sobota, 29 grudnia 2012

**Rozdział 5**


**Perspektywa Alex**
Nagle uświadomiłam sobie, że nie mam się w co ubrać, bo ubrania w których przyszłam są cale niebieskie. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam do Harr'ego, który siedział przy komputerze.
- Hej, mam prośbę - powiedziałam do Niego.
- Tak?- spytał gapiąc się na mnie.
- Mógłbyś pożyczyć mi jakieś ubrania, bo moje są niebieskie.
- Jasne - powiedział odkładając komputer na łóżko i wstając. - Masz ty dresy i koszulkę - powiedział podając mi ubrania.
- Dzięki- powiedziałam wchodząc ponownie do łazienki.
Gdy wyszłam Harry znów siedział przy komputerze.
- Co robisz? - spytałam.
- Odpisuje na niektóre twitty fanów - rzekł odwracając głowę w moją stronę. - Ładnie ci tak, ta bluzka pasuję do Ciebie. - Stwierdził wskazując na jego bluzkę z wielkim kaktusem.
-  Dzięki. I wiesz co?- spytałam.
- Co?
- Uwielbiam kaktusy! W moim domu w Polsce miałam ich pełno na parapecie.
- Jak chcesz mogę Ci ją dać.
- Nie, nie. Nie będę Ci bluzki zabierać.- Potraktuj to jako prezent. A tak w ogóle to kiedy masz urodziny?
- Właściwie, to który dzisiaj jest, bo straciłam rachubę czasu?
- Dzisiaj jest 13 czerwca o ile się nie mylę.
- Na serio?! W takim razie dzisiaj.- Powiedziałam z bananem na buzi.
- Naprawdę? W takim razie wszystkiego najlepszego! - Powiedział i mnie przytulił.
Odsunęliśmy się od siebie. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko siebie. Coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie, gdy nagle.....

**Perspektywa Alice**
Razem z Liam'em zrobiliśmy kolację. Wszyscy już byli na dole, tylko Alex i Harry nie zaszczycili nas swoją obecnością. Poszłam do nich na górę, bez pukania otworzyłam drzwi i ujrzałam Harr'ego i Alex stojących bardzo blisko siebie na środku pokoju. Wyglądali tak, jakby mieli się zaraz pocałować, lecz kiedy tylko zdali sobie sprawę, że weszłam do pokoju, gwałtownie się od siebie odsunęli.
- Hej, nie przeszkadzam? - spytałam.
- Nie, skąd. - odpowiedzieli jednocześnie po czym spojrzeli na siebie uśmiechając się pod nosem.
- Idziecie oglądać film?- zapytałam.
- Jasne , o tym właśnie myślałam
Poszliśmy na dół i usiedliśmy na kanapie.
- To co oglądamy?- spytał Harry
- Horror- powiedział Niall
- Horror? A nie możemy czegoś innego obejrzeć? - spytała Alex.
- A co, boisz się? Spokojnie, jak będziesz chciała to możesz się do mnie przytulić - powiedział Harry ruszając znacząco brwiami.
- Przestań, wcale się nie boje!  - powiedziała urażona Alex uderzając lekko loczka w ramię
- Taaaa jasneee.
- A tak po za tym jesteś nadal cały niebieski geniuszu!!
- Później się umyję - powiedział siadając na kanapę
- Wstawaj szybko i idź się umyć bo pobrudzisz całą kanapę- krzyczał Liam
- Eee tam i tak jest już cala niebieska- Powiedział lekceważąco Harry
- Dobra, oglądamy czy nie? - spytał Louis.
Usiedliśmy na kanapie i fotelach i zaczęliśmy oglądać film. Trochę się bałam więc wtuliłam się w Liam'a.
- Nie bój się, to tylko film. - rzekł Liam pocieszająco
- Łatwo Ci mówić. Dobrze przynajmniej, że nie jestem jedyna. - Spojrzałam na Alex, która co chwila odwracała się w stronę Harr'ego i tuląc go przy tym lub zasłaniając się rękoma.
Gdy film się skończył była już 2:00. Chłopcy uparli się, że mamy zostać, bo wchodząc do domu obudzimy ciocie, a po za tym nie zdążyła jeszcze nam dorobić kluczy. Poszliśmy z Liam'em do pokoju, umyliśmy się i położyliśmy do łóżka. Długo jeszcze rozmawialiśmy, aż w końcu zasnęłam wtulona w tors Liam'a.

**Perspektywa Alex**
Poszliśmy do pokoju Harr'ego. Harry poszedł się umyć, a ja położyłam się na łóżku i zaczęłam się zastanawiać co tak naprawdę czuję do Harr'ego. Wiedziałam jedno: Zakochałam się w Nim.Za co go lubiłam? Za wszystko! Za poczucie humoru i za to, że był taki kochany. Umiał posłuchać i pomóc gdy miałam problem. Gdy tak myślałam zasnęłam. Nagle się obudziłam Harry akurat wychodził z łazienki więc nie spałam zbyt długo.
- Jeszcze nie śpisz?- spytał Harry.
- Spałam, ale się przed chwilą się obudziłam.- rzekłam zaspanym głosem.
- Aha, no to dobranoc.- powiedział Harry siadając na fotelu i przykrywając się kocem.
- Czekaj, ty chyba nie chcesz spać na fotelu?- zapytałam.
- No, a gdzie?- chyba nie na podłodze?- spytał Harry z poirytowaniem.
- Myślałam raczej, że na łóżku, obok mnie.
- Skoro nalegasz...- powiedział Harry z uśmiechem.
   Wstał z fotela i podszedł do łóżka, zrobiłam mu miejsce i położył się obok mnie.
   Trochę jeszcze pogadaliśmy i poszliśmy spać.
*********************************************************************************
 Jak wam minęły święta? Mamy nadzieję że dostaliście fajne prezenty. Mamy też nadzieję że rozdział wam się podobał? Bardzo nam zależy na waszych komentarzach jak i wejściach na stronę. Jeśli wchodzicie na bloga i czytacie nasze wypociny skomentujcie to wiele dla nas znaczy.A jeżeli podoba wam się to co piszemy polecajcie bloga innym DIRECTIONERS. 
A tu zdjęcie Liama i Niallera. Pozdrawiamy i jeszcze raz dziękujemy za odwiedzanie naszego bloga. Kochamy Was. <3

niedziela, 23 grudnia 2012

##Rozdział 4##


**Perspektywa Alice**

- Co się stało? - Spytałam.
- Wejdźcie, zaraz wam wszystko powiemy. - Powiedział loczek wpuszczając nas do środka.
  Weszłyśmy do salonu. Niall siedział z Lou na fotelu, a Zayn, Liam i Harry na kanapie. My usiadłyśmy na drugim fotelu.
- To jest Alice, - wskazał na mnie - a to Alex - teraz wskazał na moją siostrę.
- Cześć wam. - powiedziałyśmy tylko i czekaliśmy na wyjaśnienia.
- A więc? Co się stało? - spytała wreszcie Alex po dość długiej ciszy.
- A więc - odezwał się Liam - zerwałem z Danielle, a ona… - przerwał.
- A ona powiedziała mediom, że jest w ciąży z Liam'em - dokończył za niego Harry.
- Co? Jesteś z nią w ciąży? - wykrzyknęłam. Wiem, że nie powinnam krzyczeć, ale nie mogłam znieść tego, że on mnie całował, a potem się dowiaduję, że on będzie ojcem!
- Nie, nie jestem. Ona to wymyśliła żeby mnie upokorzyć - uspokoił mnie - chodź do mojego pokoju, musimy pogadać.
- Okej, no to chodźmy - wstałam z fotela i skierowałam się za Liam'em na górę.
-A my co robimy? - usłyszałam jak pyta Harry.
- Może upieczemy ciasto? - zaproponował nie kto inny jak Niall.
- Tobie to tylko jedno w głowie, no ale niech będzie. - usłyszałam jeszcze jak wszyscy wstają i kierują się w stronę kuchni.
   Weszliśmy do pokoju o brązowych drzwiach i zamknęliśmy je. Pokój był ładnie urządzony i czysty. Usiedliśmy na łóżku.
- Więc ja chciałem Ci wyjaśnić wszystko co się wydarzyło dzisiaj przed twoim domem, bo ja... - zaczął lecz mu przerwałam.
- Nic nie musisz wyjaśniać. To się nie powinno wydarzyć i tyle. - odpowiedziałam. Po chwili zastanowienia zaczęłam jednak żałować, że to powiedziałam. Bardzo chciałam być jego dziewczyną, ale wiedziałam, że dla niego to jeszcze za wcześnie. Przecież dopiero zerwał z Danielle.
- Tak uważasz?
- A ty nie?
- No nie wiem. Ja po prostu… Ech sam nie wiem jak to powiedzieć. - spuścił głowę i się zaczął zastanawiać. - Po chwili gwałtownie podniósł ją i powiedział: - Podobasz mi się. Od samego początku, gdy się spotkaliśmy pod budką wiedziałem, że jesteś inna. Ty nie zaczęłaś wrzeszczeć i piszczeć jak inne fanki tylko byłaś spokojna.
- Ja po prostu nie mam takiego fioła na punkcie One Direction. Lubię was i waszą muzykę no ale bez przesady.
- Czyli nie chciałabyś zostać moją dziewczyną?
- Tego nie powiedziałam. Zastanawiam się tylko czy Danielle się nie wkurzy jeszcze bardziej.
- Bardziej się wkurzyć nie może. - powiedział z uśmiechem na twarzy. - Ale boję się czy poradzisz sobie z paparazzi, niektórzy bywają naprawdę natrętni.
- Przecież nie musimy o tym nikomu mówić, a przynajmniej na razie. Jak się zaczną domyślać to im powiemy, a tak to możemy mówić, że jesteśmy przyjaciółmi.
- No dobra. A chłopakom i Alex mówimy?
- No ja nie dam rady utrzymać tego w tajemnicy przed Alex bo ona zawsze się domyśla, że coś ukrywam. Rozumiemy się bez słów. Alex jest jednocześnie moją siostrą i najlepszą przyjaciółką.
- To tak samo ja. Chłopcy od razu wyczują, że coś jest między nami.
- No to chodź na dół im to powiedzieć.

*Perspektywa Alex*
Poszliśmy do kuchni. Wszyscy zaczęli wyjmować składniki tylko ja stałam w miejscu, ponieważ nie wiedziałam gdzie co leży. Nagle Niall podszedł do mnie ze słoikiem czegoś niebieskiego, chyba mąką i wysypał mi to na głowę. Moje blond włosy były teraz niebieskie.
- Niall! Zabiję Cię! I dlaczego ta mąka jest niebieska?! - spytałam wściekła.
- Bo dodałem do niej niebieski barwnik. Tak, tak wiem, jestem geniuszem - odparł Niall śmiejąc się, ale gdy tylko ujrzał moje złowrogie spojrzenie, mina od razu mu zrzedła. Niall zaczął uciekać, a ja go gonić. Biegaliśmy po całej kuchni. Nagle Niall wziął miskę z mąką, zamachnął się, a ja się schyliłam i mąka poleciała na Harr'ego, który stał za mną. Harry wziął trochę mąki z podłogi i sypnął na Niall'a, ale znowu ten się schylił i poleciało na Louis'a i Zayn'a, którzy się zwijali ze śmiechu. I tak oto rozpoczęła się wojna.
     Nagle w drzwiach pojawili się Alice i Liam, których zamurowało widząc niebieską kuchnię. Gdy chłopcy ich zauważyli stanęli w bezruchu i przestali się rzucać.
- Co tu się dzieje? - wykrzyknął Liam.



-No jak to co?- Spytał Harry - Wojna na niebieska make - powiedział wytrzepując swoje loczki.
-Idźcie się umyć i przebrać , a ja to posprzątam -Powiedział Liam
-Pomogę ci - Powiedziała Alicje i oboje zabrali się do pracy
Poszliśmy do pokoju Harr'ego
-Poczekaj chwile, ja się szybko wykąpie i Cię wpuszczę. -Powiedział  wchodząc do łazienki.
Zaczęłam się rozglądać po jego pokoju. Swoją droga był bardzo ładnie urządzony . Moja uwagę przykuły zdjęcia stojące na półce. Bardzo mi się spodobały, a zwłaszcza to na którym jest mały Harry w staniku.
- Na co tak patrzysz ?- Usłyszałam głos za sobą.
- Nie strasz mnie tak.
- Przepraszam. Teraz twoja kolej. Ręcznik znajdziesz w szafie obok prysznica
- Dzięki -Powiedziałam zmierzając w stronę łazienki -WOW -Powiedziałam do siebie gdy zamknęłam za sobą drzwi. Łazienka była świetna , jak ze snów. gdy podchodziłam do szafki by wziąć ręcznik poślizgnęłam się na mokrej podłodze i się wywaliłam, oczywiście krzyknęłam oraz było słychać huk. Nagle do łazienki wparował Harry .
- Co się stało???- Zapytał od razu.
- Poślizgnęłam się na śliskiej podłodze i się wywróciłam. - Harry podał mi rękę i pomógł wstać. - A tak w ogóle to pukać Cię w domu nie nauczyli? - Spytałam lekko poirytowana.-A ciebie drzwi na klucz zamykać - Zapytał wyciągając ręcznik z szafki i mi go podając.
-Masz szczęście, że się jeszcze nie rozebrałam. - powiedziałam biorąc od niego ręcznik.
- Szczęście? Chyba raczej pach. - odpowiedział uśmiechając się. Rzuciłam w niego ręcznikiem, a on go odrzucił i wyszedł. - Tylko się nie zabij. - powiedział zamykając za sobą drzwi.
  Wykąpałam się i kiedy już niebieska mąka ze mnie spłynęła wyszłam z pod prysznica i wytarłam się dokładnie ręcznikiem, który dał mi Harry. Nagle uświadomiłam sobie, że.............
*********************************************************************************
ufff nareszcie udało nam się napisać :)
Przepraszamy, że to tak długo trwało, ale nie miałyśmy czasu :/
Razem uzgodniłyśmy, że będziemy dodawać nowy rozdział co tydzień w weekend.
Pod ostatnim rozdziałem 7 komentarzy. WOW!! Rozkręcacie się.
Jak wam idą przygotowania do świąt? My wczoraj byłyśmy kupić choinkę i ją stroiłyśmy.
Czujecie już ten świąteczny klimat? Dobra nie będziemy przynudzać.
5 KOMENTARZY=NOWY ROZDZIAŁ
A tu zdjęcie niebieskich chłopców.<3

poniedziałek, 10 grudnia 2012

*Rozdział 3*



**Perspektywa Alex**
...Całujących się Alice i Liam'a!!
-Czy to Liam i twoja siostra? - spytał Hazza.
-Tak -odpowiedziałam.
-Czyli na szczęście mi się nie przewidziało-powiedział loczek i oboje się zaśmialiśmy . Liam i Alice musieli usłyszeć nasz śmiech , bo się gwałtownie od siebie odsunęli
Podeszliśmy do nich.
-Cześć gołąbeczki -powiedziałam  z uśmiechem na twarzy.
-Ha ha ha, bardzo śmieszne -skwitowała Alice.
-Dobra nie ważne. - powiedział Harry - Dzisiaj robimy imprezę i...
-Jak chcecie to możecie przyjść -Dołączył się Liam.
-A nawet musicie. -uśmiechnął się Harry.
-No dobra przyjedziemy tylko gdzie wy miesz...-Zaczęłam
-O dziewczynki chodźcie już do domu -przyszła nagle ciocia .-O dzień dobry chłopcy.
-Dzień dobry pani May odpowiedzieli jednocześnie chłopcy.
-Zaraz,zaraz to wy się znacie? -razem zapytałyśmy.
-Tak to moi sąsiedzi. - odpowiedziała ciocia.
-Co ?- spytałyśmy znowu jednocześnie z siostrą.
-Tak, bo my mieszkamy dom dalej -odpowiedział zamieszany Harry.
-Nie wiedzieliśmy , że tu mieszkanie - powiedział tym razem Liam.
- A my nie wiedziałyśmy że wy jesteście sąsiadami naszej cioci. - rzekłam. - A No właśnie - spojrzałam złowrogo na ciocię - dlaczego nie powiedziałaś nam, że mieszkasz obok One Direction?!
- No bo nie myślałam, że ich lubicie. Nie myślałam, że podoba wam się ich muzyka. Myślałam, że dla was to kolejny Justin Bieber w wersji x5.
-To mogłaś zapytać - powiedziałam.
- Ech, nie ważne. Możemy iść wieczorem na imprezę do chłopaków? - spytała Alice.
- Jasne, czemu nie?
- Nie jesteś zła, że zostawiamy Cię samą? - spytała znów siostra.
- Nie. Jestem na dziś umówiona z koleżanką wiec nawet się cieszę, że się was pozbyłam.
- Dzięki. W takim razie, o której mamy przyjść? - Spytałam chłopców.
- Możecie przyjść przed 20. - Odpowiedział na moje pytanie Harry.
Liam cały czas stał cicho obok Hazzy, widać krępowała go trochę ta sytuacja z Alice. No cóż, wszystkiego się dowiem w domu od siostry. Miejmy nadzieję...
- To my idziemy się przygotować. Do zobaczenia chłopcy! - powiedziałam i poszłam do domu. Za mną szła siostra, a dalej ciocia Destiny. Poszłyśmy na górę i gdy już wchodziłam do pokoju pociągnęłam za sobą Alice i posadziłam ją na łóżku.
- No, to opowiadaj.
- Ale co? - Spytała Alice, chodź dobrze wiedziała o czym mówię.
- No mów. Jesteście teraz z Liam'em parą?
- Sama nie wiem. Pocałowaliśmy się i tyle.
- I tyle? Widać musicie to sobie wyjaśnić. Pogadaj z nim na osobności, to wam pomoże.
     Skończyłyśmy naszą rozmowę i zaczęłyśmy się przygotowywać. Ja założyłam TO , a Moja siostra TO . Alice wyglądała naprawdę pięknie.
- Świetnie Ci w tej sukience, pasuje do Ciebie. -Powiedziałam siostrze.
- To tak jak tobie, w tym co masz na sobie. -rzekła. - Zazdroszczę Ci.
- Ale czego?? - spytałam zdziwiona.
- No jak to czego? WYGLĄDU!!
- Przestań jesteś ładniejsza ode mnie.
- Taa, jasne. - Powiedziała z sarkazmem w głosie.
Gdy się ubrałyśmy zostało nam jeszcze trochę czasu. Zaczęłyśmy się malować i czesać. Kiedy byłyśmy gotowe do wyjścia była 19:30 czyli akurat. Poszłyśmy do domu chłopców. Otworzył nam Harry.
- Przepraszam, że mówię to dopiero teraz, ale imprezy nie będzie. - powiedział Harry.
*********************************************************************************
Sory, że tak późno dodajemy ale nie miałyśmy czasu wcześniej. Sami wiecie, SZKOŁA. Cóż mamy nadzieje, że blog się trochę rozkręci i będziecie dodawać więcej komentarzy bo to one nam pomagają, dzięki nim wiemy, że to co piszemy ktoś jednak czyta.
Mamy jeszcze jedną prośbę; polecajcie naszego bloga koleżanką Directionerkom ponieważ bardzo nam zależy na tym, by nasz blog miał więcej czytelników, a jeśli czytacie to dodajcie się do członków.
Dodawajcie komentarze, a jak nie macie kont to dodajcie jako 'anonim'.
3 komentarze = nowy rozdział
No więc................GOODBYE!!!




sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 2


**Perspektywa Alice**
     Długo szliśmy w milczeniu, aż w końcu przerwałam tą ciszę.
- To trochę dziwne…- rzekłam.
- Ale co? - spytał zdezorientowany Liam.
- No bo, nie to żeby coś, ale tak się składa, że ja najbardziej z całego zespołu lubię Ciebie, a moja siostra, Alex Harr'ego. Mogłam spotkać np. Niall'a, ale spotkałam akurat Ciebie.
- rzeczywiście dość dziwne - stwierdził. - może to przeznaczenie?- powiedział po chwili zastanowienia i uśmiechnął się.
- Nie ważne. Chodź przedstawię Cię siostrze.
- Ok, a ja Ciebie Harr'emu.
Po chwili byliśmy już przy ławce, na której siedzieli pochłonięci rozmową, Alex i Harry. Naprawdę Ładnie ze sobą wyglądali.
- Cześć Harry - zaczął Liam - to jest Alice, poznałem ją przed chwilą przy budce z lodami, a właśnie tu jest twój lód - podał lód loczkowi - i z tego co się już dowiedziałem to to jest jej siostra Alex.  - wskazał na Alex - Zgadza się?
- Tak jestem Alex - powiedziała nadal jeszcze oszołomiona.
- Halo! Ziemia do Alex! Co ci się stało? - Spytałam.
- Po prostu nie myślałam, że kiedykolwiek spotkam choć jednego z członków One Direction, a już na pewno pierwszego dnia w Londynie. Myślałam, że co najwyżej będę ich widziała na scenie podczas koncertu, a teraz stoję tutaj zaraz obok dwóch z nich i gadam jak nie najęta. - wydukała prawie że na jednym wydechu.
- Cóż ja może i nie przewidywalnym , że ich spotkam , ale wiedziałam, że wszystko może się zdarzyć. Zawsze byłam optymistką i tak sobie myślałam: tyle fanek ich spotkało choćby w sklepie, więc czemu i ja miałabym ich nie spotkać? - rzekłam.
- Powiem szczerze, że nadal uważam, że to sen i się zaraz obudzę w swoim domu w Polsce i zjem śniadanie zrobione przez naszą mamę. - momentalnie obu nam zaczęło się zbierać na płacz, ale wiedziałam, że musimy być teraz silne.
- może chodzimy się przejść?- Spytał nagle Liam.
- No dobrze - odpowiedziałam mu - spotkajmy się tu o 14 - zwróciłam się tym razem do siostry - i nie płacz, musimy być silne nawet po tak wielkiej stracie. - powiedziałam do niej prawie niesłyszalnie. Alex kiwnęła tylko głową i odeszłam z Liamem w głąb parku. Rozmawialiśmy dość długo, opowiadałam mu o sobie, a on uważnie słuchał.
Nagle usłyszałam dźwięk telefonu…


**Perspektywa Alex**
Trudno. Stało się - pomyślałam. Alice poszła z Liam'em w głąb parku, a ja zostałam z moim idolem. Nagle usłyszałam głos Harr'ego.
-Może się przejdziemy? Przecież nie będziemy tak siedzieli.
-Dobrze o tym właśnie marzyłam,  spełniły się moje 2 marzenia
- Jakie? - spytał Harry z zaciekawieniem.
- No widzisz poznałam Ciebie i Liama, oraz spacer po parku z kimś wyjątkowym.
Harry uśmiechnął się do mnie, a ja zaczerwieniłam się uświadamiając sobie co właśnie powiedziałam.
Chwile trwaliśmy w ciszy lecz przerwał ją Harry.
- Alex - spytał z poważną miną.
-Co się stało ?! - Spojrzałam na niego z zaciekawieniem.
- Poszła byś ze mną na imprezę, no wiesz, jako osoba towarzysząca?
- Hmmm...... No pewnie ze tak, pójdę z wielką przyjemnością. - powiedziałam i zauważyłam  uśmiech na twarzy loczka. - Ale kiedy?
- Dzisiaj wieczorem razem z chłopakami robimy imprezę żeby uczcić nasz nowy album. Zaraz podam ci mój numer, to się później zdzwonimy.


** Perspektywa Alice**
Spojrzałam na telefon , wyświetlił mi się numer cioci Destiny.
- Co się stało. - Spytałam gdy już odebrałam połączenie.
- Cześć Alice. Przychodźcie z Alex do domu, pomóżcie mi upiec ciasto.
- Okej, a jakie ciasto?
- Zrobimy jabłecznik.
- Mmmm pycha. Już idziemy. Do zobaczenia w domu.
Trochę sie zmartwiłam że musimy już iść, ale czego się nie robi dla kochanej cioci, w końcu ona nam pomogła gdy byłyśmy w potrzebie.
- Kto dzwonił? - Spytał Liam.
- Moja ciocia, prosi żebyśmy już wracały do domu.
- Szkoda, - powiedział ze smutkiem - ale odprowadzę Cię. Gdzie mieszkasz?
- Nie pamiętam jak się nazywa ta ulica  bo dopiero wczoraj z Alex tu przyleciałyśmy, ale to nie daleko. Poczekaj chwilę, zadzwonię do Alex.


**Perspektywa Alex**
- No, a gdzie ty właściwie mieszkasz?- zapytał lokowaty.
- Dwie ulice dalej. - Nagle zadzwonił mi telefon. - Poczekaj, ktoś do mnie dzwoni. - zrobiło mi się trochę głupio bo na dzwonku miałam ustawioną piosenkę "Heart Attack". - Halo? Hej Alice. Coś się stało. Aha dobra już idę, spotkamy się w domu. - Harry zupełnie nie wiedział o czym rozmawiałam z Alice bo mówiłam w swoim narodowym języku.
- Wiesz Harry, muszę już wracać do domu.
- No dobra, skoro musisz… Ale jest jeden warunek.
- Jaki? - Spytałam.
- Odprowadzę Cię - uśmiechnął się szeroko.
- No niech Ci będzie. - odpowiedziałam najzwyczajniej jak mogłam lecz w duchu cieszyłam się jak głupia.
Kiedy doszliśmy pod dom zobaczyliśmy………*********************************************************************************
Po pierwsze dziękujemy za wyrozumiałość. Mamy nadzieję, że rozdziały będą coraz bardziej interesujące. Pewnie jesteście ciekawi co zobaczyli Alex i Hazza. Będziemy was trzymć w niepewności ;)
3 komentarze = nowy rozdział (podwyższyłyśmy stawkę ze względu na ilość odwiedzin w ciągu dnia)
A to nasz wyraz twarzy gdy widzimy ilość odwiedzin. Nawet sobie nie wyobrażacie ile to dla nas znaczy.

piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 1


 **Perspektywa Alex**
     Dzień zapowiadał się jak każdy inny. Wstałam rano oczywiście zaspana, odsłoniłam żaluzje i jak zawsze poszłam do pokoju mojej siostry Alice, obudzić ją. Razem zeszłyśmy na dół przywitać się z ciocią.
     ••Mieszkamy z nią ponieważ nasi rodzice zginęli w wypadku samochodowym 2 tygodnie temu. Nadal nie możemy się z tym pogodzić, ale dajemy radę. Tydzień po wypadku był pogrzeb. Dużo osób współczuło nam i mówili: 'wszystko będzie dobrze', ale i tak wiedziałyśmy, że będzie nam ciężko. Wczoraj wieczorem przyleciałyśmy do Londynu. Ciocia Destiny z przyjemnością nas przyjęła i nam pomogła.••
     Zjadłyśmy śniadanie zrobione przez ciocię (jajecznicę) i poszłyśmy się ubrać. Ja założyłam TO,   a moja siostra TO  i już po 10 minutach byliśmy gotowe.
- Ciociu, jest gdzieś w okolicy jakieś spokojne miejsce, np. park?
- Tak jest tu niedaleko, dwie ulice dalej.
- W takim razie my idziemy się przejść i uporządkować myśli. Wrócimy koło 14.
                                     
 **Perspektywa Alice**
     Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się do parku. Kiedy już doszłyśmy zobaczyłam budkę z lodami.
- O patrz Alex, tam jest budka z lodami. Chodź idziemy kupić lody. - powiedziałam.
- To ty idź, a ja zaczekam na ciebie na ławce.
Poszłam do budki i stanęłam w kolejce. Nagle zauważyłam ze za mną stanął jakiś zakapturzony chłopak. Pomyślałam ze to dość dziwne bo jest ponad 30°C.
Przyszła moje kolej.
- Poproszę 2 lody truskawkowe. - poprosiłam
- Dla mnie to samo. - powiedział chłopak zdejmując kaptur. Moim oczom ukazał się…................ 

 ••W tym samym czasie••
 **Perspektywa Alex**
Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać nad tym co się wydarzyło przez te 2 ostatnie tygodnie. Na sama myśl o tym, że naszych rodziców już nie ma, łzy cisnęły mi się do oczu. Skuliłam się w kłębek i samotna łza popłynęła mi po policzku. Myślałam o tym, że została mi tylko Alice i musimy się trzymać razem choćby nie wiem co.
Nagle poczułam, że ktoś koło mnie siada. Myślałam, że to moja siostra, ale po chwili zorientowałam się, że to nie ona bo usłyszałam jakby znajomy, męski głos.
- Coś się stało? Dlaczego płaczesz?
Gdy podniosłam głowę zastanawiałam się skąd ja go znam.
- Zaraz, zaraz. Czy ja Cię już gdzieś nie widziałam? Te oczy, te loczki, te dołeczki na policzkach…… O mój Boże ty jesteś……
 **Perspektywa Alice**
Moim oczom ukazał się…… Liam Payne.
- Ty…ty…ty jesteś… - jąkałam się.
- Tak, tak wiem Liam Payne. Zrobię wszystko: dam autograf, zrobię sobie z tobą zdjęcie, tylko proszę Cię, nie krzycz. Jestem normalnym chłopakiem. - przerwał mi moje jąkanie Liam.
- Dobrze nie będę krzyczeć, nie jestem aż taką wariatką na waszym punkcie, co nie znaczy, że Was nie lubię.
- A jak ty masz na imię?
- Jestem Alice. - powiedziałam  podając mu rękę.
- Może pójdziemy na spacer po parku?- spytał Liam z uśmiechem na twarzy.
- Bardzo chętnie, ale zaraz mi się lody rozpuszczaą, a muszę je jeszcze dostarczyć do siostry. - odpowiedziałam ze smutkiem bo bardzo chciałam się przejść, a zwłaszcza z nim.
- A gdzie jest twoja siostra?
- Siedzi na ławce w parku, a ty jesteś sam?
- Nie, przyszedłem z 1/5 One Direction.
- Którym?
- Możesz się tylko domyślać. - rzekł Liam - O, siedzi tam na ławce.
- Obok tej dziewczyny?
- Tak, a co ?
- No bo ta dziewczyna…… to moja siostra. - odpowiedziałam - ale zaraz, to Harry obok niej siedzi?
- Po czym go poznałaś?
- No jak to po czym? Po loczkach! - powiedziałam
- No tak tych loczków nie da się pomylić. - powiedział i oboje się zaśmialiśmy. - Mam pomysł!
- Jaki? - Spytałam.
- Chodź do nich, damy im lody i pójdziemy sie przejść. Co ty na to? - spytał z nadzieją
- Okej. Czemu nie? - rzekłam i poszliśmy w ich stronę.

**Perspektywa Alex**
- Ciiiiii - zasłonił mi usta ręką - chyba nie chcesz żeby się tu zaraz fanki zleciały. - powiedział chłopak z burzą loków na głowie, o imieniu Harry.
- No nie, nie chcę - odpowiedziałam, a raczej rzekłam ściągając jego rękę z moich ust. - A co ty tu w ogóle robisz? - Spytałam
- Przyszedłem z Liam'em odizolować się trochę od świata. - odpowiedział z uśmiechem pokazując przy tym swe piękne dołeczki.
- A gdzie on jest? - nasunęłam kolejne pytanie.
- Poszedł po lody dla mnie i dla siebie.
- Do tej żółtej budki?
- No tak, to najbliższa budka w okolicy.
- Heh ale zbieg okoliczności. Moja siostra właśnie tam poszła. - powiedziałam odwracając się. Ujrzałam moją siostrę idącą ramię w ramię z Liamem. Tak, zgadza się, z Liamem, Liamem Paynem. Myślałam o czym oni teraz mogą rozmawiać. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Harr'ego.
- Właściwie to jak masz na imię? Bo moje imię to raczej znasz. - spytał zainteresowany chłopak.
- Nazywam się Alex.
- Bardzo ładne imię. - zarumieniłam się. - A skąd jesteś bo sądząc po twoim akcencie to nie jesteś stąd.
- Jestem z Polski. - odpowiedziałam ze smutkiem wspominając dlaczego się tu przeniosłam. - Przeprowadziłam się tu z siostrą do cioci, ponieważ nasi rodzice zmarli 2 tygodnie temu, a w Polsce nie mamy nikogo z bliższej rodziny. Ciocia Destiny to siostra mamy, więc znamy ją dość dobrze. - łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Harry nie odezwał się ani słowem tylko przytulił mnie do siebie. Słowa nie były w tym momencie potrzebne.
**********************************************************************************************************************************
Mamy nadzieję,że rozdział się spodobał. Nie martwcie się jeśli był trochę nudny, bo to dopiero nasz pierwszy blog wiec prosimy o wyrozumiałość. Później historia się rozwinie.
2 komentarze = nowy rozdział. 
Szantarzyk musi być ;)
A tu specjalnie dla was buziaki od chłopaków <3


**Bohaterowie**

Bohaterowie:



 ***Alice Williams - 18 lat***


***Alex Williams - 18 lat***


***Harry Styles - 18 lat***



***Liam Payne - 19 lat***


***Niall Horan - 19 lat***




***Zayn Malik - 19 lat***



***Louis Tomlinson - 20 lat***

Nowi Bohaterowie :


***Victoria Jonson - 19 lat***



***Natalie Parker
 - 18 lat***
*********************************************************************************
Mamy wielką nadzieję, że blog wam się spodoba.
Dodawajcie komentarze.


Szantarzyk musi być. ;)