jednej strony stęskniłam się już za domem, ale z drugiej.... Co będzie ze mną i Niall'em? Nie myślałam, że to się tak potoczy, że znajdę chłopaka podczas wakacji. Podobno miłość na odległość nie istnieje. Boję się tego, że nasza także nie przetrwa zbyt długo.
- Victoria? - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam głowę.
- Jacob? Jacob Black? - spytałam zszokowana
- Nie poznałem Cię na początku. Myślałem, że to nie ty, ale Ciebie się nie da pomylić. Trochę się zmieniłaś od kiedy z Tobą zerwałem.
- Chwila, chwila. To ja zerwałam z Tobą.
- No nie ważne. W każdym razie stęskniłem się. - powiedział i się przytuliliśmy. W tym momencie zauważyłam blask fleszy. Szybko się odsunęłam od Jacoba.
- O nie. - powiedziałam. - tylko nie to.
- Co się stało?
- Paparazzi.
- A no tak. Słyszałem, że chodzisz z tym gejem z "Łan Dajerekszoin"
- On nie jest gejem. Pomyśl, gdyby był gejem to ja bym musiała być chłopakiem. Wyglądam na chłopaka?
- No w sumie... Masz cycki, chłopakiem na pewno nie jesteś.
- No więc właśnie, a teraz przepraszam Cię na chwilę - powiedziałam odchodząc od Jacob'a.
Podeszłam do paparazziego.
- Kim pan jest? - spytałam
- Andrew Collins. Przepraszam bardzo. Ja nie chciałem pani urazić ani nic. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Nie o to chodzi. Po prostu zgaduję, że użyje pan tego zdjęcia do np. stworzenia jakichś plotek na temat tego, że niby zdradzam Niall'a. A więc od razu wytłumaczę panu, że to nie tak. Jacob to tylko mój kolega. Dawno się nie widzieliśmy i tyle.
- Dobrze, rozumiem. Tylko, że....
- Tylko, że co?
- Przykro mi, ale ja tak zarabiam na życie, a pani dała mi właśnie pomysł na to jak mogę wykorzystać to zdjęcie.
- Jeśli pan to zrobi, pozwę pana.
- Ale pani...
- Ale co? Tak się składa, że pan podał mi swoje imię i nazwisko. To chyba powinno wystarczyć. Żegnam pana. - powiedziałam i się oddaliłam.
- Co się stało? - spytał Jake gdy do niego podeszłam.
- Durny paparazzi. Zrobił nam zdjęcie. - pogłaskałam psa, który akurat podbiegł do nas. - Wiesz, muszę już wracać. - przypięłam Georga z powrotem do smyczy.
- To ja Cię odprowadzę. - powiedział
- Nie trzeba. To nie daleko.
- No to chociaż daj mi swój numer
- Ehh - westchnęłam. Podałam mu numer i skierowałam się w stronę domu.
Gdy tylko weszłam poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam do ręki książkę, której nawet nie otworzyłam od kiedy tu przyjechałam i otworzyłam na stronie zaznaczonej zakładką w serca. Nie zdążyłam nawet do końca jednego rozdziału przeczytać bo do pokoju wpadła Alex.
- Zwariowałaś? - wykrzyknęła.
*********************************************************************************
Iiii.....koniec.
Rozdział wydaję mi sie, że dosyć kiepski wyszedł, ale czekamy na waszą opinie w komentarzach ;)
Pisałam sama bo Alex nie mogła wejść na komputer. Mam nadzieję, że nie spieprzyłam rozdziału.
Następny rozdział spróbujemy dodać jutro lub w niedzielę. W sobotę mamy zawody jak już pisałyśmy pod poprzednim rozdziałem. Trzymajcie kciuki ;D
Jak zwykle chciałyśmy podziękować za to, że czytacie naszego bloga.
No to chyba tyle. Do następnego miśki ;* /Alice
środa, 10 kwietnia 2013
Rozdział 20
Perspektywa Alice
- Alice co się stało? -spytała mnie siostra.
- Danielle. - odpowiedziałam przez łzy.
- Jak to Danielle? Co się stało? Alice powiedz mi wszystko od początku.
- Jak wy wyszliście to ja z Liam'em postanowiliśmy pójść na lody. Ja poszłam kupić, a on miał usiąść na ławce i na mnie poczekał. Kiedy wróciłam Li siedział na ławce z Danielle. Rozmawiali o czymś, a ja ciekawa tego podeszłam do nich.
- Spytałam co się stało, a on odpowiedział, że nic takiego. Wtedy Danielle się wtrąciła i powiedziała, że jak to nic i że mój kochany Liam ma z nią dziecko. Z nerwów rzuciłam lody na ziemie i pobiegłam jak najszybciej umiałam do domu. Liam krzyczał żebym się zatrzymała, ale ja nie reagowałam. Dobiegłam do domu i pobiegłam tutaj. Liam chyba z 10 minut walił w drzwi wejściowe. Potem była już cisza.
- Alice- powiedziała troskliwie siostra i przytuliła mnie. Płakałam na jej ramieniu.- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. - pocieszała mnie.
- Alex, nic nie będzie dobrze. On ma z nią dziecko! - Wykrzyczałam wściekła.
- Dobrze! Słyszałam, ale to nie jest powód aby na mnie krzyczeć! Rozumiem, żę jesteś zła, ale nie wyżywaj się na mnie okej?
- Przepraszam. Poniosło mnie.
- Nic się nie stało. Nie wydaję ci się to podejrzane?
- Ale co? - spytałam zdezoriętowana.
- To, że akurat po zerwaniu z nim, jak Li zaczął chodzić z Tobą ona nagle zaszła w ciążę? Mówię Ci, coś tu śmierdzi.
- Chcesz powiedzieć, że puściłaś bąka? Fuuu Alex!
- Nieee, nie o to chodzi. Mówię Ci przemyśl wszystko jeszcze raz na spokojnie i porozmawiaj z Liam'em to wszystko się wyjaśni. Zobaczysz. Masz z nim porozmawiać i to teraz - powiedziała wychodząc.
Siedziałam patrząc się w ścianę. Jakieś 10 minut później otworzyły się drzwi.
- Mogę wejść?- spytał Liam
- Nie.
- Alice proszę Cię daj mi wszystko wyjaśnić.
- Co tu wyjaśniać? Masz z nią dziecko i koniec kropka.- po tych słowach wszedł zamykając za sobą drzwi, usiadł na łóżko i spojrzał mi prosto w oczy.
- Alice, ja nie wiem jak to się stało. Kiedy z nią byłem zawsze się zabezpieczaliśmy. Ona zmyśla ja to czuję.
- Liam, a jeśli ona nie zmyśla. To co wtedy?! - wykrzyczałam i się rozpłakałam.
- Alice, zaufaj mi. Ona na pewno nie jest w ciąży, a nawet jeśli to nie ze mną.
- Skąd ta pewność?
- Ostatni raz uprawiałem z nią sex jakieś 3 miesiące temu. Nie sądzisz, że przez ten czas już powinien jej brzuch urosnąć?
- No, ale... No, a może...
- Może co?
- Może to w jakiś sposób ukryła?
- Nie sądzę. Nie miałaby jak. Jakby nosiła luźne koszulki to tak, ale ona zazwyczaj nosi bardzo obcisłe topy.
- Nie wiem już co mam o tym myśleć. - powiedziałam przytulając się do Liam'a.
- Spokojnie mała damy radę. - powiedział obejmując mnie.
- Mała to może być Twoja pała, ja jestem niska.
- Haha, no widzisz nawet w takich chwilach ty nie możesz być poważna.
- Chciałam żebyśmy się trochę rozluźnili bo atmosfera taka jakaś napięta jest.
Cały czas siedzieliśmy w uścisku, a ja ciągle myślałam nad tym samym. Czy naprawdę Danielle mogła takie świństwo zrobić Li'emu? Dobrze, że Alex namówiła mnie na rozmowę. Nie wiem co bym bez niej zrobiła.
************************************************
Hej laski! To znowu my :)
Dziękujemy za wyświetlenia i komentarze. Mamy wrażenie ze coraz mniej osób czyta naszego bloga :/ Kiedyś było nawet 10 komentarzy pod rozdziałem. A teraz??Ledwo 3
Prosimy, jesli czytacie nasze wypociny to komentuje bo to nam daje kopa i wiemy, ze ktos to chociaz czyta, ze nasza praca nie idzie na marne.
Co do nexta to nie wiemy kiedy nam sie uda napisac, ponieważ w najbliższym czasie nie bedziemy miały kiedy sie spotkać i napisac, a w weekend mamy zawody w siatkówkę. Trzymajcie za nas kciuki ;)
No to do następnego ;)
Czytasz? Komentuj!
/A & A ;*
- Alice co się stało? -spytała mnie siostra.
- Danielle. - odpowiedziałam przez łzy.
- Jak to Danielle? Co się stało? Alice powiedz mi wszystko od początku.
- Jak wy wyszliście to ja z Liam'em postanowiliśmy pójść na lody. Ja poszłam kupić, a on miał usiąść na ławce i na mnie poczekał. Kiedy wróciłam Li siedział na ławce z Danielle. Rozmawiali o czymś, a ja ciekawa tego podeszłam do nich.
- Spytałam co się stało, a on odpowiedział, że nic takiego. Wtedy Danielle się wtrąciła i powiedziała, że jak to nic i że mój kochany Liam ma z nią dziecko. Z nerwów rzuciłam lody na ziemie i pobiegłam jak najszybciej umiałam do domu. Liam krzyczał żebym się zatrzymała, ale ja nie reagowałam. Dobiegłam do domu i pobiegłam tutaj. Liam chyba z 10 minut walił w drzwi wejściowe. Potem była już cisza.
- Alice- powiedziała troskliwie siostra i przytuliła mnie. Płakałam na jej ramieniu.- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. - pocieszała mnie.
- Alex, nic nie będzie dobrze. On ma z nią dziecko! - Wykrzyczałam wściekła.
- Dobrze! Słyszałam, ale to nie jest powód aby na mnie krzyczeć! Rozumiem, żę jesteś zła, ale nie wyżywaj się na mnie okej?
- Przepraszam. Poniosło mnie.
- Nic się nie stało. Nie wydaję ci się to podejrzane?
- Ale co? - spytałam zdezoriętowana.
- To, że akurat po zerwaniu z nim, jak Li zaczął chodzić z Tobą ona nagle zaszła w ciążę? Mówię Ci, coś tu śmierdzi.
- Chcesz powiedzieć, że puściłaś bąka? Fuuu Alex!
- Nieee, nie o to chodzi. Mówię Ci przemyśl wszystko jeszcze raz na spokojnie i porozmawiaj z Liam'em to wszystko się wyjaśni. Zobaczysz. Masz z nim porozmawiać i to teraz - powiedziała wychodząc.
Siedziałam patrząc się w ścianę. Jakieś 10 minut później otworzyły się drzwi.
- Mogę wejść?- spytał Liam
- Nie.
- Alice proszę Cię daj mi wszystko wyjaśnić.
- Co tu wyjaśniać? Masz z nią dziecko i koniec kropka.- po tych słowach wszedł zamykając za sobą drzwi, usiadł na łóżko i spojrzał mi prosto w oczy.
- Alice, ja nie wiem jak to się stało. Kiedy z nią byłem zawsze się zabezpieczaliśmy. Ona zmyśla ja to czuję.
- Liam, a jeśli ona nie zmyśla. To co wtedy?! - wykrzyczałam i się rozpłakałam.
- Alice, zaufaj mi. Ona na pewno nie jest w ciąży, a nawet jeśli to nie ze mną.
- Skąd ta pewność?
- Ostatni raz uprawiałem z nią sex jakieś 3 miesiące temu. Nie sądzisz, że przez ten czas już powinien jej brzuch urosnąć?
- No, ale... No, a może...
- Może co?
- Może to w jakiś sposób ukryła?
- Nie sądzę. Nie miałaby jak. Jakby nosiła luźne koszulki to tak, ale ona zazwyczaj nosi bardzo obcisłe topy.
- Nie wiem już co mam o tym myśleć. - powiedziałam przytulając się do Liam'a.
- Spokojnie mała damy radę. - powiedział obejmując mnie.
- Mała to może być Twoja pała, ja jestem niska.
- Haha, no widzisz nawet w takich chwilach ty nie możesz być poważna.
- Chciałam żebyśmy się trochę rozluźnili bo atmosfera taka jakaś napięta jest.
Cały czas siedzieliśmy w uścisku, a ja ciągle myślałam nad tym samym. Czy naprawdę Danielle mogła takie świństwo zrobić Li'emu? Dobrze, że Alex namówiła mnie na rozmowę. Nie wiem co bym bez niej zrobiła.
************************************************
Hej laski! To znowu my :)
Dziękujemy za wyświetlenia i komentarze. Mamy wrażenie ze coraz mniej osób czyta naszego bloga :/ Kiedyś było nawet 10 komentarzy pod rozdziałem. A teraz??Ledwo 3
Prosimy, jesli czytacie nasze wypociny to komentuje bo to nam daje kopa i wiemy, ze ktos to chociaz czyta, ze nasza praca nie idzie na marne.
Co do nexta to nie wiemy kiedy nam sie uda napisac, ponieważ w najbliższym czasie nie bedziemy miały kiedy sie spotkać i napisac, a w weekend mamy zawody w siatkówkę. Trzymajcie za nas kciuki ;)
No to do następnego ;)
Czytasz? Komentuj!
/A & A ;*
wtorek, 9 kwietnia 2013
Rozdział 19
Perspektywa Alex
- Myśliśz, że Alice coś podejrzewa?
- Ale w związku z czym?
- No wiesz... z tym jak spaliśmy ostatnio.
- Ale dlaczego miała by coś podejrzewać ?
- Nie wiem. Takie przeczucie.
- Spokojnie Niall. Niby dlaczego Alice?
- No bo jak ona przyszła do nas jak byliśmy bez ubrań.
- Nie raczej nie.
- Nie wiem dlaczego tak pomyślałem. Takie głupie przeczucie.
Stałam tam jak wryta słuchałam, a Harry cały czas robił duże oczy.
- Chodźmy już- wyszeptałam do Hazzy.
Wyszliśmy na korytarz i na palcach po cichu udaliśmy się do pokoju Hazzy.
- Czemu on się tak przejmuję, że Alice coś podejrzewa? O co w ogóle chodzi?- spytałam kładąc się na łóżko.
- Może bym Ci powiedział jakbym chociaż wiedział o co chodzi.
- Chodzi pewnie o to co dzisiaj przy śniadaniu pytali się Alice czy nam przypadkiem nie powiedziała
- A Ali Ci nie mówiła o co chodzi? Nie spytałaś jej nawet?
- No jakoś nie miałam kiedy bo byłam pokłócona z Tobą i o tym cały czas myślałam.
- Przepraszam.
- Ojj przestań już. Było minęło.
- Posuń się troszkę, też chcę się położyć - powiedział Hazz siadając na łóżku
- Trzeba kotku ładnie poprosić - powiedziałam robiąc minę kota ze Shreka.
- Ale w jaki sposób mam cię poprosić żebyś się posunęła?
- No tak po ludzku - po tych słowach Harry położył się na mnie i zaczął całować. Nie wiem co on miał z tym całowaniem. Zaczęłam się bawić jego loczkami.
- Alex proszę nie baw się.
- Jak mam się nie bawić? One same mnie kuszą. Są takie słodkie.
- Ty jesteś słodka. - powiedział dając mi buziaka.
- Dziękuję. A tak w ogóle to gdzie jest Liam z Alice?
- Nie wiem. Liam gdzieś ją pewnie zabrał. A co ?
- A nie tak się tylko spytałam. Nadal się zastanawiam o co chodziło Niall'owi i Tori.
- Może chodziło o sex? No wiesz raczej by się tak nie przejmowali jakby nie chodziło o sex.
- No może ale czemu Alice miałaby o tym nam powiedzieć. Co nas obchodzi czy to robili czy nie.
- A my kiedy ?
- Na pewno nie dzisiaj.
- Ejj a miałem taką nadzieję. A co będę miał w zamian?
- A musisz mieć coś w zamian?
- A chociaż całusa?
- Co ty masz z tymi całusami?
- Nie wiem, ale wiem, że cię bardzo, bardzo kocham.
- Ja ciebie też kocham. Ale mógł byś ze mnie zejść. Przydało by się.
- Ale mi tak wygodnie - powiedział i zrobił tak, że teraz to ja na nim leżałam.
Oparłam głowę o jego ramię. W pewnym momencie Harry zaczął mi robić malinkę na szyi. Nie miałam nic przeciwko. Jakieś pięć minut później usłyszałam trzaskanie drzwi. Spojrzeliśmy sie na siebie i skierowaliśmy się do pokoju Liama gdzie dobiegał trzask. Zapukałam, a Liam nic się nie odzywał.
- Może robią - wyszeptał do mnie Harry.
- Poczekaj zadzwonię do Alice.
Nic nie słyszałam u Liama wiec był sam. Postanowiliśmy że Harry zobaczy co jest u Liama a ja pójdę do naszego domu. Kiedy weszłam do domu nikogo nie było w salonie. Intuicja prowadziła mnie do naszego pokoju. Nie myliłam się Alice leżała na łóżku i płakała. Szybko do niej podbiegłam.
- Alice co się stało?!
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Rozdział 18
Perspektywa Alex
- Hazz, no nie wiem- powiedziałam patrząc się w sufit
- Alex, no proszę cię. Obiecuję, że to co się stało wcześniej, nigdy się nie powtórzy.
- Nigdy, takich kłótni i nieporozumień.
- Nigdy, obiecuję.
- Dobrze będę twoją dziewczyną... znowu - po tych słowach Harry pocałował mnie i cieszył się jak dziecko.
Po filmie postanowiliśmy przejść się na spacer i do kawiarni.
- Harry, muszę się przebrać.
- Nie! To co masz na sobie jest piękne
- W dresie nie wyjdę. Weź przestań się wygłupiać.
- Ale ja znów wybieram.
- No dobra.
Harry wybrał dla mnie to .
- I jak, podoba się?
- Bardzo. Masz bardzo dobry gust.
- Przydałoby się, żebym też się przebrał
- No ok. Skoro musisz.
Poszliśmy do domu 1D. Wszyscy przywitali mnie z radością jak by mnie od lat nie widzieli.
- Spokojnie nie było mnie zaledwie kilka godzin.
- No kilka godzin z Harrym. Sami w domu hmm....- powiedział Zayn
- A ty tylko o jednym.
- No, ale co mam myśleć?
- Coś innego.
- No, no.
Poszliśmy z Harrym do góry. Oczywiście ja wybierałam. Po jakiś 20 minutach wybrałam to . Wyglądał naprawdę fajnie. Zeszliśmy na dół.
- Wiecie co się dowiedziałem z gazety-? powiedział Louis
- No mów - powiedziała Vicky
- Alex, a może ty powiesz co mogłem odkryć?
- Nie wiem. Nie mam pojęcia.
- To może nam powiesz kim jesteś naprawdę?
- Człowiekiem - powiedziałam, a wszyscy zaczeli sie śmiać.
- Nie o to chodzi. My jesteśmy piosenkarzami, a ty .... modelką!
- Alex, czemu nam o tym nie powiedziałaś? - Spytali wszyscy oprócz Alice i Tori, które były o tym poinformowane.
- Ha, a ja wiedziałam - powiedziała z dumą Alice
- Ty się nie liczysz! Ale dlaczego mi nie powiedziałaś? - spytał się mnie Harry.
- A co to by zmieniło?
- No nic, ale czemu nie powiedziałaś?
- No nie wiem. Jakoś tak wyszło.
- W sumie sam mogłem na to wpaść. Taka ładna dziewczyna to przecież musi być modelką.
- A Alice to co? Też jest piękna i jakoś nie jest modelką. Nie jesteś prawda? - powiedział Li.
- Nie nie jestem - odpowiedziała mu Ali.
- No, a Vicky to co? Ona jest najpiękniejsza chociaż nie jest modelką. Chociaż.... Powiedziałabyś mi gdybyś nią była, prawda?
- No jasne, że bym Ci powiedziała.
- To ja mam propozycję. - wszyscy zwrócili swój wzrok na siedzącego dotychczas Zayn'a - Może nich każda z Was powie czym się zajmuje, ok?
- No dobrze. Więc ja jestem modelką - zaczęłam
- Ja trochę śpiewam. - dodała Tori
- A ja jestem totalnym beztalęciem - dokończyła Alice.
- Wcale nie. Nie kłam. Ona dobrze tańczy i trochę gra na gitarze. Ja zresztą też. Tata nas kiedyś nauczył trochę.
- Też bym chciała umieć grać na gitarze. - Powiedziała smutna Vicky - zawsze chciałam się nauczyć, ale moja mama nie chciała mnie zapisać na lekcje.
- To niech Ci Niall nauczy. - Powiedział Lou.
- Ale chłopcy, do tego potrzeba ciszy i spokoju. Najlepiej mi się zawsze gra u mnie w pokoju gdy nie ma Was.
- Ja z Alex właśnie mieliśmy wychodzić. - powiedział za mnie Hazz
- Ja idę z Louis'em, El i Pezz na podwójną randkę. - Powiedział Bad Boy.
- My z Alice zaraz coś wymyślimy i macie wolną chatę. - dodał Li
- Może na razie chodźmy do mnie. Ciocia pojechała na nocną zmianę.
- No to ja moją modelkę zabieram na spacer i kawę - powiedział dumnie Harry.
Wyszliśmy z domu trzymając się za ręce. Harry miał cały czas uśmiech na twarzy.
- Czemu ty się tak uśmiechasz ?
- No bo mam dziewczynę modelkę.
- Nie podniecaj się. Również ja bym mogła się tak podniecać bo mam chłopaka Harr'ego Styles'a z One Direction.
- No daj mi się nacieszyć.
- Oj Harry, Harry.
Szliśmy w ciszy przez park. Doszliśmy do kawiarni Sketch. Cały czas miałam wrażenie, że ktoś nas obserwuję.
- Harry masz takie wrażenie, że ktoś nas obserwuję ?
- To paparazzi, są wszędzie. Udawaj jak byś ich nie widziała.
Weszliśmy do kawiarni. Usiedliśmy przy oknie. Ja zamówiłam latte cafe, a Harry cappuccino.
- Nigdy o tobie nie słyszałem.
- No, a interesujesz się modą?
- Raczej nie, ale w internecie nigdy nic o tobie nie widziałem.
- Bo byłam sławna w Polsce.
- Aaaa to pewnie dlatego. No i spodziewaj się siebie w internecie.
- Wiem, spokojnie nawet na kawę nie można pójść.
Chwilę później kelnerka podeszła do naszego stolika i podała nam kawę.
- Kiedy jedziecie do studia nagrywać piosenki? - zagaiłam.
- Jutro pierwszy dzień. Teraz będzie naprawdę ciężko. Wakacje się dla nas skończyły. Jak nagramy połowę piosenek na nową płytę będziemy mieć tydzień przerwy.
- Od której do której pracujecie?
- Od 9 do 14 lub 15. Ciężko powiedzieć. Zazwyczaj nagrywamy 1 i pół piosenki. Wydaje się, że to nie powinno zajmować dużo czasu, ale uwierz mi, to tylko pozory.
- No, ale efekty są niesamowite.
- Mam rozumieć, że podobają Ci się nasze piosenki?
- Na jasne. Są świetne.
- A która to Twoja ulubiona?
- O mój boże. Nie wiem. Wszystkie są świetne. Nie umiem wybrać jednej. To dla mnie zbyt trudne. To tak jakbym miała wybierać ulubiony kwiatek na działce.
- No dobrze, rozumiem. Mam jeszcze jedno pytanie. Odpowiesz mi na nie?
- Postaram się - powiedziałam upijając łyk kawy.
- Zanim nas poznałaś, a właściwie spotkałaś, ehh, zanim zostaliśmy parą, kto był Twoim ulubieńcem z zespołu?
- Ty. Od samego początku. Coś jak miłość od pierwszego wejrzenia. Może to dlatego, że jesteśmy podobni dosyć z charakteru. Ja zawsze uwielbiałam się bawić. Alice, chodź jest moją siostrą bliźniaczką, jest troszkę inna. Zawsze była bardziej nieśmiała i cichsza ode mnie. Ale gdy poszłyśmy do gimnazjum, zmieniła się. Gimnazjum zmienia ludzi. Jest teraz odważniejsza, dużo odważniejsza niż wcześniej.
- To tak jak Li. Gdy go poznaliśmy był cichy i spokojny. Nazywamy go "Daddy Direction" bo to on zawsze nas uspokajał. Jest z nas zdecydowanie najbardziej odpowiedzialny. No, ale z czasem stał się taki jak my. No może nie zupełnie taki jak my, ale stał się bardziej otwarty. Lubi się czasem z nami zabawić. No, a jak było z Vicky? Ona tez od początku była zakochana w Niall'u?
- Nie. Z tego co wiem, to na początku ciągnęło ją do Zayn'a. Opowiadała mi, że zawsze chciała być kimś typu "Bad Girl". Dlatego "Bad Boy" Zayn był dla niej idealny. Z czasem jednak się trochę zmieniła. To dlatego, że poznała Juliet - jej przyjaciółkę. Są dla siebie jak siostry. Kiedyś jak pojechałyśmy z Alice do Vicky, poznałyśmy Juliet. To na prawdę świetna osoba. Gdyby nie ona, Tori nadal by się cięła.
- To ona się cięła? Nie wiedziałem.
- Tak, niestety. To dlatego, że ojciec ją zostawił. Miała wtedy zaledwie 14 lat. Zaczęła palić i ostro imprezować. Zmieniała facetów jak skarpetki. Gdy poznała Juliet przestała. Ona jej pomogła. Wiesz... w sumie chyba nie powinnam Ci tego mówić. To jej prywatne życie, a ja Ci wszystko wygadałam.
- Nie przejmuj się. Nie powiem o tym nikomu.
- No dobrze. - powiedziałam wypijając ostatni łyk kawy. Harry zrobił to samo i zaczęliśmy się zbierać. Gdy wychodziliśmy przed oczami mi mignął blask fleszy.
- Zaraz zwariuję. - powiedziałam do Harr'ego. - Jeśli on nie przestanie to mu tak wygarnę, że aż się mnie wystraszy.
- Spokojnie. Musisz się do tego przyzwyczaić. Udawaj, że go tu nie ma.
Paparazzi cały czas szedł koło nas. W końcu na chwilę zniknął..... po to aby pojawić się przed nami.
Wtedy nie wytrzymałam.
- Czy może pan przestać? My też mamy prawo mieć trochę prywatności.
- Przepraszam, ale ja tak zarabiam na życie.
- To może czas znaleźć sobie inną pracę?
- Jakbyś wiedziała ile oni płacą za jedno dobre zdjęcie gwiazdy to byś mnie zrozumiała. A takie zdjęcie Harr'ego Styles'a idącego razem ze swoją dziewczyną modelką Alex Williams za rękę to już w ogóle.
- To może umówmy się tak, zrobi nam pan jedno zdjęcie i sobie pójdzie, ok?
- Jasne! Mi to jak najbardziej odpowiada.
Zrobił nam zdjęcie i nareszcie mieliśmy spokój.
- Alex, jak on powiedział, że idę z tobą za rękę to on nazwał Cię modelką. Skąd on to wiedział?
- No właśnie nie mam pojęcia. Może ma jakąś rodzinę w Polsce?
- Może. No nic. Wracajmy do domu bo już chłodno.
Gdy byliśmy pod domami pojawił się pytanie.
- Idziemy do mnie, do Ciebie czy każdy do siebie?
- Chodźmy do mnie - powiedział po czym skierowaliśmy się do niego, a następnie do jego pokoju.
- To co robimy?- spytałam.
- Nie wiem, ale musimy być cicho bo Niall i Vicky prosili o ciszę.
- No właśnie. Idę zobaczyć jak im idzie. Idziesz ze mną
- No
Poszliśmy pod ich pokój. Zamiast usłyszeć gry na gitarze usłyszeliśmy śmiech Tori. Spojrzeliśmy na siebie tajemniczo.
- Wchodzimy? - spytałam szeptem
- Nie. Mam inny pomysł. Chodź. - powiedział ciągnąć mnie za rękę. - tylko teraz bądź cicho.
Znaleźliśmy się w łazience. Nie miałam pojęcia dlaczego, ale się nie odzywałam. Hazz pokazał ręką abym do niego podeszła.Harry przez dziurkę w ścianie patrzył do pokoju Niall'a.
- Daj mi też popatrzeć. - powiedziałam odsuwając go od ściany.
Niall i Vicky leżeli na łózku śmiejąc się. Żarłok łaskotał Tori w brzuch.
- Niall, przestań. Proszę Cię. - powiedziała moja kuzynka przez śmiech.
- No dobrze. To co, gramy dalej?
- Tak. Zaraz chyba wrócą chłopcy więc korzystajmy z czasu, który nam pozostał.
Zaczęli grać chwile jeszcze postaliśmy słuchając ich gry. Gdy już mieliśmy wychodzić, Niall poruszył bardzo ciekawą sprawę.
- Myśliśz, że Alice coś podejrzewa?
*********************************************************************************
Hej miśki! To znowu my!
Rozdział pojawił się szybko bo znów miałyśmy wenę.
Alice/ Moim zdaniem rozdział trochę nudny bo cały rozdział z pers. Alex ale tak wyszło.
Razem zdecydowałyśmy, że rozdziały będziemy dodawać częściej, ale będą krótsze. Możliwe, że next pojawi się już jutro bo praktycznie mamy napisane :3
No to chyba na tyle. Jednokierunkowych /A & A
Hahaha, Niall jak tyłeczkiem porusza xd.
- Hazz, no nie wiem- powiedziałam patrząc się w sufit
- Alex, no proszę cię. Obiecuję, że to co się stało wcześniej, nigdy się nie powtórzy.
- Nigdy, takich kłótni i nieporozumień.
- Nigdy, obiecuję.
- Dobrze będę twoją dziewczyną... znowu - po tych słowach Harry pocałował mnie i cieszył się jak dziecko.
Po filmie postanowiliśmy przejść się na spacer i do kawiarni.
- Harry, muszę się przebrać.
- Nie! To co masz na sobie jest piękne
- W dresie nie wyjdę. Weź przestań się wygłupiać.
- Ale ja znów wybieram.
- No dobra.
Harry wybrał dla mnie to .
- I jak, podoba się?
- Bardzo. Masz bardzo dobry gust.
- Przydałoby się, żebym też się przebrał
- No ok. Skoro musisz.
Poszliśmy do domu 1D. Wszyscy przywitali mnie z radością jak by mnie od lat nie widzieli.
- Spokojnie nie było mnie zaledwie kilka godzin.
- No kilka godzin z Harrym. Sami w domu hmm....- powiedział Zayn
- A ty tylko o jednym.
- No, ale co mam myśleć?
- Coś innego.
- No, no.
Poszliśmy z Harrym do góry. Oczywiście ja wybierałam. Po jakiś 20 minutach wybrałam to . Wyglądał naprawdę fajnie. Zeszliśmy na dół.
- Wiecie co się dowiedziałem z gazety-? powiedział Louis
- No mów - powiedziała Vicky
- Alex, a może ty powiesz co mogłem odkryć?
- Nie wiem. Nie mam pojęcia.
- To może nam powiesz kim jesteś naprawdę?
- Człowiekiem - powiedziałam, a wszyscy zaczeli sie śmiać.
- Nie o to chodzi. My jesteśmy piosenkarzami, a ty .... modelką!
- Alex, czemu nam o tym nie powiedziałaś? - Spytali wszyscy oprócz Alice i Tori, które były o tym poinformowane.
- Ha, a ja wiedziałam - powiedziała z dumą Alice
- Ty się nie liczysz! Ale dlaczego mi nie powiedziałaś? - spytał się mnie Harry.
- A co to by zmieniło?
- No nic, ale czemu nie powiedziałaś?
- No nie wiem. Jakoś tak wyszło.
- W sumie sam mogłem na to wpaść. Taka ładna dziewczyna to przecież musi być modelką.
- A Alice to co? Też jest piękna i jakoś nie jest modelką. Nie jesteś prawda? - powiedział Li.
- Nie nie jestem - odpowiedziała mu Ali.
- No, a Vicky to co? Ona jest najpiękniejsza chociaż nie jest modelką. Chociaż.... Powiedziałabyś mi gdybyś nią była, prawda?
- No jasne, że bym Ci powiedziała.
- To ja mam propozycję. - wszyscy zwrócili swój wzrok na siedzącego dotychczas Zayn'a - Może nich każda z Was powie czym się zajmuje, ok?
- No dobrze. Więc ja jestem modelką - zaczęłam
- Ja trochę śpiewam. - dodała Tori
- A ja jestem totalnym beztalęciem - dokończyła Alice.
- Wcale nie. Nie kłam. Ona dobrze tańczy i trochę gra na gitarze. Ja zresztą też. Tata nas kiedyś nauczył trochę.
- Też bym chciała umieć grać na gitarze. - Powiedziała smutna Vicky - zawsze chciałam się nauczyć, ale moja mama nie chciała mnie zapisać na lekcje.
- To niech Ci Niall nauczy. - Powiedział Lou.
- Ale chłopcy, do tego potrzeba ciszy i spokoju. Najlepiej mi się zawsze gra u mnie w pokoju gdy nie ma Was.
- Ja z Alex właśnie mieliśmy wychodzić. - powiedział za mnie Hazz
- Ja idę z Louis'em, El i Pezz na podwójną randkę. - Powiedział Bad Boy.
- My z Alice zaraz coś wymyślimy i macie wolną chatę. - dodał Li
- Może na razie chodźmy do mnie. Ciocia pojechała na nocną zmianę.
- No to ja moją modelkę zabieram na spacer i kawę - powiedział dumnie Harry.
Wyszliśmy z domu trzymając się za ręce. Harry miał cały czas uśmiech na twarzy.
- Czemu ty się tak uśmiechasz ?
- No bo mam dziewczynę modelkę.
- Nie podniecaj się. Również ja bym mogła się tak podniecać bo mam chłopaka Harr'ego Styles'a z One Direction.
- No daj mi się nacieszyć.
- Oj Harry, Harry.
Szliśmy w ciszy przez park. Doszliśmy do kawiarni Sketch. Cały czas miałam wrażenie, że ktoś nas obserwuję.
- Harry masz takie wrażenie, że ktoś nas obserwuję ?
- To paparazzi, są wszędzie. Udawaj jak byś ich nie widziała.
Weszliśmy do kawiarni. Usiedliśmy przy oknie. Ja zamówiłam latte cafe, a Harry cappuccino.
- Nigdy o tobie nie słyszałem.
- No, a interesujesz się modą?
- Raczej nie, ale w internecie nigdy nic o tobie nie widziałem.
- Bo byłam sławna w Polsce.
- Aaaa to pewnie dlatego. No i spodziewaj się siebie w internecie.
- Wiem, spokojnie nawet na kawę nie można pójść.
Chwilę później kelnerka podeszła do naszego stolika i podała nam kawę.
- Kiedy jedziecie do studia nagrywać piosenki? - zagaiłam.
- Jutro pierwszy dzień. Teraz będzie naprawdę ciężko. Wakacje się dla nas skończyły. Jak nagramy połowę piosenek na nową płytę będziemy mieć tydzień przerwy.
- Od której do której pracujecie?
- Od 9 do 14 lub 15. Ciężko powiedzieć. Zazwyczaj nagrywamy 1 i pół piosenki. Wydaje się, że to nie powinno zajmować dużo czasu, ale uwierz mi, to tylko pozory.
- No, ale efekty są niesamowite.
- Mam rozumieć, że podobają Ci się nasze piosenki?
- Na jasne. Są świetne.
- A która to Twoja ulubiona?
- O mój boże. Nie wiem. Wszystkie są świetne. Nie umiem wybrać jednej. To dla mnie zbyt trudne. To tak jakbym miała wybierać ulubiony kwiatek na działce.
- No dobrze, rozumiem. Mam jeszcze jedno pytanie. Odpowiesz mi na nie?
- Postaram się - powiedziałam upijając łyk kawy.
- Zanim nas poznałaś, a właściwie spotkałaś, ehh, zanim zostaliśmy parą, kto był Twoim ulubieńcem z zespołu?
- Ty. Od samego początku. Coś jak miłość od pierwszego wejrzenia. Może to dlatego, że jesteśmy podobni dosyć z charakteru. Ja zawsze uwielbiałam się bawić. Alice, chodź jest moją siostrą bliźniaczką, jest troszkę inna. Zawsze była bardziej nieśmiała i cichsza ode mnie. Ale gdy poszłyśmy do gimnazjum, zmieniła się. Gimnazjum zmienia ludzi. Jest teraz odważniejsza, dużo odważniejsza niż wcześniej.
- To tak jak Li. Gdy go poznaliśmy był cichy i spokojny. Nazywamy go "Daddy Direction" bo to on zawsze nas uspokajał. Jest z nas zdecydowanie najbardziej odpowiedzialny. No, ale z czasem stał się taki jak my. No może nie zupełnie taki jak my, ale stał się bardziej otwarty. Lubi się czasem z nami zabawić. No, a jak było z Vicky? Ona tez od początku była zakochana w Niall'u?
- Nie. Z tego co wiem, to na początku ciągnęło ją do Zayn'a. Opowiadała mi, że zawsze chciała być kimś typu "Bad Girl". Dlatego "Bad Boy" Zayn był dla niej idealny. Z czasem jednak się trochę zmieniła. To dlatego, że poznała Juliet - jej przyjaciółkę. Są dla siebie jak siostry. Kiedyś jak pojechałyśmy z Alice do Vicky, poznałyśmy Juliet. To na prawdę świetna osoba. Gdyby nie ona, Tori nadal by się cięła.
- To ona się cięła? Nie wiedziałem.
- Tak, niestety. To dlatego, że ojciec ją zostawił. Miała wtedy zaledwie 14 lat. Zaczęła palić i ostro imprezować. Zmieniała facetów jak skarpetki. Gdy poznała Juliet przestała. Ona jej pomogła. Wiesz... w sumie chyba nie powinnam Ci tego mówić. To jej prywatne życie, a ja Ci wszystko wygadałam.
- Nie przejmuj się. Nie powiem o tym nikomu.
- No dobrze. - powiedziałam wypijając ostatni łyk kawy. Harry zrobił to samo i zaczęliśmy się zbierać. Gdy wychodziliśmy przed oczami mi mignął blask fleszy.
- Zaraz zwariuję. - powiedziałam do Harr'ego. - Jeśli on nie przestanie to mu tak wygarnę, że aż się mnie wystraszy.
- Spokojnie. Musisz się do tego przyzwyczaić. Udawaj, że go tu nie ma.
Paparazzi cały czas szedł koło nas. W końcu na chwilę zniknął..... po to aby pojawić się przed nami.
Wtedy nie wytrzymałam.
- Czy może pan przestać? My też mamy prawo mieć trochę prywatności.
- Przepraszam, ale ja tak zarabiam na życie.
- To może czas znaleźć sobie inną pracę?
- Jakbyś wiedziała ile oni płacą za jedno dobre zdjęcie gwiazdy to byś mnie zrozumiała. A takie zdjęcie Harr'ego Styles'a idącego razem ze swoją dziewczyną modelką Alex Williams za rękę to już w ogóle.
- To może umówmy się tak, zrobi nam pan jedno zdjęcie i sobie pójdzie, ok?
- Jasne! Mi to jak najbardziej odpowiada.
Zrobił nam zdjęcie i nareszcie mieliśmy spokój.
- Alex, jak on powiedział, że idę z tobą za rękę to on nazwał Cię modelką. Skąd on to wiedział?
- No właśnie nie mam pojęcia. Może ma jakąś rodzinę w Polsce?
- Może. No nic. Wracajmy do domu bo już chłodno.
Gdy byliśmy pod domami pojawił się pytanie.
- Idziemy do mnie, do Ciebie czy każdy do siebie?
- Chodźmy do mnie - powiedział po czym skierowaliśmy się do niego, a następnie do jego pokoju.
- To co robimy?- spytałam.
- Nie wiem, ale musimy być cicho bo Niall i Vicky prosili o ciszę.
- No właśnie. Idę zobaczyć jak im idzie. Idziesz ze mną
- No
Poszliśmy pod ich pokój. Zamiast usłyszeć gry na gitarze usłyszeliśmy śmiech Tori. Spojrzeliśmy na siebie tajemniczo.
- Wchodzimy? - spytałam szeptem
- Nie. Mam inny pomysł. Chodź. - powiedział ciągnąć mnie za rękę. - tylko teraz bądź cicho.
Znaleźliśmy się w łazience. Nie miałam pojęcia dlaczego, ale się nie odzywałam. Hazz pokazał ręką abym do niego podeszła.Harry przez dziurkę w ścianie patrzył do pokoju Niall'a.
- Daj mi też popatrzeć. - powiedziałam odsuwając go od ściany.
Niall i Vicky leżeli na łózku śmiejąc się. Żarłok łaskotał Tori w brzuch.
- Niall, przestań. Proszę Cię. - powiedziała moja kuzynka przez śmiech.
- No dobrze. To co, gramy dalej?
- Tak. Zaraz chyba wrócą chłopcy więc korzystajmy z czasu, który nam pozostał.
Zaczęli grać chwile jeszcze postaliśmy słuchając ich gry. Gdy już mieliśmy wychodzić, Niall poruszył bardzo ciekawą sprawę.
- Myśliśz, że Alice coś podejrzewa?
*********************************************************************************
Hej miśki! To znowu my!
Rozdział pojawił się szybko bo znów miałyśmy wenę.
Alice/ Moim zdaniem rozdział trochę nudny bo cały rozdział z pers. Alex ale tak wyszło.
Razem zdecydowałyśmy, że rozdziały będziemy dodawać częściej, ale będą krótsze. Możliwe, że next pojawi się już jutro bo praktycznie mamy napisane :3
No to chyba na tyle. Jednokierunkowych /A & A
Hahaha, Niall jak tyłeczkiem porusza xd.
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział 17
Perspektywa Alice
- Co proszę? - spytała
- No chodzi mi o to, że dobrze tańczysz - tłumaczył się Hazza
- Uważaj na słowa.
- Ojj przestań Alex. Przecież wiesz, że żartuję.
- Wiem, ale może ja sobię nie życzę żebyś tak mówił? Nie pomyślełeś o tym? - powiedziała i obrażona odeszła od stołu. Zaczęła ubierać buty i kurtkę.
- Gdzie idziesz? - spytałam
- Do domu. - odpowiedziała i wyszła trzaskając drzwiami.
- Chyba nasz plan nie będzie taki łatwy do wykonania jak myślałam. - szepnęłam do Liam'a.
- Spróbuję z nim jeszcze pogadać - odpowiedział Li po czym wstałam od stołu.
- A ty gdzie idziesz? - spytała Tori
- Do Alex.
- Poczekaj chwilę. Pójdę z Tobą. - rzekła i udała się za mną do domu.
Perspektywa Harr'ego
- Harry chodź ze mną na górę. Musimy pogadać. - Powiedział do mnie Li.
Trochę się wystraszyłem. Zawsze jak tak gada "Musimy pogadać" to to nie wróży niczego dobrego. Westchnąłem i poszedłem z nim na górę.
- Co ty sobie wyobrażasz? Myślałem, że chcesz z nią być. Myślałem, że Ci na niej zależy.
- Zależy. Kocham ją.
- Jakoś słabo to okazujesz.
- Jak to słabo? Co ja takiego zrobiłem?
- Powiedziałeś, że mogłaby być striptizerką! Jak myślisz, jak ona się poczuła?
- Ale ja tylko żartowałem.
- Może i żartowałeś, ale ją tym uraziłeś. Harry, wszystkie Twoje dotychczasowe dziewczyny leciały tylko na Twoją sławę i kasę, prawda? Alex taka nie jest. Uszanuj to. Może i inne dziewczyny nigdy nie obrażały się na takie żarty, ale to dlatego, że bały się, że stracą sławę i Twoją kasę.
- Masz rację. Alex nigdy nie chciała, abym za nią płacił. Tamte dziewczyny tylko czekały aż wyciągnę portfel. Liam, ja się boję. Boję, że przez ten mój głupi żart straciłem moją największą miłość.
- Widzę, że ta rozmowa przemówiła Ci do rozsądku i zrozumiałeś swój błąd. Nie musisz mi dziękować.
- Ale Liam. Co ja mam teraz zrobić żeby jej nie stracić?
- To przecież proste. Przeproś ją.
- A jak mi nie wybaczy?
- Co wtedy?
- Najpierw spróbuj. Później się zastanawiaj co by było gdyby.
- Ale to nie wyjdzie.
- Czemu nie?
- Bo ja już ją raz przeraszałem za tą akcję z lekarką. Wybaczyła mi, ale nie chce ze mną być.
- Dlaczego? Nie rozumiem. Przecież Cię kocha, tak? - kiwnąłem głową na tak - no to w czym problem?
- No właśnie nie wiem. Może boi się fanek, po tym jak Vicky wylądowała w szpitalu wszystko się zrujnowało. Umiem jej powiedzieć że jest najważniejsza w moim życiu, ale to nic nie daje bo ona o tym wie. Niektóre fanki juz mnie naprawdę wkurzają. Chwilami myślę sobie jak to by było nie być członkiem One Direction. Ja już nawet nie pamiętam jak to jest być "normalnym". Czasami mam tego wszystkiego dość.
- Myślisz, że ja nie? Ale to jest nasze życie. Uwierz mi nie wszystkie fanki są straszne. Niektóre są naprawdę fajne. A co do Alex to na osobności spokojnie wyjaśnijcie sobie wszystko. Mam nadzieję, że sobie to wyjaśnicie i wszystko skończy się dobrze.
- Ehh no dobrze. To ja do niej idę.
Perspektywa Tori
- Ja już mam tego dosyć! Najpierw mnie przeprasza i prosi abym mu wybaczyła i żebyśmy znów byli razem, a potem mnie tak traktuje? Jak on tak w ogóle śmiał powiedzieć? Myśli, że to miłe? Nie, to nie jest miłe. Ani trochę.
- Ale Alex, ty też nie możesz tak reagować. On to mówił na żarty, a ty wzięłaś to bardzo na poważnie. - powiedziałam
- I ty jeszcze trzymasz jego stronę? Uraził mnie tym. Wiem, że żartował, ale to nie był miły żart.
*Ding Dong* (xd)
- Poczekajcie, idę otworzyć.
Poszłam na dół, a następnie podeszłam do drzwi. Spojrzałam przez wizjer, aby zobaczyć kto nam przerwał. Harry.
- Co ty tu robisz? - odezwałam się po otwarciu drzwi.
- Przyszedłem do Alex
- Po co?
- Aby ją przeprosić. Wiem, że ją uraziłem tym żartem i chciałbym ją za to przeprosić.
- No dobrze. Wejdź. Alex jest w swoim pokoju.
- A gdzie Alice?
- Jest z nią.
- Mogłabyś.....?
- Jasne. Zaraz ją wezmę i pójdziemy do chłopaków.
- Ok. Poczekaj chwilę.
Poszłam szybko na górę.
- Kto to był? - spytała Alice
- Listonosz. Ali idziemy do chłopaków? Bo raczej wątpię żeby Alex chciała iść.
- Alex, możemy?
- Jasne, idźcie. Nie zabronię Wam przecież.
- No to chodź Alice.
Wyszłyśmy z pokoju Alex i skierowałyśmy się na schody.
- A może zostaniemy z nią? - zaproponowała
- Nie
- Trochę chamsko to zabrzmiało, wiesz?
- Zaraz zrozumiesz o co mi chodzi. Chodź na dół.
- Ok, ale na prawdę Cię nie rozumiem.
Zeszłyśmy po schodach i poszłyśmy do salonu gdzie siedział Hazza.
- Co ty tu robisz?
- Jak już mówiłem Tori, przyszedłem przeprosić Alex.
- Ona nie chcę teraz słuchać Twoich głupich przeprosin.
- Alice, on zrozumiał swój błąd więc daj już mu spokój i chodź do chłopaków.
Perspektywa Harr'ego
Gdy dziewczyny wyszły poszedłem do pokoju Alex. Siedziała na parapecie odwrócona w stronę okna.Zauważyłem, że ma mokre policzki i zaczerwienione oczy. Płakała. Przeze mnie. Nie wybaczę sobie tego. Przez moją głupotę ona teraz siedzi i płacze.
- You're so pretty when yoy cry, when you cry. - zaśpiewałem jej
Odwróciła się w moją stronę.
- Co ty tu robisz? Jeśli przyszedłeś mnie przepraszać, to nie licz na to, że tym razem Ci wybaczę.
- Alex, skarbie... - powiedziałem siadając na jej łóżku.
- Skarbie? A może raczej domowa striptizerko?
- Przestań. Wiesz przecież, że tylko żartowałem. I nie mów mi, że Cię tym uraziłem bo dobrze o tym wiem. Mówiąc to nie chciałem Cię urazić. Chodziło mi o to, że ładnie tańczyłaś.
- No to nie mogłeś powiedzieć, że na przykład powinnam zostać tancerką? Dlaczego akurat striptizerką?
- No bo tańczyłaś w bieliźnie. To się nazywa striptiz.
- O jaki obeznany. To w takim razie pewnie dużo razy dziewczyny tańczyły przed tobą striptiz, że wiesz co to jest.
- Alex, błagam Cię. Ty też wiesz co to jest striptiz chociaż nikt przed tobą nie tańczył.
- A skąd możesz wiedzieć czy wiem co to jest striptiz czy nie?
- No bo przecież zadałem Ci wyzwanie i wiedziałaś co to jest. A wiesz dlaczego sądzę, że wiesz? Bo wykonałaś to zadanie.
- Ehh już nie mam pomysłów na usprawiedliwienie.
- haha - zaśmiałem się
- Przestań się śmiać. Próbuję być na Ciebię zła - powiedziała sama ledwo powstrzymując się od śmiechu.
Podszedłem do niej i ją przytuliłem.
- Przestań. Jestem na Ciebię zła. Nie przytulaj mnie gdy jestem na Ciebię zła.
Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Po chwili zacząłem ją gilgotać.
- Harry.... przestań.... błagam - mówiła przez śmiech.
- A wybaczysz mi? - spytałem
- No jasne. Tylko błagam, przestań już.
- Ale mam jeszcze jedno pytanie.
- Jakie?
- Zostaniesz moją dziewczyną? Znowu?
- Ehh Harry, to nie takie proste. - powiedziała podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Co nie jest proste? No proszę, powiedz mi co w tym jest takiego trudnego?
- Ja się boję. - spuściła głowę w dół.
- Czego?
- Fanek. Waszych fanek. Widziałeś co zrobiły Victroii.
- Alex, odpowiedz mi na dwa pytania. 1.Czy mnie kochasz? 2. Czy gdyby nie fanki to byś była ze mną?
- Tak.
- W odpowiedzi na które pytanie?
- Oba.
- Nie wierzę. Pozwolisz fanką stać nam na drodze miłości? Pozwolisz żebyśmy przez moje fanki nie byli razem.
Wzruszyłem się nie mogłem powstrzymać łez jak sobie pomyślałem, że mogę ją stracić.
Perspektywa Alex
Harry się popłakał, co wyglądało TAK.
- Dlaczego płaczesz?
- Bo jak pomyślę, że mogę Cie przez to stracić to łzy same się cisną do oczu.
- Harry proszę Cię, nie płacz.
- To bądź ze mną. Bądź moją ukochaną, jedyną, najpiękniejszą - po tych słowach usiadłam mu na kolanach, otarłam łzy z oczu i zaczęłam namiętnie całować. Widać, że to było mu bardzo potrzebne.
Położyliśmy się na łóżku nadal całując. Harry zaczął ściągać ze mnie swoją koszulkę. Ubrałam się w jego rzeczy bo nie mogłam znaleźć swoich.
- Harry, proszę, nie teraz.
- Dobrze, ale pocałujmy się jeszcze trochę, a i tak przy okazji ładną masz bieliznę.
- Dzięki, a ty fajne bokserki- zaczęliśmy się śmiać, po czym znowu namiętnie się pocałowaliśmy.
- Co ja mogłem stracić- powiedział i pocałował mnie w czoło
- Dobra ja idę się wykąpać - powiedziałam wstając
- Mogę iść z tobą ?
- Nie! Oczywiście, że nie. Posiedź sobie tutaj grzecznie, a ja zaraz przyjdę.
Poszłam się wykąpać.
Kiedy wyszłam z wanny owinęłam się w ręcznik i wróciłam do pokoju.
- Oooo jakie widoki - Powiedział Hazz podchodząc do mnie łapiąc mnie w tali i namiętnie całując. Jego ręce powoli znalazły się na pośladkach.
- Hallo! Coś tu nie gra kolego.
- Wcale nie, jest dobrze. Mi tu wszystko pasuje.
- A dasz mi się chociaż ubrać?
- Jak ładnie poprosisz.
- Proszę. Tak bardzo ładnie.
- Ale musisz się ubierać? Tak ładnie wyglądasz w tym ręczniku.
- Hazz no weź daj mi się ubrać
- No dobra, ale ja Ci coś wybiorę, ok?
- Ok.Kiedy odwracałam się żeby pójść do szafy Harry pociągnął mnie za metkę wystającą z tyłu. Najwyraźniej chciał coś zobaczyć
- Hazz
- No sorki
Długo wybierał aż w końcu wyciągnął z szafy TO.
Poszłam do łazienki się ubrać. Gdy byłam już ubrana, Hazza zapukał w drzwi.
- Długo jeszcze? - spytał
- Chwila, jeszcze tylko się pomaluję.
- To mogę chociaż wejść?
- Jasne.
Gdy wszedł od razu się roześmiał.
- Z czego się śmiejesz? - spytałam
- Z Ciebie. Jakbyś ty widziała swoją minę.
W sumie to mu się nie dziwiłam. Akurat malowałam rzęsy więc wyglądałam pewnie mniej więcej TAK.
- Już skończyłaś? - spytał po chwili
- Tak, to co robimy?
- Może obejrzymy jakiś film?
- Ok. Może być "LOL"?
- Jasne. Oglądamy u Ciebie?
- Tak. Włącz komputer, a ja zrobię popcorn.
- Ok, a znasz jakąś stronę, na której możemy obejrzeć?
- Tak, tylko jest jedno ale.
- O co chodzi?
- Bo jeśli włączymy wersję po angielsku to ja nie będę nadążać. Nie zrozumiem do końca wszystkiego rozumieć. Jak oglądaliśmy Horror to było łatwiej bo większością były krzyki.
- Ale z drugiej strony jak włączysz po polsku to ja nie zrozumiem nic.
- Wiem! To może włączę po angielsku z polskimi napisami?
- Dobry pomysł. Korzyść dla nas obojga. To ja pójdę zrobić popcorn, a ty włącz film.
- Ok.
Gdy wszystko było już gotowe, położyliśmy się na łóżku w swoich objęciach i zaczęliśmy oglądać.
- Alex - zaczepił mnie w pewnym momencie Harry
- Słucham?
- To jak, znów jesteśmy razem?
*********************************************************************************
Hejka tu Alex & Alice
Mamy nadzieję, że rozdział wam się spodoba. Niektórzy z was chcą zboczone rozdziały. Staramy się jak możemy, ale nie mogą być cały czas zboczone bo potem to się stanie nudne. Dodałyśmy bardzo szybko kolejny rozdział, ponieważ miałyśmy zajebistą wenę. Nie mogłyśmy się oderwać od komputera. Szkoda, że było tak mało komentarzy pod ostatnim rozdziałem, ale cóż, są lepsze dni i gorsze. Jeśli w blogu coś wam się nie podoba to prosimy piszcie w komentarzach. Bardzo nam na tym zależy, ponieważ chcemy się poprawić i pisać lepiej. Oczywiście dziękujemy za każde wejście na bloga i każdy zostawiony komentarz.
See you soon <3
Ahh ten Hazz. Jak zwykle sexy ;)
- Co proszę? - spytała
- No chodzi mi o to, że dobrze tańczysz - tłumaczył się Hazza
- Uważaj na słowa.
- Ojj przestań Alex. Przecież wiesz, że żartuję.
- Wiem, ale może ja sobię nie życzę żebyś tak mówił? Nie pomyślełeś o tym? - powiedziała i obrażona odeszła od stołu. Zaczęła ubierać buty i kurtkę.
- Gdzie idziesz? - spytałam
- Do domu. - odpowiedziała i wyszła trzaskając drzwiami.
- Chyba nasz plan nie będzie taki łatwy do wykonania jak myślałam. - szepnęłam do Liam'a.
- Spróbuję z nim jeszcze pogadać - odpowiedział Li po czym wstałam od stołu.
- A ty gdzie idziesz? - spytała Tori
- Do Alex.
- Poczekaj chwilę. Pójdę z Tobą. - rzekła i udała się za mną do domu.
Perspektywa Harr'ego
- Harry chodź ze mną na górę. Musimy pogadać. - Powiedział do mnie Li.
Trochę się wystraszyłem. Zawsze jak tak gada "Musimy pogadać" to to nie wróży niczego dobrego. Westchnąłem i poszedłem z nim na górę.
- Co ty sobie wyobrażasz? Myślałem, że chcesz z nią być. Myślałem, że Ci na niej zależy.
- Zależy. Kocham ją.
- Jakoś słabo to okazujesz.
- Jak to słabo? Co ja takiego zrobiłem?
- Powiedziałeś, że mogłaby być striptizerką! Jak myślisz, jak ona się poczuła?
- Ale ja tylko żartowałem.
- Może i żartowałeś, ale ją tym uraziłeś. Harry, wszystkie Twoje dotychczasowe dziewczyny leciały tylko na Twoją sławę i kasę, prawda? Alex taka nie jest. Uszanuj to. Może i inne dziewczyny nigdy nie obrażały się na takie żarty, ale to dlatego, że bały się, że stracą sławę i Twoją kasę.
- Masz rację. Alex nigdy nie chciała, abym za nią płacił. Tamte dziewczyny tylko czekały aż wyciągnę portfel. Liam, ja się boję. Boję, że przez ten mój głupi żart straciłem moją największą miłość.
- Widzę, że ta rozmowa przemówiła Ci do rozsądku i zrozumiałeś swój błąd. Nie musisz mi dziękować.
- Ale Liam. Co ja mam teraz zrobić żeby jej nie stracić?
- To przecież proste. Przeproś ją.
- A jak mi nie wybaczy?
- Co wtedy?
- Najpierw spróbuj. Później się zastanawiaj co by było gdyby.
- Ale to nie wyjdzie.
- Czemu nie?
- Bo ja już ją raz przeraszałem za tą akcję z lekarką. Wybaczyła mi, ale nie chce ze mną być.
- Dlaczego? Nie rozumiem. Przecież Cię kocha, tak? - kiwnąłem głową na tak - no to w czym problem?
- No właśnie nie wiem. Może boi się fanek, po tym jak Vicky wylądowała w szpitalu wszystko się zrujnowało. Umiem jej powiedzieć że jest najważniejsza w moim życiu, ale to nic nie daje bo ona o tym wie. Niektóre fanki juz mnie naprawdę wkurzają. Chwilami myślę sobie jak to by było nie być członkiem One Direction. Ja już nawet nie pamiętam jak to jest być "normalnym". Czasami mam tego wszystkiego dość.
- Myślisz, że ja nie? Ale to jest nasze życie. Uwierz mi nie wszystkie fanki są straszne. Niektóre są naprawdę fajne. A co do Alex to na osobności spokojnie wyjaśnijcie sobie wszystko. Mam nadzieję, że sobie to wyjaśnicie i wszystko skończy się dobrze.
- Ehh no dobrze. To ja do niej idę.
Perspektywa Tori
- Ja już mam tego dosyć! Najpierw mnie przeprasza i prosi abym mu wybaczyła i żebyśmy znów byli razem, a potem mnie tak traktuje? Jak on tak w ogóle śmiał powiedzieć? Myśli, że to miłe? Nie, to nie jest miłe. Ani trochę.
- Ale Alex, ty też nie możesz tak reagować. On to mówił na żarty, a ty wzięłaś to bardzo na poważnie. - powiedziałam
- I ty jeszcze trzymasz jego stronę? Uraził mnie tym. Wiem, że żartował, ale to nie był miły żart.
*Ding Dong* (xd)
- Poczekajcie, idę otworzyć.
Poszłam na dół, a następnie podeszłam do drzwi. Spojrzałam przez wizjer, aby zobaczyć kto nam przerwał. Harry.
- Co ty tu robisz? - odezwałam się po otwarciu drzwi.
- Przyszedłem do Alex
- Po co?
- Aby ją przeprosić. Wiem, że ją uraziłem tym żartem i chciałbym ją za to przeprosić.
- No dobrze. Wejdź. Alex jest w swoim pokoju.
- A gdzie Alice?
- Jest z nią.
- Mogłabyś.....?
- Jasne. Zaraz ją wezmę i pójdziemy do chłopaków.
- Ok. Poczekaj chwilę.
Poszłam szybko na górę.
- Kto to był? - spytała Alice
- Listonosz. Ali idziemy do chłopaków? Bo raczej wątpię żeby Alex chciała iść.
- Alex, możemy?
- Jasne, idźcie. Nie zabronię Wam przecież.
- No to chodź Alice.
Wyszłyśmy z pokoju Alex i skierowałyśmy się na schody.
- A może zostaniemy z nią? - zaproponowała
- Nie
- Trochę chamsko to zabrzmiało, wiesz?
- Zaraz zrozumiesz o co mi chodzi. Chodź na dół.
- Ok, ale na prawdę Cię nie rozumiem.
Zeszłyśmy po schodach i poszłyśmy do salonu gdzie siedział Hazza.
- Co ty tu robisz?
- Jak już mówiłem Tori, przyszedłem przeprosić Alex.
- Ona nie chcę teraz słuchać Twoich głupich przeprosin.
- Alice, on zrozumiał swój błąd więc daj już mu spokój i chodź do chłopaków.
Perspektywa Harr'ego
Gdy dziewczyny wyszły poszedłem do pokoju Alex. Siedziała na parapecie odwrócona w stronę okna.Zauważyłem, że ma mokre policzki i zaczerwienione oczy. Płakała. Przeze mnie. Nie wybaczę sobie tego. Przez moją głupotę ona teraz siedzi i płacze.
- You're so pretty when yoy cry, when you cry. - zaśpiewałem jej
Odwróciła się w moją stronę.
- Co ty tu robisz? Jeśli przyszedłeś mnie przepraszać, to nie licz na to, że tym razem Ci wybaczę.
- Alex, skarbie... - powiedziałem siadając na jej łóżku.
- Skarbie? A może raczej domowa striptizerko?
- Przestań. Wiesz przecież, że tylko żartowałem. I nie mów mi, że Cię tym uraziłem bo dobrze o tym wiem. Mówiąc to nie chciałem Cię urazić. Chodziło mi o to, że ładnie tańczyłaś.
- No to nie mogłeś powiedzieć, że na przykład powinnam zostać tancerką? Dlaczego akurat striptizerką?
- No bo tańczyłaś w bieliźnie. To się nazywa striptiz.
- O jaki obeznany. To w takim razie pewnie dużo razy dziewczyny tańczyły przed tobą striptiz, że wiesz co to jest.
- Alex, błagam Cię. Ty też wiesz co to jest striptiz chociaż nikt przed tobą nie tańczył.
- A skąd możesz wiedzieć czy wiem co to jest striptiz czy nie?
- No bo przecież zadałem Ci wyzwanie i wiedziałaś co to jest. A wiesz dlaczego sądzę, że wiesz? Bo wykonałaś to zadanie.
- Ehh już nie mam pomysłów na usprawiedliwienie.
- haha - zaśmiałem się
- Przestań się śmiać. Próbuję być na Ciebię zła - powiedziała sama ledwo powstrzymując się od śmiechu.
Podszedłem do niej i ją przytuliłem.
- Przestań. Jestem na Ciebię zła. Nie przytulaj mnie gdy jestem na Ciebię zła.
Wziąłem ją na ręce i położyłem na łóżku. Po chwili zacząłem ją gilgotać.
- Harry.... przestań.... błagam - mówiła przez śmiech.
- A wybaczysz mi? - spytałem
- No jasne. Tylko błagam, przestań już.
- Ale mam jeszcze jedno pytanie.
- Jakie?
- Zostaniesz moją dziewczyną? Znowu?
- Ehh Harry, to nie takie proste. - powiedziała podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Co nie jest proste? No proszę, powiedz mi co w tym jest takiego trudnego?
- Ja się boję. - spuściła głowę w dół.
- Czego?
- Fanek. Waszych fanek. Widziałeś co zrobiły Victroii.
- Alex, odpowiedz mi na dwa pytania. 1.Czy mnie kochasz? 2. Czy gdyby nie fanki to byś była ze mną?
- Tak.
- W odpowiedzi na które pytanie?
- Oba.
- Nie wierzę. Pozwolisz fanką stać nam na drodze miłości? Pozwolisz żebyśmy przez moje fanki nie byli razem.
Wzruszyłem się nie mogłem powstrzymać łez jak sobie pomyślałem, że mogę ją stracić.
Perspektywa Alex
Harry się popłakał, co wyglądało TAK.
- Dlaczego płaczesz?
- Bo jak pomyślę, że mogę Cie przez to stracić to łzy same się cisną do oczu.
- Harry proszę Cię, nie płacz.
- To bądź ze mną. Bądź moją ukochaną, jedyną, najpiękniejszą - po tych słowach usiadłam mu na kolanach, otarłam łzy z oczu i zaczęłam namiętnie całować. Widać, że to było mu bardzo potrzebne.
Położyliśmy się na łóżku nadal całując. Harry zaczął ściągać ze mnie swoją koszulkę. Ubrałam się w jego rzeczy bo nie mogłam znaleźć swoich.
- Harry, proszę, nie teraz.
- Dobrze, ale pocałujmy się jeszcze trochę, a i tak przy okazji ładną masz bieliznę.
- Dzięki, a ty fajne bokserki- zaczęliśmy się śmiać, po czym znowu namiętnie się pocałowaliśmy.
- Co ja mogłem stracić- powiedział i pocałował mnie w czoło
- Dobra ja idę się wykąpać - powiedziałam wstając
- Mogę iść z tobą ?
- Nie! Oczywiście, że nie. Posiedź sobie tutaj grzecznie, a ja zaraz przyjdę.
Poszłam się wykąpać.
Kiedy wyszłam z wanny owinęłam się w ręcznik i wróciłam do pokoju.
- Oooo jakie widoki - Powiedział Hazz podchodząc do mnie łapiąc mnie w tali i namiętnie całując. Jego ręce powoli znalazły się na pośladkach.
- Hallo! Coś tu nie gra kolego.
- Wcale nie, jest dobrze. Mi tu wszystko pasuje.
- A dasz mi się chociaż ubrać?
- Jak ładnie poprosisz.
- Proszę. Tak bardzo ładnie.
- Ale musisz się ubierać? Tak ładnie wyglądasz w tym ręczniku.
- Hazz no weź daj mi się ubrać
- No dobra, ale ja Ci coś wybiorę, ok?
- Ok.Kiedy odwracałam się żeby pójść do szafy Harry pociągnął mnie za metkę wystającą z tyłu. Najwyraźniej chciał coś zobaczyć
- Hazz
- No sorki
Długo wybierał aż w końcu wyciągnął z szafy TO.
Poszłam do łazienki się ubrać. Gdy byłam już ubrana, Hazza zapukał w drzwi.
- Długo jeszcze? - spytał
- Chwila, jeszcze tylko się pomaluję.
- To mogę chociaż wejść?
- Jasne.
Gdy wszedł od razu się roześmiał.
- Z czego się śmiejesz? - spytałam
- Z Ciebie. Jakbyś ty widziała swoją minę.
W sumie to mu się nie dziwiłam. Akurat malowałam rzęsy więc wyglądałam pewnie mniej więcej TAK.
- Już skończyłaś? - spytał po chwili
- Tak, to co robimy?
- Może obejrzymy jakiś film?
- Ok. Może być "LOL"?
- Jasne. Oglądamy u Ciebie?
- Tak. Włącz komputer, a ja zrobię popcorn.
- Ok, a znasz jakąś stronę, na której możemy obejrzeć?
- Tak, tylko jest jedno ale.
- O co chodzi?
- Bo jeśli włączymy wersję po angielsku to ja nie będę nadążać. Nie zrozumiem do końca wszystkiego rozumieć. Jak oglądaliśmy Horror to było łatwiej bo większością były krzyki.
- Ale z drugiej strony jak włączysz po polsku to ja nie zrozumiem nic.
- Wiem! To może włączę po angielsku z polskimi napisami?
- Dobry pomysł. Korzyść dla nas obojga. To ja pójdę zrobić popcorn, a ty włącz film.
- Ok.
Gdy wszystko było już gotowe, położyliśmy się na łóżku w swoich objęciach i zaczęliśmy oglądać.
- Alex - zaczepił mnie w pewnym momencie Harry
- Słucham?
- To jak, znów jesteśmy razem?
*********************************************************************************
Hejka tu Alex & Alice
Mamy nadzieję, że rozdział wam się spodoba. Niektórzy z was chcą zboczone rozdziały. Staramy się jak możemy, ale nie mogą być cały czas zboczone bo potem to się stanie nudne. Dodałyśmy bardzo szybko kolejny rozdział, ponieważ miałyśmy zajebistą wenę. Nie mogłyśmy się oderwać od komputera. Szkoda, że było tak mało komentarzy pod ostatnim rozdziałem, ale cóż, są lepsze dni i gorsze. Jeśli w blogu coś wam się nie podoba to prosimy piszcie w komentarzach. Bardzo nam na tym zależy, ponieważ chcemy się poprawić i pisać lepiej. Oczywiście dziękujemy za każde wejście na bloga i każdy zostawiony komentarz.
See you soon <3
Ahh ten Hazz. Jak zwykle sexy ;)
Rozdział 16
Perspektywa Alex
Kiwnęłyśmy głowami.
Jechaliśmy dwoma samochodami. Jednym prowadził Harry a drugim Lou. My jechałyśmy z Louis'em, a reszta z Harrym. Kiedy dojechaliśmy weszliśmy do środka . Nie odzywałam się go Harr'ego nie umiałam mu tego wybaczyć. On myśli, że do mnie przyjdzie zrobi słodkie oczy i mu wybacze? Myli się. Wszyscy szli szczęśliwi uśmiechali się i trzymali za ręce. Jako że było dużo fanek One Direction, które nie wiadomo skąd dowiedziały się, że będziemy z chłopcami na koncercie, musiałam się zachowywać tak samo. Zajeliśmy miejsca w sektorze VIP i czekaliśmy, aż dziewczyny wyjdą na scenę.
Po kilku minutach podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Ty jesteś Alex Williams?
- Tak. A ty to...?
- Natalie. Natalie Parker. (Jej wygląd: Bohaterowie)
- A więc o co chodzi?
- Odpieprz się od Harr'ego. On jest mój. Kiedyś się pobierzemy i będziemy mieli razem dzieci. Córeczkę Darcy i synka Tom'a.
- Powiem Ci coś szczerze. Nie chcę być wredna ani nic takiego, ale muszę Ci to uświadomić. Nigdy nie będziesz z Harry'm.
- Może dlatego, że ty z nim będziesz, co? Błagam Cię. Kto by chciał być z taką brzydulą jak ty?
- Nie chodzi o to, a z resztą już nie jestem z Harry'm.
- Co?
- To co słyszałaś
- Co się stało?
- To nie jest twoja sprawa. W każdym razie już z nim nie jestem więc możesz sobie go wziąć.
Od razu poleciała do Harr'ego. Spytała czy to prawda, że ja i on już nie jesteśmy razem. On tylko spojrzał na mnie i odpowiedział, że nie chce na razie o tym rozmawiać. Na szczęście ta Natalie nie siedziała w sektorze VIP. Koncert sie zaczął dziewczyny zaśpiewały rewelacyjne. Ubrane były tak wyglądały prześlicznie. Po koncercie wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy do jakiegoś klubu. Oczywiście za nami jechało pełno paparazzich. Mieliśmy zarezerwowaną loże. Zamówiliśmy po drinku. Po jakiś 2 godzinach byliśmy kompletnie pijani. Oczywiście ja nie lubię pić dużo więc byłam jedynie normalna. Liam z Alice bawili się bardzo dobrze tylko Niall i Vicky nie. Harry cały czas tańczył z Vicky a Niall siedział ze mną na kanapie.
- Czemu nie tańczysz z Vicky - spytałam Niall'a, który popijał drinka
- Bo Harry z nią tańczy. A ty ?
- Zmęczyłam się. A teraz masz iść do nich i zatańczyć z Vicky ok?
- Idę i zobaczysz jak się tańczy mała
- Tylko nie mała.
- To jaka ?
- Po prostu jestem niska, ale nie ważne. Idź i pokaż jak sie tańczy duży.
- Ucz się od najlepszych.
Harry się nie sprzeciwiał i dał Niall'owi zatańczyć z Vicky.
- Co to miało znaczyć? - spowiedzał siadając koło mnie na kanapie
- Ale powiedz mi o co chodzi
- No to co powiedziałaś tamtej fance.
- Powiedziałam prawdę Harry. Nie wiem jak to robią dziewczyny, ale ja tak nie moge.
- Alex popatrz mi w oczy i odpowiedz szczerze na jedno pytanie: kochasz mnie?
- Harry..
- Odpowiedz mi.
- Tak, kocham cię.
- To w czym problem?
- Jak cię zobaczyłam z tamtą lekarką pękło mi serce. Gdybyś mnie zobaczył całującą się z jakimś lekarzem co byś zrobił. To samo co ja
- No niby tak, ale...
- Ale co? Harry ja cierpię. Myślisz, że mnie sława kręci? Nie możesz nigdzie wyjść bo wszędzie są fanki i ci cholerni paparazzi. Wszystko co zrobię albo powiem nie utrzyma się w tajemnicy. Fanki mnie nie nawidzą zrobią wszystko żebym tylko nie była z tobą.
Harry nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
- Harry daj mi to wszystko przemyśleć proszę.
- Dobrze. Poważnie się nad tym zastanów i pamiętaj, kocham cię. - powiedział po czym pocałował mnie w czoło. - zatańczysz ze mną?
- Jasne.
Wstaliśmy z kanapy i udaliśmy się na parkiet. Pomyślałam sobie "dobrze, że akurat jest szybka muzyka."
Zaczęliśmy tańczyć. Po chwili DJ wyłączył piosenkę
- A teraz coś dla par. - powiedział, a z głośników zaczęły się wydobywać pierwsze dźwięki jakiejś wolnej piosenki. "Really kurwa?" pomyślałam sobie.
Już chciałam odejść lecz Harry złapał mnie za rękę.
- Gdzie uciekasz?
- Bo wiesz.... nogi mnie już bolą. - wymyśliłam na poczekaniu.
- Nie udawaj Alex. Mieliśmy zatańczyć.
- No dobrze.
Oplotłam ręce wokół szyi Harr'ego, a on położył swoje na moich biodrach. Zaczęliśmy się lekko kołysać w rytm muzyki. Położyłam głowę na ramieniu Hazzy i zaciągnęłam się jego zapachem. Pachniał męskimi perfumami, bardzo dobrymi męskimi perfumami. Ciekawe jakich używa.
Perspektywa Alice
Siedziałam razem z Liam'em przy stoliku.
- Ale oni ładnie razem wyglądają, prawda?- powiedział do mnie Li.
- No tylko szkoda, że Harry jej to zrobił.
- Ale co jej zrobił ?
- No całował się z tą lekarką. Chamsko zrobił. Co za dupek. A myślałam, że to porządny koleś.
- No dobrze, może i nie jest porządny, ale jest moim przyjacielem. Dlatego nie nazywaj go dupkiem, a po za tym on na prawdę kocha Alex.
- Serio? To dlaczego zdradził ją z tą szmatą?
- Alice, czy ty nie przesadzasz? Po pierwsze to tylko pocałunek, a po drugie to ona go pocałowała.
- Ale jednak się pocałowali. Ich usta się połączyły. To chyba pocałunek, tak?
- Nie chcę Cię urazić ani nic, ale przesadzasz. To nie jest wina Harr'ego, że nie są teraz razem. To wina Alex. To ona nie potrzebnie zrobiła szopkę.
- Co? To ani trochę nie jest wina Alex! To Harry całował się z tą suką, a Alex nie jest niczemu winna. To tak jakbyś oskarżył Niall'a o to, że bym do niego podeszła i pocałowała go.
- No dobrze. Może i masz rację. Ale przyznaj, że Alex trochę przesadziła.
- No może rzeczywiście trochę przesadziła, ale to nie jest powód aby mówić, że to jej wina.
- Masz rację. Przepraszam.
- Może.... Załóżmy, że tego nie było?
- Ok. Idziemy zatańczyć?.
- Jasne - uśmiechnęłam się lekko.
Zaczęliśmy tańczyć. Po chwili wpadłam na pewien pomysł. Zaciągnęłam Liam'a do konta aby Alex i Hazza nie usłyszeli i przedstawiłam mu swój pomysł.
- Co powiesz na żebyśmy ich pogodzili?
- Ale kogo?
- Ja pierdole. Jak to kogo? Alex i Harr'ego.
- Aaaa! No dobra. Ale jak?
- A to jest bardzo dobre pytanie. Nie mam pojęcia.
- Taaa wpadłaś na bardzo dobry pomysł tylko nie wiesz jak to wykonać?
- Ja dałam pomysł, ty też się wysil i pomyśl jak to zrobić.
- Ale mnie urządziłaś. No nic. Wracamy do reszty?
- Nie, dawaj pomysł!!
- Nie wiem, ale może być tak, że pogadam z Harrym na temat tej całej sytuacji. Powiem mu żeby np kupił jej coś.
- Nie wiem czy to dobry pomysł żeby jej coś kupował. No wiesz jak on coś wymyśli to może jej nawet dom kupić
- Ja już tego dopilnuję spokojna twoja roszczochrana.
- No wiesz wolę mieć roszczochraną niż nic -powiedziałam śmiejąc się pod nosem
- Ejjj - powiedział odwracając się w drugą stronę
- No przepraszam- powiedziałam dając mu soczystego buziaka w usta
- I to mi się podoba. dobra idziemy do reszty?
- No oczywiście, że tak
Dziewczyny były cały czas zajęte bo w klubie byli reporterzy i chcieli z nimi przeprowadzać wywiad wieć trochę czasu im to zajęło. W końcu przyszły do stolika i dobrze się bawiły
Wypiliśmy jeszcze po kilka drinków a potem już nic nie pamiętałam.
Obudziłam się rano leżąca na dywanie u chłopców przytulona do Liama który był w samych bokserkach. Wstałam i zobaczyłam Alex leżącą na kanapie w samej bieliźnie a Harry na szczęście był w bokserkach. Na fotelu leżała Pezz i Zayn, którzy także mieli na sobię tylko bieliznę. a Niall'a i Vicky nigdze było. Po podłodze walały się ubrania, zgaduję, Liam'a, Harr'ego i Alex oraz tych na kanapie. Louis i El byli w kuchni wiec do nich poszłam na szczęście jako nie liczna byłam w ubraniach.
- Hej- powiedziałam zaspanym głosem - Co robicie?
- Śniadanie- powiedziała El
- Pomóc?
- Już nie trzeba - powiedział louis wyciągając grzanki z piekarnika.
- Nie wiecie przypadkiem gdzie jest Niall i Vicky?
- No właśnie nie. Zdziwiłam się, że ich nie było w salonie. - powiedziała El
- To ja pójdę ich poszukać, a wy obudźcie resztę na śniadanie.
Poszłam tam, gdzie mnie kierowała intuicja, czyli do pokoju Niall'a. Nie myliłam się. Oboje spali przykryci kołdrą do połowy ciała. Vicky leżała na brzuchu i widać jej było całe plecy. Była goła. Wywniąskowałam, że Niall pewnie także nie ma na sobie ubrań. "Co oni w nocy robili?" - zaczęłam się zastanawiać.
- Wstawać śpiochy! - zaczęłam wołać.
- Co się dzieje? - spytała zaspana Tori. Po chwili zoriętowała się, że jest goła. Od razu przykryła się kołdrą po szyję przy okazji odsłaniając "przyjaciela" Nialler'a.
Gdy ten się zoriętował, że widzimy jego klejnoty wyciągnął z pod głowy poduszkę i je przykrył.
- Okej. Załóżmy, że tego nie było. Nie będę nawet wnikać w to co się tu działo w nocy. Po prostu.... ubierzcie się i chodźcie na śniadanie. Powiedziałam i odwróciłam się do wyjścia z pokoju. Nadal oszołomiona tym co przed chwilą zobaczyłam zeszłam na dół i usiadłam przy stole, gdzie byli już wszyscy. Oczywiście z wyjątkiem naszych golasów. Liam, moja siostra, Hazz oraz Zarrie byli już ubrani.
- Nie uwierzycie co widziałam. - odezwałam się.
- Sądząc po tym w jaki sposób to mówisz, zapewne to coś interesującego, mów. - zachęcił mnie Hazza.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo Tori i Nialler mnie zabiją jak Wam powiem.
- To po co w ogóle zaczęłaś temat?
- No bo.... Ojj no bo byłam oszołomiona.
Na dół zeszła nasza "goła para".
- No hej! - powiedzieli oboje.
- Alice, kochanie, jeśli im powiedziałaś to Cię zabiję.
- Też Cię lubię. - uśmiechnęłam się do kuzynki.
- A teraz na serio. Powiedziałaś im czy nie?
- Nie.
- Masz szczęście.
- Ejj, co tam się wydarzyło? - Spytał ciekawy Louis
- Nic - powiedzieliśmy chórem w trójkę.
- Dobra mam lepsze pytanie- powiedziała Alex- Dlaczego ja byłam w bieliźnie a Hazz w bokserkach ? I dlaczego wszyscy z wyjątkiem Alice, El i Louisa byli w bieliźnie?
- Tyle co pamiętam to przyszliśmy do domu i graliśmy w butelkę i Harry zadał Alex zadanie żeby zatańczyła striptiz. A daczego kazał Ci się rozebrać do bielizy to się jego spytaj.- powiedział Liam
- No a dlaczego ja byłam w same bieliźnie?- zapytała się Pezz
- Bo chciałaś dołączyć do Alex i nagrałem to na kamórce hahaha- powiedział Zayn i po chwili wszyscy oglądlai video.
- Alex powinnaś zostać striptizerką- powiedział Hazz a wszyscy sie na niego spojrzeli.
- Co proszę?!
*********************************************************************************
Hej tu Alex & Alice!
Tak, wiemy, spieprzyłyśmy tamten rozdział. Bardzo za to przepraszamy. Nie poszedł po naszej myśli. W ogóle nie miałyśmy wtedy weny. Nawet przez chwilę się zastanawiałyśmy czy na jakiś czas nie zawiesić bloga :/
Mamy nadzieję, że ten rozdział jest lepszy niż poprzedni.
Jak zwykle dziękujemy za odwiedziny i za każdy komentarz dodany na tym blogu. MASIVE THANK YOU.
Ze względu na nową bohaterkę, ten rozdział dedykujemy naszej przyjaciółce Natalii ;*
No to chyba tyle. Do następnego :)/ A&A
Specjalnie dla Was zajebisty Liam. Zakochałam się w tym zdjęciu *__* /Alice
Po kilku minutach podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- Ty jesteś Alex Williams?
- Tak. A ty to...?
- Natalie. Natalie Parker. (Jej wygląd: Bohaterowie)
- A więc o co chodzi?
- Odpieprz się od Harr'ego. On jest mój. Kiedyś się pobierzemy i będziemy mieli razem dzieci. Córeczkę Darcy i synka Tom'a.
- Powiem Ci coś szczerze. Nie chcę być wredna ani nic takiego, ale muszę Ci to uświadomić. Nigdy nie będziesz z Harry'm.
- Może dlatego, że ty z nim będziesz, co? Błagam Cię. Kto by chciał być z taką brzydulą jak ty?
- Nie chodzi o to, a z resztą już nie jestem z Harry'm.
- Co?
- To co słyszałaś
- Co się stało?
- To nie jest twoja sprawa. W każdym razie już z nim nie jestem więc możesz sobie go wziąć.
Od razu poleciała do Harr'ego. Spytała czy to prawda, że ja i on już nie jesteśmy razem. On tylko spojrzał na mnie i odpowiedział, że nie chce na razie o tym rozmawiać. Na szczęście ta Natalie nie siedziała w sektorze VIP. Koncert sie zaczął dziewczyny zaśpiewały rewelacyjne. Ubrane były tak wyglądały prześlicznie. Po koncercie wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy do jakiegoś klubu. Oczywiście za nami jechało pełno paparazzich. Mieliśmy zarezerwowaną loże. Zamówiliśmy po drinku. Po jakiś 2 godzinach byliśmy kompletnie pijani. Oczywiście ja nie lubię pić dużo więc byłam jedynie normalna. Liam z Alice bawili się bardzo dobrze tylko Niall i Vicky nie. Harry cały czas tańczył z Vicky a Niall siedział ze mną na kanapie.
- Czemu nie tańczysz z Vicky - spytałam Niall'a, który popijał drinka
- Bo Harry z nią tańczy. A ty ?
- Zmęczyłam się. A teraz masz iść do nich i zatańczyć z Vicky ok?
- Idę i zobaczysz jak się tańczy mała
- Tylko nie mała.
- To jaka ?
- Po prostu jestem niska, ale nie ważne. Idź i pokaż jak sie tańczy duży.
- Ucz się od najlepszych.
Harry się nie sprzeciwiał i dał Niall'owi zatańczyć z Vicky.
- Co to miało znaczyć? - spowiedzał siadając koło mnie na kanapie
- Ale powiedz mi o co chodzi
- No to co powiedziałaś tamtej fance.
- Powiedziałam prawdę Harry. Nie wiem jak to robią dziewczyny, ale ja tak nie moge.
- Alex popatrz mi w oczy i odpowiedz szczerze na jedno pytanie: kochasz mnie?
- Harry..
- Odpowiedz mi.
- Tak, kocham cię.
- To w czym problem?
- Jak cię zobaczyłam z tamtą lekarką pękło mi serce. Gdybyś mnie zobaczył całującą się z jakimś lekarzem co byś zrobił. To samo co ja
- No niby tak, ale...
- Ale co? Harry ja cierpię. Myślisz, że mnie sława kręci? Nie możesz nigdzie wyjść bo wszędzie są fanki i ci cholerni paparazzi. Wszystko co zrobię albo powiem nie utrzyma się w tajemnicy. Fanki mnie nie nawidzą zrobią wszystko żebym tylko nie była z tobą.
Harry nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
- Harry daj mi to wszystko przemyśleć proszę.
- Dobrze. Poważnie się nad tym zastanów i pamiętaj, kocham cię. - powiedział po czym pocałował mnie w czoło. - zatańczysz ze mną?
- Jasne.
Wstaliśmy z kanapy i udaliśmy się na parkiet. Pomyślałam sobie "dobrze, że akurat jest szybka muzyka."
Zaczęliśmy tańczyć. Po chwili DJ wyłączył piosenkę
- A teraz coś dla par. - powiedział, a z głośników zaczęły się wydobywać pierwsze dźwięki jakiejś wolnej piosenki. "Really kurwa?" pomyślałam sobie.
Już chciałam odejść lecz Harry złapał mnie za rękę.
- Gdzie uciekasz?
- Bo wiesz.... nogi mnie już bolą. - wymyśliłam na poczekaniu.
- Nie udawaj Alex. Mieliśmy zatańczyć.
- No dobrze.
Oplotłam ręce wokół szyi Harr'ego, a on położył swoje na moich biodrach. Zaczęliśmy się lekko kołysać w rytm muzyki. Położyłam głowę na ramieniu Hazzy i zaciągnęłam się jego zapachem. Pachniał męskimi perfumami, bardzo dobrymi męskimi perfumami. Ciekawe jakich używa.
Perspektywa Alice
Siedziałam razem z Liam'em przy stoliku.
- Ale oni ładnie razem wyglądają, prawda?- powiedział do mnie Li.
- No tylko szkoda, że Harry jej to zrobił.
- Ale co jej zrobił ?
- No całował się z tą lekarką. Chamsko zrobił. Co za dupek. A myślałam, że to porządny koleś.
- No dobrze, może i nie jest porządny, ale jest moim przyjacielem. Dlatego nie nazywaj go dupkiem, a po za tym on na prawdę kocha Alex.
- Serio? To dlaczego zdradził ją z tą szmatą?
- Alice, czy ty nie przesadzasz? Po pierwsze to tylko pocałunek, a po drugie to ona go pocałowała.
- Ale jednak się pocałowali. Ich usta się połączyły. To chyba pocałunek, tak?
- Nie chcę Cię urazić ani nic, ale przesadzasz. To nie jest wina Harr'ego, że nie są teraz razem. To wina Alex. To ona nie potrzebnie zrobiła szopkę.
- Co? To ani trochę nie jest wina Alex! To Harry całował się z tą suką, a Alex nie jest niczemu winna. To tak jakbyś oskarżył Niall'a o to, że bym do niego podeszła i pocałowała go.
- No dobrze. Może i masz rację. Ale przyznaj, że Alex trochę przesadziła.
- No może rzeczywiście trochę przesadziła, ale to nie jest powód aby mówić, że to jej wina.
- Masz rację. Przepraszam.
- Może.... Załóżmy, że tego nie było?
- Ok. Idziemy zatańczyć?.
- Jasne - uśmiechnęłam się lekko.
Zaczęliśmy tańczyć. Po chwili wpadłam na pewien pomysł. Zaciągnęłam Liam'a do konta aby Alex i Hazza nie usłyszeli i przedstawiłam mu swój pomysł.
- Co powiesz na żebyśmy ich pogodzili?
- Ale kogo?
- Ja pierdole. Jak to kogo? Alex i Harr'ego.
- Aaaa! No dobra. Ale jak?
- A to jest bardzo dobre pytanie. Nie mam pojęcia.
- Taaa wpadłaś na bardzo dobry pomysł tylko nie wiesz jak to wykonać?
- Ja dałam pomysł, ty też się wysil i pomyśl jak to zrobić.
- Ale mnie urządziłaś. No nic. Wracamy do reszty?
- Nie, dawaj pomysł!!
- Nie wiem, ale może być tak, że pogadam z Harrym na temat tej całej sytuacji. Powiem mu żeby np kupił jej coś.
- Nie wiem czy to dobry pomysł żeby jej coś kupował. No wiesz jak on coś wymyśli to może jej nawet dom kupić
- Ja już tego dopilnuję spokojna twoja roszczochrana.
- No wiesz wolę mieć roszczochraną niż nic -powiedziałam śmiejąc się pod nosem
- Ejjj - powiedział odwracając się w drugą stronę
- No przepraszam- powiedziałam dając mu soczystego buziaka w usta
- I to mi się podoba. dobra idziemy do reszty?
- No oczywiście, że tak
Dziewczyny były cały czas zajęte bo w klubie byli reporterzy i chcieli z nimi przeprowadzać wywiad wieć trochę czasu im to zajęło. W końcu przyszły do stolika i dobrze się bawiły
Wypiliśmy jeszcze po kilka drinków a potem już nic nie pamiętałam.
Obudziłam się rano leżąca na dywanie u chłopców przytulona do Liama który był w samych bokserkach. Wstałam i zobaczyłam Alex leżącą na kanapie w samej bieliźnie a Harry na szczęście był w bokserkach. Na fotelu leżała Pezz i Zayn, którzy także mieli na sobię tylko bieliznę. a Niall'a i Vicky nigdze było. Po podłodze walały się ubrania, zgaduję, Liam'a, Harr'ego i Alex oraz tych na kanapie. Louis i El byli w kuchni wiec do nich poszłam na szczęście jako nie liczna byłam w ubraniach.
- Hej- powiedziałam zaspanym głosem - Co robicie?
- Śniadanie- powiedziała El
- Pomóc?
- Już nie trzeba - powiedział louis wyciągając grzanki z piekarnika.
- Nie wiecie przypadkiem gdzie jest Niall i Vicky?
- No właśnie nie. Zdziwiłam się, że ich nie było w salonie. - powiedziała El
- To ja pójdę ich poszukać, a wy obudźcie resztę na śniadanie.
Poszłam tam, gdzie mnie kierowała intuicja, czyli do pokoju Niall'a. Nie myliłam się. Oboje spali przykryci kołdrą do połowy ciała. Vicky leżała na brzuchu i widać jej było całe plecy. Była goła. Wywniąskowałam, że Niall pewnie także nie ma na sobie ubrań. "Co oni w nocy robili?" - zaczęłam się zastanawiać.
- Wstawać śpiochy! - zaczęłam wołać.
- Co się dzieje? - spytała zaspana Tori. Po chwili zoriętowała się, że jest goła. Od razu przykryła się kołdrą po szyję przy okazji odsłaniając "przyjaciela" Nialler'a.
Gdy ten się zoriętował, że widzimy jego klejnoty wyciągnął z pod głowy poduszkę i je przykrył.
- Okej. Załóżmy, że tego nie było. Nie będę nawet wnikać w to co się tu działo w nocy. Po prostu.... ubierzcie się i chodźcie na śniadanie. Powiedziałam i odwróciłam się do wyjścia z pokoju. Nadal oszołomiona tym co przed chwilą zobaczyłam zeszłam na dół i usiadłam przy stole, gdzie byli już wszyscy. Oczywiście z wyjątkiem naszych golasów. Liam, moja siostra, Hazz oraz Zarrie byli już ubrani.
- Nie uwierzycie co widziałam. - odezwałam się.
- Sądząc po tym w jaki sposób to mówisz, zapewne to coś interesującego, mów. - zachęcił mnie Hazza.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo Tori i Nialler mnie zabiją jak Wam powiem.
- To po co w ogóle zaczęłaś temat?
- No bo.... Ojj no bo byłam oszołomiona.
Na dół zeszła nasza "goła para".
- No hej! - powiedzieli oboje.
- Alice, kochanie, jeśli im powiedziałaś to Cię zabiję.
- Też Cię lubię. - uśmiechnęłam się do kuzynki.
- A teraz na serio. Powiedziałaś im czy nie?
- Nie.
- Masz szczęście.
- Ejj, co tam się wydarzyło? - Spytał ciekawy Louis
- Nic - powiedzieliśmy chórem w trójkę.
- Dobra mam lepsze pytanie- powiedziała Alex- Dlaczego ja byłam w bieliźnie a Hazz w bokserkach ? I dlaczego wszyscy z wyjątkiem Alice, El i Louisa byli w bieliźnie?
- Tyle co pamiętam to przyszliśmy do domu i graliśmy w butelkę i Harry zadał Alex zadanie żeby zatańczyła striptiz. A daczego kazał Ci się rozebrać do bielizy to się jego spytaj.- powiedział Liam
- No a dlaczego ja byłam w same bieliźnie?- zapytała się Pezz
- Bo chciałaś dołączyć do Alex i nagrałem to na kamórce hahaha- powiedział Zayn i po chwili wszyscy oglądlai video.
- Alex powinnaś zostać striptizerką- powiedział Hazz a wszyscy sie na niego spojrzeli.
- Co proszę?!
*********************************************************************************
Hej tu Alex & Alice!
Tak, wiemy, spieprzyłyśmy tamten rozdział. Bardzo za to przepraszamy. Nie poszedł po naszej myśli. W ogóle nie miałyśmy wtedy weny. Nawet przez chwilę się zastanawiałyśmy czy na jakiś czas nie zawiesić bloga :/
Mamy nadzieję, że ten rozdział jest lepszy niż poprzedni.
Jak zwykle dziękujemy za odwiedziny i za każdy komentarz dodany na tym blogu. MASIVE THANK YOU.
Ze względu na nową bohaterkę, ten rozdział dedykujemy naszej przyjaciółce Natalii ;*
No to chyba tyle. Do następnego :)/ A&A
Specjalnie dla Was zajebisty Liam. Zakochałam się w tym zdjęciu *__* /Alice
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




