czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 21

*Perspektywa Vicky*

*Następny dzień*

Wczoraj Niall dał mi kilka lekcji gry na gitarze. Powiedział, że szybko się uczę. Dzisiaj nie jestem z nim umówiona.
Spojrzałam na wyświetlacz komórki. 12.00. Ciekawe gdzie dziewczyny? - spytałam sama siebie.
Poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam i lekko umalowałam. Byłam ubrana w TO. Zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. Zrobiłam sobie tosty. W między czasie na dół przyszły dziewczyny.
- Hej, co u Was?
- Hej. Widzę, że robisz sobie śniadanie. Tosty? - spytała Alice
- Tak.
- Mniamm. Zrobisz nam też od razu? - spytała Alex.
- A co, sama nie umiesz?
- Nie, nie umiem. Jestem taka głupia, że nawet chleba nie potrafię ukroić.
- Mówi się przykro....
- Ojj no weź Vicky... Proszę?
- Nie, dziękuję.
- No patrz, co za menda.
- Taa menda społeczna. (tekst zapożyczony od naszego kolegi. Pozdrowienia Miłoszku ;D)
Podeszłam do stołu i położyłam tależ z gotowymi już tostami. Gdy zjadłam postanowiłam wybrać się do parku na spacer.Poszłam w stronę przedpokoju i zaczęłam zakładać buty.
- A ty gdzie się wybierasz? - Spytała Alice
- Do parku.hwila,
- Po co?
- A tak się przejść.
- No ok. W takim razie mam do Ciebie prośbę. Skoro już wychodzisz to masz dwie rzeczy do wyboru. Albo zrobisz przy okazji zakupy z listy, którą zostawiła ciocia albo weźmiesz George'a.
- George! - Zawołałam nie odpowiadając kuzynce. Po chwili przybiegł pies rasy Labrador Retriever.
Przypięłam mu smycz do obroży i wyszłam z domu.
Od razu skierowałam się w stronę pobliskiego parku. Gdy byłam wśród drzew usiadłam na ławeczce i wypuściłam Labradora aby sobie pobiegał.
Dzisiejszy dzień był bardzo ciepły chodź nie powiedziałabym, że gorący. No tak. Wakacje się powoli kończą i zacznie się ponura, Londyńska jesień. W sumie ja wrócę do domu, do Nowego Yorku. Tam lato trwa nawet do końca września.
Z jednej strony stęskniłam się już za domem, ale z drugiej.... Co będzie ze mną i Niall'em? Nie myślałam, że to się tak potoczy, że znajdę chłopaka podczas wakacji. Podobno miłość na odległość nie istnieje. Boję się tego, że nasza także nie przetrwa zbyt długo.
- Victoria? - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam głowę.
- Jacob? Jacob Black? - spytałam zszokowana
- Nie poznałem Cię na początku. Myślałem, że to nie ty, ale Ciebie się nie da pomylić. Trochę się zmieniłaś od kiedy z Tobą zerwałem.
- Chwila, chwila. To ja zerwałam z Tobą.
- No nie ważne. W każdym razie stęskniłem się. - powiedział i się przytuliliśmy. W tym momencie zauważyłam blask fleszy. Szybko się odsunęłam od Jacoba.
- O nie. - powiedziałam. - tylko nie to.
- Co się stało?
- Paparazzi.
- A no tak. Słyszałem, że chodzisz z tym gejem z "Łan Dajerekszoin"
- On nie jest gejem. Pomyśl, gdyby był gejem to ja bym musiała być chłopakiem. Wyglądam na chłopaka?
- No w sumie... Masz cycki, chłopakiem na pewno nie jesteś.
- No więc właśnie, a teraz przepraszam Cię na chwilę - powiedziałam odchodząc od Jacob'a.
Podeszłam do paparazziego.
- Kim pan jest? - spytałam
- Andrew Collins. Przepraszam bardzo. Ja nie chciałem pani urazić ani nic. Przepraszam.
- Nic się nie stało. Nie o to chodzi. Po prostu zgaduję, że użyje pan tego zdjęcia do np. stworzenia jakichś plotek na temat tego, że niby zdradzam Niall'a. A więc od razu wytłumaczę panu, że to nie tak. Jacob to tylko mój kolega. Dawno się nie widzieliśmy i tyle.
- Dobrze, rozumiem. Tylko, że....
- Tylko, że co?
- Przykro mi, ale ja tak zarabiam na życie, a pani dała mi właśnie pomysł na to jak mogę wykorzystać to zdjęcie.
- Jeśli pan to zrobi, pozwę pana.
- Ale pani...
- Ale co? Tak się składa, że pan podał mi swoje imię i nazwisko. To chyba powinno wystarczyć. Żegnam pana. - powiedziałam i się oddaliłam.
- Co się stało? - spytał Jake gdy do niego podeszłam.
- Durny paparazzi. Zrobił nam zdjęcie. - pogłaskałam psa, który akurat podbiegł do nas.  - Wiesz, muszę już wracać. - przypięłam Georga z powrotem do smyczy.
- To ja Cię odprowadzę. - powiedział
- Nie trzeba. To nie daleko.
- No to chociaż daj mi swój numer
- Ehh - westchnęłam. Podałam mu numer i skierowałam się w stronę domu.
Gdy tylko weszłam poszłam do swojego pokoju.
Wzięłam do ręki książkę, której nawet nie otworzyłam od kiedy tu przyjechałam i otworzyłam na stronie zaznaczonej zakładką w serca. Nie zdążyłam nawet do końca jednego rozdziału przeczytać bo do pokoju wpadła Alex.
- Zwariowałaś? - wykrzyknęła.
*********************************************************************************
Iiii.....koniec.
Rozdział wydaję mi sie, że dosyć kiepski wyszedł, ale czekamy na waszą opinie w komentarzach ;)
Pisałam sama bo Alex nie mogła wejść na komputer. Mam nadzieję, że nie spieprzyłam rozdziału.
Następny rozdział spróbujemy dodać jutro lub w niedzielę. W sobotę mamy zawody jak już pisałyśmy pod poprzednim rozdziałem. Trzymajcie kciuki ;D
Jak zwykle chciałyśmy podziękować za to, że czytacie naszego bloga.
No to chyba tyle. Do następnego miśki ;* /Alice


12 komentarzy:

  1. Jacob Black. xd Czemu po jednej perspektywie dajecie rozdziały ? piszcie dalej! - Julenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!
    Nie mogę doczekać się nn<3
    Pozdrowienia Juliet;*
    iamabigtrouble.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział jak zwykle wasze :P

    OdpowiedzUsuń
  4. hej, zapraszam na naszego nowego bloga - life-is-a-trap.blogspot.com, gdzie pojawił się prolog. mam nadzieję, że opowiadanie ci się spodoba, wyrazisz szczerą opinię i zaobserwujesz. pozdrawiam :) - amy

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Przepraszam, co w tym jest żałosnego bo nie wiem? /Alice

      Usuń
    2. CHUJ MU W DUPĘ,Z ANONIMA CISNĄĆ NAWET KACPER POTRAFI.NIE ZWRACAJCIE UWAGI NA TAKICH IDIOTÓW Z DUPY WZIĘTYCH.-POZDRAWIAM VICKY,SORRY,ŻE Z ANONIMA,NIE STAĆ MNIE NA KONTO,HE HE HE *ŚMIEH RZYŁY*

      Usuń
    3. Ja się nie przejmuję tylko chcę wiedzieć co tu jest takiego żałosnego bo nie rozumiem. Chuj mnie obchodzi co on/ona sobie myśli. Chcę po prostu wiedzieć dlaczego tak myśli. /Alice

      Usuń
  6. CZEMU NIE JACOB BROWN?-SORRY,TO ZNOWU JA,TA NIEOGARNIĘTA,MUSZE PISAĆ 8105629456295 KOMÓW.

    OdpowiedzUsuń
  7. Next one please ! <3 Zapraszam do mnie :) http://mylittledreamwithonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń