*Perspektywa Alex*
Nadal wkurwiona na Alice zaczęłam czytać list, który mi podała. Szybko leciałam wzrokiem z linijki na linijkę przy każdym nowym zdaniu coraz szerzej otwierając oczy.
- Aaaaa - krzyknęłam ze szczęścia po przeczytaniu.
Dostałam propozycję o wzięciu udziału w pokazie mody jakiejś znanej projektantki Stelli McCartney.
To dla mnie wielka szansa żeby się wybić. Jest tylko jedno ale. Pokaz jest aż w Japoni! Niby fajnie, ale nie będę się widywać z Harry'm.
Mina od razu mi zrzedła.
- Co się stało? Nie cieszysz się? - spytała siostra
- Cieszę, ale....
- Ale co? Alex, pomyśl chwilę. To dla ciebie wielka szansa! Nie możesz tego zaprzepaścić.
- Tak, ale to jest bardzo daleko. Po za tym miesiąc bez was? Ja nie wytrzymam.
- Alex.... dasz radę
- A jak ja mam to powiedzieć Harre'mu?
- Powiedz, że to jest szansa 1 na 1000. Uwierz mi on zrozumie.
- Mam taką nadzieję. A teraz możesz szanownie wynieść się z tego pomieszczenia?!
- Dobra, dobra już idę, nie bulwersuj się tak.
Kiedy Alice wyszła zdjęłam ręcznik ubrałam piżamkę i poszłam spać. Niestety nie mogłam zasnąć bo sen zakłócała mi kąpiel Alice. Jak już weszła pod kołdrę i była cisza, w końcu zasnęłam.
** Rano**
Obudziłam się wcześnie. Wstałam ogarnęłam włosy i zeszłam w piżamie na dół. Zrobiłam sobie herbatę, włączyłam radio i zaczęłam robić śniadanie dla wszystkich. Kiedy skończyłam była 9:00. Postanowiłam się ubrać i wyjść z Georg'em. Przechadzałam się po parku. Puściłam Georg'a i zaczęłam rzucać mu patyki. Byłam z nim jakieś 30 minut. Kiedy wróciłam wszyscy jeszcze spali. Włączyłam telewizor odsłoniłam rolety. Wyszłam na ogródek. Było strasznie ciepło. Usiadłam na ławce i zastanawiałam się nad listem. Może lepiej żebym nie jechała? A co jeśli nasz związek się przez ten wyjazd rozpadnie? Z jednej strony chcę jechać i to bardzo, ale z drugiej boję się reakcji Harry'ego. Nie długo zaczynają pracować i pewnie będzie chciał ostatnie chwile wakacji spędzić ze mną.
Po chwili dostałam sms'a od Harr'ego.
"Hej kotku śpisz jeszcze?"
"Nie, już od dawna jestem na nogach. Musimy się spotkać. Koniecznie!"
"Ok. Widzę, że to coś ważnego. Wpadnij do mnie o 14:00. Spróbuje coś wykombinować abyśmy byli sami.
"No to jesteśmy umówieni. Do zobaczenia. Kocham Cię."
"Też Cię kocham. Do zobaczenia.
Postanowiłam pójść i obudzić Alice. Kiedy weszłam do pokoju jej nie było.
"Pewnie jest w łazience" pomyślałam i otworzyłam drzwi.
Alice akurat próbowała okiełznać włosy.
- Hej - powiedziała Alice zaspanym głosem
- Hej. Wczoraj nieźle popiliśmy, c'nie?
- Tak i dzisiaj są tego skutki. Zypełnie się nie wyspałam. - powiedziała ziewając
- A ja się bardzo wyspałam i już od godziny jestem na nogach. A teraz rusz cztery litery i idź obudź Vicky.
- A ty co będziesz w tym czasie robić?
- Idę zrobić nam śniadanie.
- Co dokładnie?
- Gofry. Takie jak lubisz.
- Oo fajnie! Mam rozumieć, że ciasto takie jak mama robiła?
- No, a jakie inne? Nie umiem innego. Dobra idź obudź Vicky.
- No dobra, tylko nie mów tak głośno bo mnie głowa boli.
- Ohh biedactwo. Jak zejdziesz na dół dam ci tabletkę.
- Dzięki. Jesteś najlepszą siostrą ever.
- To masz jeszcze jakąś? - Spytałam żartobliwie.
- Nie. Jesteś jedyną siostrą... I dlatego jesteś najlepsza.... I najgorsza. 2 w 1 ;)
Ja zeszłam na dół, a Alice poszła do Vicky. Kiedy skończyłam szykować gofry wyglądały tak. Po chwili zeszły dwie "księżniczki"
- Oooo gofry!!!- powiedziała Vikcy
- Specjalnie dla Was śpiochy.
- Ohh jaka ty miła, a teraz daj mi tą tabletkę bo mi zaraz głowa eksploduję. - powiedziała do mnie Alice.
- Podeszłam do szafki z lekami i wyciągnęłam tabletki przeciw bólowe. Następnie wzięłam szklankę i nalałam do niej wody. Podałam wszystko Alice po czym wszystkie usiadłyśmy do stołu, gdzie stał już talerz z gotowymi goframi.
- Umówiłam się z Harry'm żeby pogadać - odezwałam się w pewnym momencie.
- I co w związku z tym? - spytała zdezoriętowana Tori.
- A no racja! Ty przecież jeszcze o niczym nie wiesz! - powiedziała Alice.
- To może ktoś mi to w reszcie wytłumaczy?
- Alex dostała propozycję wystąpienia w pokazie mody jakiejś znanej projektantki.
- Jak się nazywa?
- Myślisz, że ja wiem?
- No nie ważne. W czym problem?
- Pokaz jest aż w Chinach.
- WoW i to jest niby problem?!
- A co z Harry'm? Wakacje się kończą, oni zaraz zaczynają pracę w studiu i Harry by pewnie chciał spędzić trochę czasu ze mną.
- Ooo No to to rzeczywiście jest problem.
- No właśnie. Nie wiem jak ja mam to powiedzieć Harry'emu.
- Po prostu mu powiedz.
- Ale jak? A co jeśli się wkurzy?
- Jeśli się wkurzy, to znaczy, że nie potrzebnie sobie nim zawracasz głowę. Jeśli Cię naprawdę kocha, zrozumie to.
- Dzięki Vicky. Naprawdę mi pomogło to co powiedziałaś.
Odeszłam do stołu zaniosłam talerz do zmywarki i poszłam przebrać się do pokoju. Postanowiłam, że na spotkanie z Harrym założę to .Miałam jeszcze trochę czasu wiec weszłam na Twittera. Dużo osób do mnie pisze i do naprawdę fajnych treści. Na szczęście tolerują mnie. Długo nie wchodziłam na Facebook'a. Sporo moich starych dobrych przyjaciół było dostępnych. Pisałam z nimi jakąś 1 godzinę. Bardzo się za nimi stęskniłam. Kiedy zamknęłam laptopa nie zorientowałam się, że za 20 minut jestem umówiona z Harrym. Ubrałam się lekko pomalowałam i uczesałam luźnego koka. Zeszłam na dół lecz nikogo nie było. Poszłam do domu chłopców. Otworzył mi Harry bez koszulki.
- Harry mógłbyś się chociaż ubrać skoro wiedziałeś, że przyjdę.
- No wiedziałem, że przyjdziesz wiec nie ubierałem koszulki, a co nie podoba Ci się mój sześciopak
- Nie no podoba...
- No widzisz. Przyznaj podnieca cię jak widzisz mnie bez koszulki.- powiedzial ruszając brawiami
- Pewnie, że nie
- Jesteśmy sami?
- Nie, niestety. Liam'owi nie chce się nigdzie wychodzić
- Dobra możemy pójść do kawiarni.
- Ok- powiedziałam i poszliśmy do pokoju Harr'ego.
- To gdzie dokładnie pójdziemy?- spytałam Harre'go
- Może do łóżka ?
- Harry, ty zboczeńcu. Co Cię dzisiaj opętało?
- No nie wiem... TY!
- Przestań bo to co Ci powiem nie będzie takie przyjemne.
Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do pobliskiej kawiarni po drugiej stronie parku.
Nazywała się "Park Cafe". Zamówiliśmy sobie kawę i usiedliśmy przy stoliku.
- To co takiego chciałaś mi powiedzieć?
*Perspektywa Vicky*
Po śniadaniu poszłam do swojego pokoju.
Po dosłownie chwili dostałam SMS. Niall
"Spotkamy się? xx"
"Jasne. Za 10 min pod domem"
"Ok, do zobaczenia. xx"
Poszłam szybko do łazienki się pomalować i poszłam na dół.
Alice akurat ubierała buty.
- Gdzie idziesz? - spytałam kuzynki
- Do sklepu. Płatki się skończyły. Chcesz coś?
- Możesz mi wziąć żelki.
- Ok. A ty gdzie idziesz? - spytała gdy zakładałam buty
- Umówiłam się z Niall'em. Pewnie już czeka na zewnątrz.
Wyszłyśmy z domu.
- Hej kotek - powiedział do mnie Niall
- Cześć - powiedziałam podbiegając do niego. Pocałowałam go lekko w policzek na przywitanie, na co on się słodko uśmiechnął
- Hej Alice
- Cześć. Idę do sklepu. - powiedziała zanim Niall zdążył o to spytać.
- To my idziemy - powiedziałam łapiąc blondyna za rękę. - Do zobaczenia później Alice.
- To gdzie idziemy?
- Może do parku?
- Ok.
Zaczęliśmy się przechadzać po parku gdy nagle...
*********************************************************************************
Hej miśki! Tu Alice ;*
I'm so sorry! Przepraszam, że tak długo!
Cały poprzedni tydzień miałam kare, a Alex nie miała czasu. Podczas majówki Alex wyjechała więc znowu nic nie napisałyśmy. Ustaliłyśmy jednak co się stanie w następnym rozdziale, ale nie umiałyśmy tego zebrać do kupy. Brak weny :/
Dlatego też ten rozdział wyszedł chujowy. Mam nadzieję, że nie jesteście złe (jeśli czytają to jacyś chłopcy to przepraszam).
Cieszę się ogromnie, że wam się spodobał poprzedni rozdział i było 10 komentarzy. Tak by mogło byc co rozdział. Mi by to nie przeszkadzało xd
Dziękujemy także za odwiedziny. Jest już aż prawie 8 tys! Bosz jestem pod wrażeniem! Nie myślałam, że ktoś po za przyjaciółkami będzie czytał nasze wypociny.
Nie wiem kiedy dodamy następny rozdział, bo mamy bardzo ważne zawody. Jeśli uda nam się coś napisać w tygodniu - dodamy.
No to chyba na tyle. MUCH LOVE! KOMENTUJCIE SŁONECZKA!
- Ale jak? A co jeśli się wkurzy?
- Jeśli się wkurzy, to znaczy, że nie potrzebnie sobie nim zawracasz głowę. Jeśli Cię naprawdę kocha, zrozumie to.
- Dzięki Vicky. Naprawdę mi pomogło to co powiedziałaś.
Odeszłam do stołu zaniosłam talerz do zmywarki i poszłam przebrać się do pokoju. Postanowiłam, że na spotkanie z Harrym założę to .Miałam jeszcze trochę czasu wiec weszłam na Twittera. Dużo osób do mnie pisze i do naprawdę fajnych treści. Na szczęście tolerują mnie. Długo nie wchodziłam na Facebook'a. Sporo moich starych dobrych przyjaciół było dostępnych. Pisałam z nimi jakąś 1 godzinę. Bardzo się za nimi stęskniłam. Kiedy zamknęłam laptopa nie zorientowałam się, że za 20 minut jestem umówiona z Harrym. Ubrałam się lekko pomalowałam i uczesałam luźnego koka. Zeszłam na dół lecz nikogo nie było. Poszłam do domu chłopców. Otworzył mi Harry bez koszulki.
- Harry mógłbyś się chociaż ubrać skoro wiedziałeś, że przyjdę.
- No wiedziałem, że przyjdziesz wiec nie ubierałem koszulki, a co nie podoba Ci się mój sześciopak
- Nie no podoba...
- No widzisz. Przyznaj podnieca cię jak widzisz mnie bez koszulki.- powiedzial ruszając brawiami
- Pewnie, że nie
- Jesteśmy sami?
- Nie, niestety. Liam'owi nie chce się nigdzie wychodzić
- Dobra możemy pójść do kawiarni.
- Ok- powiedziałam i poszliśmy do pokoju Harr'ego.
- To gdzie dokładnie pójdziemy?- spytałam Harre'go
- Może do łóżka ?
- Harry, ty zboczeńcu. Co Cię dzisiaj opętało?
- No nie wiem... TY!
- Przestań bo to co Ci powiem nie będzie takie przyjemne.
Wyszliśmy z domu i udaliśmy się do pobliskiej kawiarni po drugiej stronie parku.
Nazywała się "Park Cafe". Zamówiliśmy sobie kawę i usiedliśmy przy stoliku.
- To co takiego chciałaś mi powiedzieć?
*Perspektywa Vicky*
Po śniadaniu poszłam do swojego pokoju.
Po dosłownie chwili dostałam SMS. Niall
"Spotkamy się? xx"
"Jasne. Za 10 min pod domem"
"Ok, do zobaczenia. xx"
Poszłam szybko do łazienki się pomalować i poszłam na dół.
Alice akurat ubierała buty.
- Gdzie idziesz? - spytałam kuzynki
- Do sklepu. Płatki się skończyły. Chcesz coś?
- Możesz mi wziąć żelki.
- Ok. A ty gdzie idziesz? - spytała gdy zakładałam buty
- Umówiłam się z Niall'em. Pewnie już czeka na zewnątrz.
Wyszłyśmy z domu.
- Hej kotek - powiedział do mnie Niall
- Cześć - powiedziałam podbiegając do niego. Pocałowałam go lekko w policzek na przywitanie, na co on się słodko uśmiechnął
- Hej Alice
- Cześć. Idę do sklepu. - powiedziała zanim Niall zdążył o to spytać.
- To my idziemy - powiedziałam łapiąc blondyna za rękę. - Do zobaczenia później Alice.
- To gdzie idziemy?
- Może do parku?
- Ok.
Zaczęliśmy się przechadzać po parku gdy nagle...
*********************************************************************************
Hej miśki! Tu Alice ;*
I'm so sorry! Przepraszam, że tak długo!
Cały poprzedni tydzień miałam kare, a Alex nie miała czasu. Podczas majówki Alex wyjechała więc znowu nic nie napisałyśmy. Ustaliłyśmy jednak co się stanie w następnym rozdziale, ale nie umiałyśmy tego zebrać do kupy. Brak weny :/
Dlatego też ten rozdział wyszedł chujowy. Mam nadzieję, że nie jesteście złe (jeśli czytają to jacyś chłopcy to przepraszam).
Cieszę się ogromnie, że wam się spodobał poprzedni rozdział i było 10 komentarzy. Tak by mogło byc co rozdział. Mi by to nie przeszkadzało xd
Dziękujemy także za odwiedziny. Jest już aż prawie 8 tys! Bosz jestem pod wrażeniem! Nie myślałam, że ktoś po za przyjaciółkami będzie czytał nasze wypociny.
Nie wiem kiedy dodamy następny rozdział, bo mamy bardzo ważne zawody. Jeśli uda nam się coś napisać w tygodniu - dodamy.
No to chyba na tyle. MUCH LOVE! KOMENTUJCIE SŁONECZKA!
A jak nie skomentuję, to mi dasz w ryj?
OdpowiedzUsuńTak!!!\ Alex
UsuńO nie.To komentuję:
UsuńWłaśnie komentuję twoją notkę, która bardzo mi się spodobała.
Bardzo kulturalnie, prawda?
Więc trza coś dodać:
A TERAZ NEXT, SUCZE.
daleej :*
OdpowiedzUsuńsuper czekam na następny :***
OdpowiedzUsuńnneeexxtt <3 <3
OdpowiedzUsuń