piątek, 1 marca 2013

**Rozdział 12**


** Perspektywa Harrego **
Gdy Alex skończyła rozmawiać znów zaczęła mnie gonić. W końcu odpuściła i usiadła na koc. Nagle po raz drugi zadzwonił jej telefon.Kiedy odebrała zrobila się blada jak ściana.
- Co jest? - podbiegłem do niej jak najszybciej
- Liam'owi coś sie stało. Szybko jedziemy do nich
- Ale gdzie oni do cholery są - przeraziłem się
- Alice mówiła mi, że są na drugim końcu jeziora. Podobno na przeciwko nas.
- Czekaj. Widzę ich, Alice do nas macha.
Szybko spakowaliśmy ręczniki do toreb. Weszliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Jechałem jak najszybciej się dało. Alex próbowała sie dodzwonić do Alice, ale ona nie odbierała. Dotarliśmy po 5 minutach.
- Tędy. Alice mi mówiła że mamy przejść przez dziurę w żywopłocie - powiedziała Alex nadal blada.
Biegliśmy ile sił w nogach. To co zobaczyłem przeraziło mnie. Liam sam siedział na pomoście a nogę miał całą we krwi.
- Co się stało?! - podbiegła do niego Alex opatrując mu nogę, ale ja cały czas stałem jak wryty.
- Belka z pomostu połamała się i wpadłem w dziurę. Niestety było tam bardzo dużo wystających drzazg i mi poraniło nogę.
- Omg, ale gdzie jest Alice?
- Poszła złapać zasięg i zadzwonić po karetkę, bo tu coś zakłócało .
- Dobra idziemy, Harry! Co tak stoisz? Chodź, pomóż nam- krzyczała na mnie Alex.
- A możesz chodzić ? - zapytałem z nadzieją, że powie tak.
- Ledwo, ale mogę
 Podbiegłem do niego i pomogłem mu iść do parku bo tam pewnie jest Alice z karetką, taką miałem nadzieję. Na szczęście intuicja mnie nie zawiodła. Alice stała przed nami z karetką.
- Panowie proszę go zabrać nie może chodzić- powiedziałem do lekarzy który przyszli z noszami.
- Przepraszam, a możemy jechać z wami ?- zapytała Alice
- Niestety nie
Alice tak się zdenerwowała tym, że nie może jechać, że aż się czerwona zrobiła.
- Ale to mój chłopak - krzyknęła zdenerwowana.
- Przykro mi, ale w karetce jest za mało miejsca żeby was pomieścić. - powiedział lekarz.
- Alice, nie ma co się kłócić, pojedziemy moim.
Całą droge przejechaliśmy w milczeniu. Kiedy już zaparkowałem dziewczyny udały sie do recepcji, a ja usiadłem na krzesełkach czekając.
**Perspektywa Alex**
Poszłyśmy do recepcji zapytać gdzie jest Liam. Recepcionistka i chyba też lekarka była bardzo młoda i prawdopodobnie znała 1D.
- Dzień dobry - powiedziałam 
- Witam i słucham.
- Chciałyśmy się zapytać w jakiej sali przebywa teraz Liam Payne?
- Mam rozumieć, że jesteście z rodziny?
- Nie - powiedziała Alice
- Zdajecie sobię sprawę, że jest jednym z członków zespoły One Direction
- Tak - odpowiedziałyśmy razem - znamy ich 
- Przykro mi dziewczyny ale fankom nie możemy udzielać informacji
- Nie jesteśmy fankami tam leży mój chłopak - powiedziała ze złością Alice.
- Ale dlaczego mam pani wierzyć ?
- Proszę nam podać numer sali - powiedziałam w miarę opanowanie 
- Przepraszam ale nie 
- Dobrze, proszę na mnie chwileczkę zaczekać - powiedziałam się uśmiechając się wrednie do lekarki.
Podeszłam do Harr'ego 
- Hazz ona nam nie chce powiedzieć w jakiej sali leży Liam. Myśli, że jesteśmy fankami. 
- To co ja mam zrobić?
- Wiesz co? Ona was zna, więc wystarczy, że ze mną teraz tam pójdziesz.
- Ok, chodź szybko.
Podeszliśmy do bladu.
- A teraz nam pani powie gdzie leży pan Payne czy może osądzi mnie pani, że jestem wariatką i porwałam Harrego żeby nam pani powiedziała- spytałam z nienawiścią i groźnym wyrazem twarzy - a może mam jeszcze po resztę zespołu zadzwonić hmm...?
- Przepraszam, teraz przebywa w sali 69.
- Dziękujemy - powiedziałam z sarkazmem i udaliśmy się pod salę.
Alice weszła do środka, a ja z Harrym usiedliśmy na krzesełkach.
- Umiesz być wredna- powiedział Hazz uśmiechając się do mnie i pokazując przy tym swoje przecudne dołeczki.
- Haha ucz się od najlepszych. Na co dzień taka nie jestem, ale gdy mnie ktoś wkurzy to zmieniam się nie do poznania. Nigdy chyba nie zapomnę miny tej lekarki gdy cię zobaczyła.
- Wyglądałaś podobnie gdy mnie zobaczyłaś wtedy w parku  - powiedział Hazz obejmując mnie ramieniem
- Ejjj!!! Dzięki wielkie.
- Ale tak słodko - pocałował mnie w policzek.
Z sali wyszła Alice 
- Chodźcie do Liam'a - powiedziała.
- Już idziemy 
Wstaliśmy i udaliśmy się do sali. Liam leżał na łóżku z nogą w bandażu.
- Hej stary, jak tam? - spytał Hazz
- Nie jest źle i nawet mogę chodzić. - odpowiedział na pytanie loczka.
- To dobrze - powiedziałam.
- A kiedy wychodzisz? - spytał Harry 
- Szczerze to nie wiem. Alice rozmawiała z lekarzem 
- Jutro. - powiedziała
- YY.... ale czujesz się dobrze ?- zapytałam 
- No tak .
- I możesz chodzić?
- Tak
- Harruś ???
- Słucham? Co teraz wymyśliłaś ?
- A może poszedł byś razem ze mną albo beze mnie do tej lekarki co was tak lubi i byś z nią tak porozmawiał żeby Liam wyszedł troszkę wcześniej? - stałam bardzo blisko niego jak bym chciała go pocałować. Zaczął się zbliżać do moich ust, a wtedy ja się odsunełam - Nie ma tak łatwo. Jak załatwisz sprawę to ci dam buziaka.
- Już idę, ale to ma być taki soczysty buziak - powiedział i prawię pobiegł do recepcji.
Kilka minut potem Harry wbiegł do sali w której aktualnie przebywaliśmy
- Załatwione. Wieczorem już będziemy Cię mogli zabrać.
- No to dobrze. Dzięki Alex. - uśmiechnął się do mnie.
- Nie ma za co.
- A no właśnie Alex. Gdzie mój buziak? - spytał Hazza
- Ohh no juz ci daje - powiedzialam podchodząc do niego.
Pocałowaliśmy się namiętnie, a Alice i Liam zrobili "uuuuu". Zaśmialiśmy się i odsunęliśmy od siebie.
- No to teraz jest 14, a Liam bedzie mógł wyjść o 20. A teraz pytnie: Co będziemy przez ten czas robić? - zadał pytanie Harry
- Wy sobie gdzieś idźcie, a ja zostanę z Liam'em.
- No dobrze o wpół do 20 przyjedziemy po was.
- Ok, do zobaczenia.
Wyszliśmy z sali, a potem z budynku szpitala. |
- To co robimy? - spytałam tym razem ja
- Nie mam pojęcia. Może chodźmy do galerii handlowej?
- Czemu nie. Mi się ten pomysł bardzo podoba, ale czy tobie się nie będzie nudziło?
- Mną się nie przejmuj. Kupię Ci coś ładnego i pójdziemy do jakiejś kawiarenki, co ty na to?
- Ok no to prowadź.
**Perspektywa Vicky**
Gdy Alice wyszła, na dół zeszła ciocia.
- Cześć Vicky - powiedziała
- Hej ciociu. Zrobić ci śniadanie? - spytałam
- Możesz zrobić, dziękuję.
- Jajecznica ci odpowiada?
- Tak
Wstałam od stołu i zaczęłam robić śniadanie dla cioci.
- A gdzie są dziewczyny? - spytała nagle.
- Alice wyszła z Liam'em, a Alex z Harry'm.
- A ty?
- Co ja?
- Też gdzieś idziesz?
- Tak
- Sama czy z kimś?
- Z Niall'em.
- Gdzie idziecie?
- Jeszcze nie wiem ale znając Niall'a to pewnie gdzieś, gdzie jest coś dobrego do jedzenia.
Gdy skończyłam, położyłam talerz przed ciocią.
- O której wczoraj wróciłyście? - spytała znowu.
- A co? - spytałam nie bardzo wiedząc czy powinnam jej mówić
- Czekałam na was do północy, ale zasnęłam.
- Wydaje mi się, że koło 1 byłyśmy w domu. Widziałyśmy, że zasnęłaś i Cię przykryłyśmy kocem.
- Właśnie się zdziwiłam, że mam na sobie koc. Obudziłam się o 6 rano i poszłam do łóżka.
- Ciociu, ja już muszę iść się przygotować bo nie długo przyjdzie Niall.
- Dobrze, idź.
Poszłam na górę. Otworzyłam swoją szafe i powiedziałam do siebie "Co ja mam na siebie ubrać?"
W końcu padło na TO. Umalowałam się jeszcze lekko i poszłam na dół. Niall powinien zaraz przyjść.
Poszłam do kuchni. Nalałam sobie soku porzeczkowego i usiadłam na kanapie w salonie. Wyciągnęłam komórkę ze spodni i włączyłam facebook'a. Jak to dobrze mieć na komórce internet. Miałam kilka nowych powiadomień, ale zanim zdążyłam zobaczyć choć jedno, po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Odłożyłam szklankę na stolik, komórkę schowałam z powrotem do kieszeni i poszłam otworzyć. Nie myliłam się, był to Niall.
- Hej mała
- Po pierwsze hej, a po drugie nie jestem mała. - Niall pocałował mnie w policzek na przywitanie. Trochę się zdziwiłam ale nie ukrywam, podobało mi się to.
- Poczekasz chwile? Pójdę tylko zanieść szklankę do kuchni i możemy iść.
- Ok.
Poszłam do salonu po szklankę i włożyłam ją do zlewu. Wróciłam do Niall'a, ubrałam buty i wyszliśmy z domu.
- To gdzie idziemy? - spytałam
- Szczerze? Nie mam pojęcia. Jakoś o tym nie pomyślałem.
- Hmmm.... Wiem. Skoro oboje lubimy jeść to chodźmy do Mc Donald'a.
- A nie wolisz do Nando's?
- A co jest bliżej, bo po wczorajszej imprezie strasznie mnie nogi bolą.
- Mc Donald.
- To idziemy?
- Ok. Chodź. Ja prowadzę.
- No raczej. Jakbym ja miała prowadzić to byśmy doszli na drugi koniec miasta.
 Podróż minęła nam miło przy ciągłej rozmowie. Ani na chwilę nie nastała cisza.
Wreszcie doszliśmy na miejsce. Nie powiem trochę daleko było.
- To ty poczekaj, a ja pójdę zamówić. Usiądziemy chyba na zewnątrz bo jest ładna pogoda, prawda?
- Taak, bardzo ciepło dzisiaj jest.
- Ciepło? Chyba gorąco. No nie ważne. Co ci wziąść?
- Cheeseburgera, Twistera, Mc Nuggets, ziemniaczki i dużą coca cole.
- WoW rzeczywiście dużo jesz.
- No wiem.
Niall poszedł po jedzenie. Wrócił jakieś 10 minut potem.
- Przepraszam ale była długa kolejka bo dzieci z jakiejś szkoły przyjechały.
- Nic się nie stało. - powiedziałam i popatrzylam na jedzenie, które Niall zamówił dla siebie - WoW, a ty mówiłeś, że to ja dużo zamawiam dużo. Zamówiłeś sobie 2 razy tyle co ja. - mówiłam z niedowierzeniem.
- No to smacznego - powiedział i zaczęliśmy jeść.
Gdy skończyliśmy, Niall poszedł wyrzucić opakowania i odnieść tacę.
Gdy tylko Niall zniknął mi z oczu podeszly do mnie trzy dziewczyny.
- Odwal się od Niall'a - krzyknęła blondynka
- On jest nasz. - powiedziała druga z włosami koloru czarnego.
- Radzę Ci z nim zerwać bo inaczej źle się to dla Ciebie skończy. - dołączyła trzecia brunetka.
- Ale ja nawet z nim nie jestem - powiedziałam spokojnie. Chociaż wyglądały dosyć groźnie nie bałam się ich.
- Nie kłam! - Wrzasnęła pierwsza
- Wiemy, że jesteście razem. Po prostu się ukrywacie ze swoim związkiem, ale my go odkryłyśmy.
- Ale dziewczyny, ogarnijcie się. Ja nie jestem z Niall'em. Nawet jakbym chciała z nim być to to jest po prostu nie możliwe bo po pierwsze jestem brzydka, a po drugie jestem przecież normalną dziewczyną.
- Kłamiesz! - krzyknęła blondynka i rzuciła się na mnie. Dopiero wtedy zauważyyłam, że w ręku trzyma nóż.
- Vicki! - Krzyknął wystraszony Niall.
Pędem ruszył w moją stronę. Ja nadal stałam w miejscu. Niall odepchnął blondynkę, a ona upadła na ziemię. Niestety zdążyła przeciąć mi nożem koszulkę. Pomyślałam sobię "ohh moja nowa koszulka" i w tym momęcie spojrzałam się w miejsce przeciecia. Zauważyłam tam także krew i dopiero wtedy poczułam przeszywający ból brzucha. Upadłam na ziemię. Niall do mnie podbiegł.
- Vicky nie martw sie wszystko bedzie dobrze. Już dzwonie po karetke i policje.
Po pięciu minutach przyjechała policja, a zaraz później karetka. Położyli mnie na noszach i zabrali do karetki. Niall'owi pozwolili jechać ze mną. Dali mi lek usypiający. Niall cały czas siedział koło mnie i trzymał mnie za rękę powtarzając, że wszystko będzie dobrze. Potem zasnęłam.
***
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu. Zgaduję, że to szpital. Po mojej lewej siedział Niall z opuszczoną głową.
Po chwili podniósł głowę i lekko się do mnie uśmiechnął.
- Hej. Jak się czujesz?
- Trochę lepiej, ale nadal boli mnie brzuch.
- Przepraszam.
- Za co? Niall to przecież nie twoja wina, że masz jakieś psychofanki.
- To były moje fanki?
- Tak. Myślały, że jesteśmy razem, ale proszę Cię nie obwiniaj się za to bo to nie twoja wina tylko moja.
- Twoja? Przecież to ani trochę nie jest twoja wina.
- Ale Niall, jakbyś tam poszedł sam, a nie ze mną to by się nic nie stało.
- Ale to ja Cię zaprosiłem.
- A ja się zgodziłam.
W tym momencie do sali wszedł lekarz.
- Dzień dobry - powiedział
- Dzień dobry - odpowiedzieliśmy
- Jak tam pańska narzeczona? - spytał Niall'a
- Co? - zdziwiłam się
- Już lepiej, prawda? - spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym, że mam być cicho.
- Tak, trochę lepiej, ale brzuch mnie strasznie boli.
- Dobrze, zaraz powiem pielęgniarce aby dała pani lek przeciw bólowy
- Dziękuję - powiedziałam. Lekarz tylko skinął głową i wyszedł.
- A teraz się tłumacz - spojrzałam na Niall'a wzrokiem zabójcy.
- No bo bym nie mógł z tobą w karetce pojechać.
- Ohh nie ważne. Gdzie ta pielęgniarka?
- Aż tak Cię boli?
- Tak. Nawet nie wiesz jak bardzo. Mam wrażenie jakby mi coś brzuch rozrywało od środka.
- To pewnie przez szwy. Jeszcze raz przepraszam.
- Niall obiecuję Ci, że jeśli nie przestaniesz się obwiniać to się na Ciebie obrażę.
- Dobrze już siedzę cicho - powiedział opuszczając głowę.
Do sali weszła pielęgniarka ze strzykawką, której zawartość wlała do kroplówki.
-  Po 10 minutach ból powinien przejść.
- Przepraszam, a kiedy będę mogła wyjść ze szpitala?
- Już niedługo za jakieś 2 dni kiedy rany sie oczywiście zagoją jak nie to może pani zostać nawet tydzień.
- Tydzień?!- spytał Niall z miną strasznie załamaną.
- Jeśli pani i tak wyjdzie proszę się oszczędzać i jak najwięcej leżeć. Ale teraz musi pani zostać pod kroplówką.
- Dobrze dziękujemy- powiedział Niall
Pielęgniarka wyszła kiedy nagle zadzwonił telefon Nialla. Był to chyba Liam tak mi sie zdaje. Po rozmowie Niall wyszedł bez słowa. Kiedy wrócił uśmiechał sie od ucha do ucha.
- I z czego sie tak cieszysz ?!
- Liam jest w szpitalu i ....
- I... co sie mu stało mam nadzieje ze nic powaznego
- I jest 2 sale dalej. Miał nogę w bandażu ale chyba nic poważnego.
- To czemu sie uśmiechałeś?!\
- bo zaraz przeniosą go do twojej sali ;D\
- O fajnie! Nie będę samotna.
- Ejj! A ja to co.
- No ale chodzi mi o to ze poszkodowana- zaśmiałam sie i poczułam straszny ból chociaż miałam znieczulenie.
- Nic ci nie jest?
- Nie spokojnie. To kiedy go przyniosą?
- Zaraz powinien byc. Jest też Alice. Cał dzień siedzi przy Liam'ie więc będziecie sobie mogły pogadać  o babskich sprawach, a my z Liam'em o męskich.
- No dobra.
- A i jeszcze jedno. Liam już o 20 wychodzi więc tylko na chwilę tu będzie.
- A która teraz jest godzina?
- Jest 17. Ale ja zostanę stobą do jutra.
- Nie musisz.
- Ale chcę.
- A gdzie będziesz spał?
- Po Liam'ie się zwolni łóżko więc będe na nim spał.
- Dziękuję Ci. - powiedziałam.
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać nasze usta już się prawie stykały, gdy nagle.....
*********************************************************************************
No Hej! Przybywamy z rozdziałem 12.
Dwie osoby jednego dnia w szpitalu. Mamy nadzieję że się wam podobał rozdział. Ciekawe co się stanie ? Jak myślicie, pocałują się czy nie? Piszcie jakie jest wasze zdanie.
Dziękujemy za odwiedziny i komentarze.
No to do następnego ;)

11 komentarzy:

  1. Super rozdział, rzeczywiście masz wenę Alka. ;D - Julenia

    OdpowiedzUsuń
  2. ... do sali wparował Liam... Rozdział genialny... Jak zawsze..;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewnoo nie a szkoda fajnie by byłoo <3
    Kiedyy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  4. hej, na http://live-truth-love.blogspot.com pojawił się nowy rozdział, życie Sophie zostało przewrócone do góry nogami, chcesz wiedzieć jak potoczą się losy jednej z naszych bohaterek, zapraszam, xx - Molly

    OdpowiedzUsuń
  5. Już poznaje po słowach "gdy nagle",że się nie pocałują :P
    A teraz dawać nexta!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział, raczej się nie pocałują :c ale by było fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Zaczęliśmy się do siebie zbliżać nasze usta już się prawie stykały, gdy nagle" właśnie? Gdy nagle co? Już mogliby xD Next plz

    OdpowiedzUsuń
  8. >sorry za koment pod komentem :p< nominuję was do Liebster Award, więc informacji na moim blogu
    L.

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawie napisane, historia mi się podoba, zapraszam do siebie : luckymemory.blogspot.com :>

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny ;d

    zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń