czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 14

**Perspektywa Alex**
Kiedy Niall wyszedł od razu zaczęłam
- O czym chciałaś porozmawiać?
- Więc chodzi o to, że czuję coś więcej do Niall'a.
- No ale w czym problem?
- No bo ja bym chciała z nim być, ale się boję... - powiedziała smutna
- Czego się boisz? Zadziałać? Zrobić pierwszy krok?
- Nie, nie w tym rzecz. Ja się boję reakcji fanek. Sama widzisz co one mi zrobiły.
- No ja Cię rozumiem, że się boisz, ale fanek są miliony i nie mówię tego aby Cię przestraszyć. Na pewno większość z nich będzie Cię wspierać. To, że się trafiło kilka takich "fanek", które Ci to zrobiły to nie znaczy, że wszystkie takie są. Jak byłam z Harr'ym na plaży podeszły do nas fanki i były na prawde bardzo miłe.
- Ty to masz szczęście. Ciebie fanki lubią.
- A skąd wiesz, że mnie lubią? Przecież to było tylko kilka fanek. Jeszcze po prostu nie trafiłam na te złe. Uwierz mi, że Niall Cię obroni. Widzę, że mu na prawdę na tobie zależy. Widzę jak na Ciebie patrzy.
W tym momencie wparował Niall.
- Już mogę? - spytał
- Tak, już wszystko obgadałyśmy - odpowiedziałam.
- No to co robimy? Może pogramy w karty?
- Jasne - odpowiedziała Vicky na pytanie blondaska. Wtedy do sali wszedł Hazza.
- Hej. Co robicie?
- Będziemy grać w karty. Grasz z nami?
- Tak, czemu nie. A w co ?
- Może w tysiąca- zaproponował Niall
- Tylko ja nie umiem grac- powiedziałam
- Spokojnie pokaże ci jak się gra.
Zaczęliśmy grać. Nic nie rozumiałam, ale dawałam rade. Harry ciągle tłumaczył mi coś, że
żołądź ma 60 punktów a wino ma 40 itd. Oczywiście przegraliśmy.
- Ejj to się nie liczy Vicky umie grać a Niall zawsze wygrywa jak gramy - powiedział Hazz z minką zbitego pieska.
- Oj przepraszam- powiedziałam
- Dobra a w co umiesz grać?
- Dupę Biskupa !
- Nie znam tego -powiedział Nialler.
- Ja też nie. - Dodał Hazz
- Ale ja znam. - ucieszyła się Vicky.
- No to się może podzielimy? Ja będę z Harrym, a Niall z Vicky.
- Ok - zgodzili się.
 Zaczęliśmy grać. Całkiem nieźle nam szło.
Zrobiliśmy 5 rund. Wszystkie wygraliśmy z Harry'm więc się bardzo cieszyłam.
Przegrani natomiast chcieli dogrywki. I tak oto znowu zaczęliśmy grać.


**Perspektywa Alice**
Gdy Alex pojechała z Harry'm i ciocią do Vicky ja poszłam do Liam'a.
Zapukałam do drzwi.
- Kto tam? - usłyszałam głos Liam'a
- To ja, Alice.
- Wejdź.
Nacisnęłam klamkę i przekroczyłam próg domu One Direction. W przedpokoju zdjęłam buty i kurtkę i poszłam do salonu, gdzie siedział Liam. Telewizor był włączony i była przedstawiana pogoda na najbliższy tydzień. Cały czas gorąco. Kto by się tego spodziewał.
- Hej - przywitałam się. - Gdzie Lou i Zayn?
- Zayn jest z Perrie, a Lou z Eleanore.
- Rozumiem.
- Cieszę się, że przyszłaś bo był się zanudził na śmierć.
- Nie ma sprawy. Alex i ciocia pojechały z Harry'm do szpitala więc też zostałam sama. To co robimy?
- Może obejrzymy jakiś film?
- Może być.
- To ja coś wybiorę, a ty zrobisz popcorn, ok?
- Ok - odpowiedziałam i zniknęłam w kuchni.
Gdy popcorn się zrobił wróciłam do salonu. Liam już przygotował film więc gdy tylko usiadłam na kanapie zaczęliśmy oglądać. Jednak już po pierwszych scenach filmu zaczęłam żałować, że to Li wybierał film.
Skierowałam się do pokoju Payne'a. Leżał na łóżku z laptopem na brzuchu. Położyłam się obok niego i zajrzałam w ekran.
Liam?
- Słucham?
- Co to ma być za film?
- Jego tytuł brzmi "Jak się rozmnażają żółwie". Ciekawie się zapowiada, prawda?
-Oh LiamLiam. Pozwolisz, że wybiorę coś innego?
- Skoro nie chcesz oglądać żółwi to ok. - Powiedział ze smutną miną Liam
- Oj nie smuć się. - powiedziałam wstając z kanapy. Podeszłam do półki z filmami. Mnóstwo ich było.
Chwilę stałam w zamyśleniu, aż w końcu wybrałam "Marley i ja".
Zaczęliśmy oglądać.Bardzo lubiłam ten film i chociaż już go oglądałam ponad 5 razy i tak pod koniec płakałam. Nawet Liam wyglądał jakby się miał zaraz rozpłakać. Bardzo wrażliwy z niego chłopak.
Po filmie poszłam do łazienki z zamiarem poprawienia makijażu. Tak jak przewidywałam, byłam rozmazana od łez. Szubko to naprawiłam i wróciłam do Li'ego. Nie było go jednak w salonie.
-Liam, gdzie jesteś ? -krzyknęłam w głąb domu.
- Jestem na górze - odkrzyknął
- Gdzie dokładnie? - spytałam wchodząc po schodach na górę.
- W moim pokoju.
Liam leżał na łóżku z laptopem na brzuchu. Położyłam się obok niego
- Co robisz?
- Odpisuję na twitty od fanów.
- Jak często to robisz? - spytałam ciekawa
- Zazwyczaj raz w tygodniu. Zależy kiedy mam czas.
- Rozumiem. Napięty grafik.
 Oparłam głowę o ramię Liam'a i obserwowałam co robi. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

**Perspektywa Alex**
Następne rundy i tak wygrałam z Harrym.
- Dobra, my się będziemy zbierać - powiedziałam
- A która godzina ? - powiedział Niall ziewając.
- Nie wiem ale ja nie chce mieć worów pod oczami. Idziesz Harry? - spytałam
- Tak, już idę. - powiedział wstając.
- A może byście zostali na noc?
- Ok, ale nie mamy łóżek.
- To zaraz poproszę o dwa dodatkowe i po sprawie. - powiedział i wyszedł z sali.
 Po kilku minutach przyszedł Niall z pielęgniarką pchając dwa łóżka szpitalne.
Gdy pielęgniarka wyszła, wszyscy położyliśmy się w swoich łóżkach.
- Tak po prostu Ci dali te dodatkowe łózka? - spytałam
- Gdyby jej córka nie była naszą fanką nie dałaby nam ich. Dała te łózka, ale musiałem dać autograf.
- No to dobrej nocy. - powiedziałam i przymknęłam powieki.
- Alex.... - powiedział cicho Hazz
- Hm..?
- Może połączymy łóżka?
- Oj śpij i nie marudź.
- No proszę, tak bardzo, bardzo - Powiedział Hazza słodkim głosikiem. Chyba na prawdę mu na mnie zależy, albo to tylko tymczasowe zauroczenie, a potem czar pryśnie.
- A co ci to da ?.
- To, że będę  blisko ciebie
- Eeee przecież jesteś blisko mnie.
- No ale bliżej, żebym mógł się do ciebie przytulić. To jak mogę
- No dobra- powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha.
Harry przysunął łóżko i w SPOKOJU poszliśmy spać.
Potem jeszcze jak przez mgłę słyszałam szuranie łóżka. Mogłabym się nawet założyć, że to Niall połączył swoje łóżko z Vicky.

*Rano*
Gdy się obudziłam, było już jasno. Promyki słońca wpadały przez okno.
Harry jeszcze spał wtulony we mnie. Powoli wysunęłam się z jego objęć tak by go nie obudzić.
Spojrzałam na Vicky i Niall'a. Spali także przytuleni do siebie. Słodko razem wyglądali. Powinni być razem.
- Hej kochanie. Jak się spało? - odezwał się do mnie Harry. Trochę się wystraszyłam, bo myślałam, że on nadal śpi.
- Wystraszyłeś mnie.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało. Mi się spało bardzo dobrze, a tobie?
- Mi też dobrze.
- Popatrz na nich - wskazałam na zakochanych - czy nie wyglądają słodko?
- Haha, no kto by pomyślał. Od początku wiedziałem, że powinni być razem. Może zostanę jasnowidzem?
- Ale oni jeszcze nie są razem. Vicky się boi.
- Czego? - spytał zdziwiony
- Fanek. Sam widzisz co jej zrobiły.
- Ale przecież Niall ją obroni jak któraś będzie chciała jej coś zrobić.
- No jasne. Fizycznie ją może obronić, ale nie obroni jej przed wyzwiskami.
- Niestety, ale masz rację. No ale może ją fanki polubią? Tak jak polubiły Ciebie i Alice.
- Może i niektóre polubiły, ale uwierz mi, że jest bardzo dużo fanek, które nas nienawidzą.
- Skąd to wiesz?
- Codziennie dostajemy mnóstwo nie przyjemnych twittów od fanek, które sądzą, że im Was zabrałyśmy. Piszą, że jesteśmy szmatami i nie zasługujemy na to by z Wami być.
- Nigdy mi o tym nie mówiłaś.
- Bo nie chciałam Cię martwić. I bez tego masz pewnie masę swoich problemów. Wy przecież też macie hejterów, którzy uprzykrzają Wam życie. Nie chciałam Cię martwić.
- Przykro mi. - powiedział obejmując mnie
- Ale czemu? To przecież nie twoja wina.
- No właśnie to moja wina. Gdyby nie ja to by Cię nie hejtowali.
- Nie mów tak. To nie twoja wina. I nawet się ze mną nie kłóć.
- No dobrze, ale i tak przepraszam. - powiedział i się przytuliliśmy.
Po chwili Vicky i Niall obudzili się. Odsunęli się od siebie szybko i spojrzeli na nas oczekując na naszą reakcję.
- No hej gołąbeczki, fajnie razem wyglądacie, wiecie? - powiedział Harry dając mi buziaka w policzek. Widziałam minę Vicky i mówiła żebym przymknęła Harr'ego.
- Dobra chodź idziemy zająć łazienkę - powiedziałam ciągnąc go w stronę drzwi
- Ale..
- Żadne ale daj im chwilę prywatności.
Wyszliśmy za drzwi oczywiście Hazz nie odpuścił i cały czas ich podglądał.
- Harry proszę chodź, nie ładnie tak podglądać
- Oo ja nie mam zamiaru przestać
- Dobra to ja idę
Poszłam do łazienki umyłam się, uczesałam itd. Kiedy już szłam do pokoju ktoś mnie złapał za rękę. Kidy się odwróciłam zobaczyłam lekarke z którą sie już wcześniej policzyłam. Zaciągnęła mnie do jakiegoś pokoju. Była bardzo silna albo ja słaba, ale pozostańmy przy  pierwszej wersji.
- Słuchaj dziwko masz sie odpierdolić do Harr'ego albo sie policzymy inaczej. Ja nie będę znosić tego, że on jest z tobą. Widziałam jak sie do ciebie tuli, jak spaliście i uwierz mi masz twardy sen.
- Co? O czym ty do mnie mówisz? Jaki twardy sen? A po za tym to co ja takiego złego zrobiłam Harr'emu? To nie moja wina, że on mnie kocha. Gdyby ciebie kochał to był by z tobą, a nie ze mną. Ja bym to uszanowała. Ja nie jestem taką suką jak ty. - Wyszłam nie zwracając na nic uwagi. Czułam jej wzrok na sobie. Weszłam do pokoju gdzie wszyscy byli.
- Co tak długo? - spytała Vicky
- Nie ważne - napływały mi łzy do oczu
- Ważne, co sie stało? - powiedział Hazz podchodząc do mnie i łapiąc mnie za ręce
- Nic takiego.
- Patrz mi prosto w oczy - powiedział i cały czas bez przerwy trzymał mnie za ręce. I te jego zielone oczy.
- Harry, naprawdę nic mi sie nie stało. Uwierz mi, proszę - zrobiłam minę kota ze Shreka.
- Porozmawiamy sobie w domu, dobrze?
- Tak- powiedziałam odwracając wzrok z jego oczu.- A kiedy wychodzisz Vicky ?
- Teraz !!!! - powiedziała powoli wstając z łóżka i przytulając sie do mnie. - A no i bardzo wam dziekuje, że ze mna zostaliście - Zrobiliśmy grupowego przytulasa.
- Dobra pakuj się nie mam zamiaru spędzić resztę dnia w szpitalu- powiedziałam patrząc na Vicki .
Po 20 minutach wyszliśmy ze szpitala na szczęście nie widziałam tej lekarki. Dojechaliśmy pod dom.
- No to za jakieś 10 minut u nas - zapytał sie nas Hazz
- Ocywiście, że nie !- powiedziałam - Vicky musi odpocząc i jeszcze musimy zadzwonić do jej mamy, a po za tym macie Alice.
- Ale ona jest Liama- powiedział Hazz - A po za tym masz u mnie ubrania wiec i tak musisz przyjść
- A no tak - w tym momencie wyszła ciocia.
- No w końcu jesteście. I jak tam słoneczko boli cie brzuch?
- Nie ciociu, wszystko jest Ok.
- Już ugotowałam pysznej zupki zjecie sobie, a potem coś porobimy. Chłopcy oznajmiam wam, że dzisiaj dziewczynki są moje. No włąśnie, a gdzie jest Alice?
- U Liama. Właśnie po nią ide. Zaraz wrócę.
Kiedy weszłam do domu 1D od razu skierowałam się do pokoju Hazzy po rzeczy.
- No gadaj, co jest?
- Nic Harry, naprawde - podszedł do mnie i posadził na łóżku.
- Skarbie mi możesz wszystko powiedzieć- dał mi soczystego buziaka w usta
- Ale naprawdę tego nie mogę ci powiedzieć.
- Coś zrobiłem nie tak ?
- Nie ty, a po za tym to co byś miał zrobić ?
- Nie wiem, ale powiedz mi proszę.
- Chodzi o tą lekarkę w szpitalu co was zna. Kiedy wychodziłam z łazienki złapała mnie za rękę i "wprowadziła" do jakiejś sali. Tam zaczęła mi mówić, że jesteś jej i że mam się od ciebie odpieprzyć.
- Po pierwsze nie jestem jej tylko twój. Po drugie ja nawet jej nie znam, a po trzecie kocham tylko ciebie.
- Po pierwsze nie jesteś mój Hazza
- Jestem, jestem.
- Dobra, a po drugie dasz mi te ciuchy ? A no i proszę nie jedź do tego szpitala proszę Cie.
- Dobrze nie pojadę - Powiedział wstajac i wyjmując z szafy moje rzeczy
- Dzieki - dałam mu całusa w usta lecz on to zmienił na chyba z 30 sekundowego namiętnego całusa.
- A tak w ogóle która godzina ? - spytałam
- 9:00 A co ?
- Nic, tak tylko pytam. To ja już lecę, a no i idę po Alice.
Wyszliśmy z pokoju i udaliśmy sie do pokoju Liama. Kidy otworzyłam drzwi ujrzałam Alice i Liama leżących w łóżku. Kołdra przykrywała tylko ich nogi. Reka Liam'a spoczywała sobie na tyłku Alice.
- Fajnie razem wyglądają, prawda? - spytałam i w tym momencie Alice zaczynała się budzić.
- Śpij Alice, śpij. Nie budź się - zaczęłam jej śpiewać, a Harry coś nucił.
 Weszliśmy do pokoju i zaczeliśmy budzić Liama
- Hmmmmmm -  powiedział zaspanym głosem
- Zobacz gdzie trzymasz ręce.
Alice zdążyła się obudzić zanim Liam zabrał rękę. Oboje lekko się zarumienili, a Liam wreszcie zabrał rękę z pupy mojej siostry.
- Sory - powiedział zawstydzony
- Nic się nie stało.
- Jej się to pewnie nawet podobało - powiedział Hazz zabawnie poruszając brwiami.
- No właśnie. Częściej tak rób, Li. - dodałam.
 Oboje rzucili w nas poduszkami. Zaczęła się wojna. Ja i Hazz na Liam'a i Alice.
Jakieś 10 min później przestaliśmy.
- Ali musimy iść do domu.
- Ok. Już się zbieram.
Wyszliśmy z domu chłopców i poszłyśmy do naszego.
- Hej ciociu. - przywitałyśmy się.
- Cześć dziewczynki. Mam do Was jedno pytanie. Gdzie byłyście przez całą noc? Wiem, że Vicky była w szpitalu, a wy?
- Ja razem z Harry'm dotrzymałam towarzystwa Vicky.
- A ja byłam u Liam'a bo miał chorą nogę i zasnęliśmy podczas oglądania filmu.
- Rozumiem. W każdym razie ostatnio bardzo często spędzacie czas z chłopcami. Dlatego chciałabym żebyście dzisiejszy dzień spędziły ze mną.
- No dobrze, a co będziemy robić?
- Możemy w coś pograć i porozmawiać.
- Ok, a gdzie Tori?
- W salonie na kanapie.
- No to chodźmy.
 Zaczęliśmy grać w karty. Gdy nam się znudziło wyciągnęłyśmy scrabble. Podczas grania bardzo dużo rozmawiałyśmy.
Około 21 poszłam do swojego pokoju. Otworzyłam laptopa i sprawdziałam twittera. Jak zwykle dosyć dużo osób do mnie napisało. Nie odbyło się bez nieprzyjemnych wiadomości. Było też kilka miłych ale to nie poprawiło mi humoru. Nie rozumiem dlaczego oni to robią. Co oni z tego mają? Chyba uszczęśliwia ich moje nieszczęście.
Zamknęłam laptopa i poszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Rozczesałam włosy i poszłam do łózko. Nie wiem dlaczego ale byłam bardzo zmęczona. Dostałam jeszcze SMS-a od Harr'ego.
"Dobranoc. Słodkich snów :*. Harry xx"
Nie miałam już nawet siły odpisać. Po prostu zasnęłam.
*********************************************************************************
Hej ! Tu Alice.
Od razu przepraszam, że nie dodałyśmy, ale weny nie miałyśmy. Dlatego też ten rozdział taki nudny wyszedł :/
W każdym razie w zamian za to dodałam imagina mojego autorstwa. Jeśli jeszcze nie widziałyście to zajrzyjcie i skomentujcie bo bardzo mi zależy na waszej opinii.
W najbliższy weekend raczej nie dodamy rozdziału bo jeciemy na zawody. Trzymajcie kciuki ;)
Dziękujemy za każde wejście na bloga i za każdy napisany komentarz. To na prawde wiele dla nas znaczy. Nie myślałyśmy, że ktoś będzie wgl. czytał te nasze wypociny.
Czekamy na komentarze ;) Bye



7 komentarzy:

  1. Świetny! Nawet nie mówcie ,że wam nie wyszedł ,był super! Piszcie szybko kolejny ,bo się doczekać nie mogę!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra dawajcie nexta.Widzę go w piątek za tydzień.Rozumiemy się,nie? Nie jest nudny,po prostu nie było w nim akcji :)

    OdpowiedzUsuń


  3. Feеl free to visit my web blog :: sensual massage

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajneee <3
    Chciałabym cię zachęcić do przeczytania mojego nowego opowiadania. Mam nadzieje, ze wpadniesz, przeczytasz, skomentujesz i zostaniesz na dłużej. To bardzo dla mnie ważna.
    Z góry dziękuję <3
    me-onedirection-and-my-sister.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam was do do LA i TVB :)
    Więcej informacji na http://onedirection-bella-liamkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział! To nic, że nie macie weny i tak jest zajebisty. ;D Piszcie dalej, już! :D - Julenia :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział, blog też :) Zachęcam do czytania mojego bloga: http://www.historyjkitomlinsonowej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń